W następnej części:
- Co Ty gadasz?
- Naprawdę. Jerzy Juszkiewicz wziął mnie na bok i powiedział mi tak dosłownie: niech Pan im przekaże, że mamy pieniądze i stać nas by kupić każdego, nawet sędziego i prokuratora. Jak nie odpuszczą, wsadzimy ich do więzienia.
- Ty wiesz co masz w ręku?
- Wiem, ale nie mogę w to uwierzyć. Fałszować TAKIE dokumenty skarbowe?
- To podważa legalność działania całej firmy.
- Gorzej. To jak bomba atomowa. Zrujnuje półtora tysiąca kierowców z rodzinami. Masz Fundację i …
- Mam, ale może być za słaba. Tu chodzić może o szkodę na 200 milionów. Potrzebujemy kasy na wielu adwokatów. Tymczasem, to TY musisz pogadać z Izbą Skarbową i wskazać jej prawdziwych winnych bo jeśli kontrolerzy sami się dopatrzą to nikogo nie przekonamy że ani Ty ani kierowcy nic nie wiedzieliście. Cholera. Jak ja mam powiedzieć tym ludziom, że cały czas pracują na czarno?
- To ten chłystek Cię straszył i Ci groził? A nie wygląda.
Spojrzałem kontrolnie w kierunku poczekalni sądowej. – Być może nie wygląda. Ale to się pewnie nigdy nie wygląda.
- A może ja się spotkam z Tadeuszem Grubą, tym nowym prezesem? Mówiłeś, że to porządny chłop.
- Nie jestem już taki pewien. Albo wpierdolił go na minę cwaniak Bielowicki a on teraz trzyma fason, albo współdziałał od początku. Wciąż mam nadzieję, że to pierwsze.
- Więc co robić?
- Nie wiem. Faktycznie, może spróbuj się z nim spotkać. Opisać co mamy, co wiemy i czym to kierowcom grozi.
- Nie pójdzie. Będzie się bał, że go nagram.
- Umówcie się w kawiarni, w Sądzie. Tam są bramki. Nikt nie przemyci dyktafonu w tajemnicy.
- Chyba rzeczywiście zadzwonię.
Piątkowski zmartwiał i spojrzał niepewnie na mnie oraz policjanta.
- No, jeśli uchylą NIP… to szkoda będzie większa.
- Znów lecisz do Niemiec kochanie?
- Niestety, nie mogę wypaść z branży i muszę z czegoś żyć. Ale tym razem nie potrwa to długo.
- To pozdrów tam wszystkich.
- Spoko. Pozdrowię pijaków.
- I co to jest to wasze marne kilka milionów? Tu mam mafię paliwową, od nas z Radomska. Przekręt na 45 dużych baniek.
- A jeśli mówimy o mafii transportowej? Przekręcie na 145 baniek? Dwóch tysiącach pokrzywdzonych?
- Aaa… To co innego. Czy zawsze to ja muszę dostawać takie sprawy?
- A najgorsze, że podpisywał to wszystko w imieniu kierowców ten młotek Piątkowski. Boże, chroń nas od takich doradców podatkowych. Ci ludzie go zlinczują.
- Ale wcześniej zrobią zjazd na Warszawę. Jak już do nich dotrze. Wyobrażasz sobie 1000 tirów w Stolicy?
- Nie wyobrażam i nie chcę wyobrażać. Kup sobie megafon.
- Panie Tomku.
- Tak?
- Niech Pan chodzi z ochroniarzem.
- Chodzę.
- Myślisz, że CBA zainteresuje się Walczakiem?
- Musi. Przy takich nagraniach?
Urzędnik skarbowy złapał się za głowę.
- Nie widziałem jeszcze czegoś takiego. Pan wie, jakie to może mieć konsekwencje dla spółki, wspólników i jej klientów?
- Niestety wiem. I dlatego tu jestem by bronić moich wspólników i siebie. Myślę że to jedyna szansa dla mnie i kierowców. Dla Wydziału Kontroli powinno być jasne, że jeśli nawet ja – prawowity komplementariusz nie mogłem w porę zareagować na te przestępstwa to kierowcy komandytariusze nie mieli na to nawet najmniejszych szans. Zresztą wszystkie te „oszczędności” trafiają nie do kieszeni kierowców ale do Vosa a potem najprawdopodobniej wypływają do Holandii. W 2005 roku, przy przychodach prawie 450 mln (448 mln 274tys) Vos Logistics Polska zapłaciła tylko 92 tys. zł podatku. Dostaliście Państwo prezentację?
- Tak, coś przyszło. Jest w aktach.
- Tam jest opisany ratunek dla wspólników spółki komandytowej. Przestępców musicie wskazać palcem i złapać. Macie takie służby. Wtedy Holendrzy muszą za wszystko zapłacić odszkodowania mi i pokrzywdzonym kierowcom.
- A czy Ci pokrzywdzeni kierowcy zgłosili się na policję jako pokrzywdzeni?
- Przecież oni jeszcze nic nie wiedzą że w ich imieniu doradca podatkowy wspólnie z Vosem okradają Skarb Państwa.
- To na co Pan czeka?
- Widziałeś?! Zacytował Cię Łysiak w „SALONIE”
- Wiem. Kurczaczki. Na stronie 294. Miłe.
- Co?! Myślisz, że to sama Główna Księgowa podłożyła głowę?
- Rozalka Ciszewska? No pewnie. Ona tańczy jak jej zagrają.
- Z taką kasą uciekać przed komornikiem? Czy ona nie rozumie, że ją wykorzystają i się jej pozbędą? Zwłaszcza Bielowicki. I tak będzie miała szczęście jeśli nie będą jej zmuszać do fałszywych zeznań.
- Tym bardziej, że wyjdą zaraz i przekręty na dietach, i bezprawne operacje finansowe, pranie brudnych pieniędzy…
- Tak łatwo nie wyjdą.
- Nie?! A niezadowoleni kierowcy co do nas przychodzą? Każdy ma w ręku Pity z dietami z firmy, która w zasadzie nigdy nie została zgłoszona w Urzędzie Skarbowym oraz potwierdzenie przelewu.
- O kurde. A na przelewie… Z jakiego konta dostają wypłatę? Z Vosa. Za pominięciem Inter Car, której są wspólnikami i która miała niby dzielić zysk. Każdy kierowca ma w ręku dowód i bat!?
- Tak. To wystarczy i dla komornika, i dla prokuratora, i dla skarbówki, i PiPu oraz dla Fundacji, by mieć w razie czego roszczenie do samego Vosa.
Jako do gwaranta i trzeciodłużnika-przestępcy.
- Ale to bardzo dobrze bo tym łatwiej uzyskamy uznanie stosunku pracy dla wszystkich kierowców od samego początku. Dla nich to chyba najlepsze wyjście.
- Biedna Rozalka- Szczebiotka. Agnieszka, to nie śmiechy, nie rozlewaj piwa.
- No co Ty? Zrobią nam krzywdę?
- Ależ nie. Chyba nie. Na wszelki wypadek jednak, zostańcie jeszcze nad morzem.
- Tyle osób tak kłamie?
- To mafia transportowa Panie Mecenasie. Dzięki temu przez ostatnie 2 lata wygrali przetarg a obsługę silo w Orlenie, zainwestowali w kolejne 100 cystern i zaczęli się bawić w ropę na bliskim wschodzie.
- I co?
- Niska szkodliwość społeczna czynu. Niezły żart.
- Piękna niska szkodliwość. Kilka tysięcy osób pójdzie z torbami.
- Ale prokurator tego nie widzi albo się boi widzieć. W sumie ja mu się nie dziwię, że próbuje trochę odwlec w czasie ten bajzel.
- Odwołaj się i powiadom Ministerstwo.
- Odwołam się. Jak spojrzę w dokumenty.
- A jak doszli z walizką także tak wysoko i przegrasz?
- Sam już nie wiem co dla mnie lepsze: wygrać czy przegrać.
- ???
- Przecież tylko ja mam szansę, zatrzymać tę lawinę w skarbówce, którą sami wywołali i wyprostować wszystko. Tylko czy warto? Czy mnie ta powódź nie utopi? A może lepszym ratunkiem dla mnie i kierowców jest nagłośnienie wszystkiego i znalezienie winnych?
Cezary Włodarczyk, Szef Bazy Transportowej w Radomsku, stał i zeznawał dalej:
- Najpierw kierowcy pracowali na umowę o pracę. Od roku 2000 firma chciała zmienić formę zatrudnienia kierowców poprzez wprowadzenie samozatrudnienia. Ten system samozatrudnienia istniał do roku 2004. System samozatrudnienia nie sprawdził się, gdyż istniały wątpliwości rozliczania przez kierowców diet w ramach kosztów działalności gospodarczej.
- Tia…
- Nie mówiło się jeszcze o spółce komandytowej. W pewnym momencie rozliczanie diet przybrało objawy niepokojącego zjawiska i zaszła konieczność podjęcia innych kroków by temu zaradzić.
- Dlatego w spółce komandytowej nie miało być diet! Wspólnicy do nich nie mają prawa a nawet jeśli – to cholernie ryzykują. Mieliśmy za to oszczędzić na czym innym. Na organizacji. Co wyście cholera zrobili najlepszego? – Wycedziłem przez zęby.
Ale Włodarczyk już ciągnął dalej:
- Wysoki Sądzie. Słyszałem o koncepcji fundacji wymyślonej przez powoda, a kierowcy mieli być wolontariuszami, ale nie była to poważna koncepcja. Ta koncepcja fundacji nie dotyczyła wstępnego okresu zatrudnienia kierowców. Jesienią 2003 r. dowiedziałem się od Dyrektora Gruby o ogólnym zarysie.
Powód. Czyli Ja. Uśmiechnął się.
A Technik napraw i eksploatacji pojazdów jest oczywiście kompetentny by ocenić czy rozwiązanie prawne jest poważną koncepcją czy nie. – Pomyślałem.
Trochę przeinaczył ale i prawdę jakąś przemycił. Sumienie?
- Wiem! – Powiedział dziennikarz. – Niech Pan najpierw spróbuje dotrzeć przez Internet. A my to podchwycimy.
- Czytaj!
- Prokuratura Rejonowa w Radomsku, postanowienie z dnia, w sprawie poświadczenia nieprawdy w złożonych w Urzędzie Skarbowym w Radomsku w dniu 18.02.2004 r. formularzach NIP-2, NIP-D i VAT-R dotyczących spółki „Inter Car Parol” … bla bla bla… Co to jest?!
- Czytaj niżej!
- Gdzie?
- Tu! – wskazałem paluchem.
- Jednakże wyżej opisane zachowanie Ilony Wilczyńskiej wypełnia znamiona przestępstwa podrobienia dokumentu z art. 270§1 kk. Składając bowiem nieczytelne parafy w rubryce osoby upoważnionej do reprezentowania Spółki, którą faktycznie był wówczas pokrzywdzony Bartłomiej Parol, nadała tymże dokumentom pozór, iż zostały one podpisane przez tę osobę…
- Wystarczy! To było najważniejsze…
- Przecież to znaczy że …
- To znaczy, że Organy Skarbowe muszą unieważnić teraz NIP Spółki komandytowej, gdyż ta decyzja została wyłudzona przez oszustkę z Biura Podatkowego Romualda Piątkowskiego, działającą na zlecenie Grzegorza Bielowickiego z Vos Logistics.
- O Jezu!
- Wygląda, że Spółka Komandytowa działała na czarno i służyła Vosowi jako pralnia mamony. A teraz prawie 2000 kierowców, obecnych i byłych komandytariuszy będzie musiało oddać wszystko, co wypracowali jeżdżąc dla Vosa i co pobierali jako diety oraz udział w zyskach.
- Ale wdepnęliśmy w gówno. Wszystko stanie. Kierowcy, firmy leasingowe i klienci ich zatłuką w całej Europie.
- I dziwisz się, że tak ostro grają żebyśmy odpuścili? Jeśli kierowcy mają wyjść cało to trzeba to nagłośnić. Mam kontakt w TVN i Superekspresie.
- Szanowni Państwo. Kochani. Cała nasza Fundacja może mieć satysfakcję.
- Mianowicie?
Artur poprawił krawat i zawiesił głos:
- Jak wiecie w związku z wielkim zagrożeniem dla prawie dwóch tyś ludzi wszelkie inne projekty zeszły na plan dalszy a my koncentrujemy się na tej sprawie. Wszyscy wiedzą o czym mówię. Właśnie się dowiedziałem, że cały przestępczy Zarząd Vos Logistics Polska został usunięty. Księgowość zdaje się też przewietrzono.
- To super!
- Nareszcie!
- A to podobno nas mieli zaszczuć i powsadzać!
- Jakbyśmy byli w czymś winni, to taki Zarząd Vos by nas powsadzał w 5 minut. A tymczasem idzie 2 rok i nic. To świadczy dobrze o nas. I odpowiednio o nich – przekręciarzach.
- Spokojnie. Miejmy tylko nadzieję, że zamiast nich przyjdą ludzie myślący.
- Muszą. Już pokazaliśmy, że nasza fundacja nie odpuści i podopiecznych nie zostawimy samych sobie. Jednocześnie dziękuję tym z kierowców, którzy aktywnie zaangażowali się w naszą misję. Ale pamiętajcie – to jest głównie walka o wasze „być albo nie być”.
- Więc nie ma rady – musimy wygrać.
- Nie damy sobie w kaszę dmuchać!
- I, jeśli chcą korzystać z naszej ciężkiej pracy – to niech do cholery płacą uczciwie. Bez uprawiania gangsterki.
- Chwileczkę. Przestrzegam przed euforią. Mieliśmy trochę szczęścia. Przy Kaczorach prysły im układy. Jak chcecie, Tomek wam opowie szczegóły.
- Nie wiem czy chcemy. Mniej wiesz – dalej dojdziesz…
- Mam jeszcze pytanie. Piszę z kierowcami pozwy. Można to info puścić w teren?
- Jak to, co mają robić? Niech naprawią wszystkie szkody i pozamykają winnych.
- Tak czy owak, to koniec Vosa.
- Koniec „takiego” Vosa. Głupi ze sobą nie wygra. Idę siku.
I co dalej z całą sprawą?
Dalej w zaparte i bez pomysłu?
Jakoś to będzie?
NIET!
Muzy niet. Veny niet. Został się… idiet. (buchnięte o pewnej lidzi
)