<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Moja walka z mafią transportową Vos Logitics</title>
	<atom:link href="http://mafiavos.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mafiavos.wordpress.com</link>
	<description>Just another WordPress.com weblog</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 Feb 2011 09:06:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='mafiavos.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Moja walka z mafią transportową Vos Logitics</title>
		<link>http://mafiavos.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://mafiavos.wordpress.com/osd.xml" title="Moja walka z mafią transportową Vos Logitics" />
	<atom:link rel='hub' href='http://mafiavos.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>1</title>
		<link>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/1/</link>
		<comments>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/1/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2006 10:21:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomek1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/1/</guid>
		<description><![CDATA[Autor: Bartłomiej Tomasz Parol   Drogi Czytelniku, Przekazuję w Twoje ręce moją historię. Jest to paradokument i dreszczowiec dla niektórych, z nowego gatunku; „Paragraf i Biznes”. Wszystko w tej opowieści wydarzyło się naprawdę i naprawdę się dzieje. Piszę „dzieje”, bo ta historia jeszcze się nie zakończyła. Prawdziwe są nazwy, nazwiska, pseudonimy, miejsca, wydarzenia, daty. Nie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=10&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p> <strong><span style="font-size:14pt;"></span></strong></p>
<p><strong><span style="font-size:14pt;"></span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">Autor: Bartłomiej Tomasz Parol</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Drogi Czytelniku,</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Przekazuję w Twoje ręce moją historię.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Jest to paradokument i dreszczowiec dla niektórych, </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">z nowego gatunku; „Paragraf i Biznes”.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Wszystko w tej opowieści wydarzyło się naprawdę i naprawdę się dzieje.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Piszę „dzieje”, bo ta historia jeszcze się nie zakończyła.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Prawdziwe są nazwy, nazwiska, pseudonimy, miejsca, wydarzenia, daty.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Nie boję się żadnych procesów – na wszystko mam dokumenty.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Reprodukcje niektórych znajdziecie Państwo na końcu tej książki.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Tylko na moje przemyślenia, uczucia i niektóre prywatne rozmowy nie mam poświadczenia. Stąd „paradokument’.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">A „Paragraf i Biznes” to odmiana opowieści awanturniczej typu „Płaszcz i Szpada”<span>  </span>ale dziejąca się współcześnie, w warunkach cywilizacji zachodniej, którą rządzą pieniądze, biznes i prawo. Właśnie w tej kolejności. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Także i tu jest samotny bohater, walczący o sprawiedliwość<span style="color:red;">, </span><span style="color:black;">z resztą nie tylko dla siebie, przeciwko rzeszy niebezpiecznych czarnych charakterów.</span></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Mam nadzieję, że jest to ta Hollywoodzka odmiana i głównemu bohaterowi, dzięki szczęściu, umiejętnościom i sprytowi, na przekór wszystkim, uda się – zwycięży sprawiedliwość.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Bo życie zrobiło mi psikusa, i w tej opowieści, bohaterem tym jestem Ja. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">I jeszcze jedno. Książka ta, drogi Czytelniku, jest także moją polisą ubezpieczeniową, gdyż docierając coraz głębiej i głębiej do sedna sprawy zacząłem się obawiać o własne życie, albo o inne zamknięcie mi ust.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Najgorsze, że moje śledztwo wciąż postępuje i docieram do dowodów coraz większych niegodziwości tej międzynarodowej grupy interesów. Działalności, która poprzez sprytny dumping zarżnęła wiele firm polskich, przez malwersacje podatkowe wycięła konkurencję w wyścigu do wielkich klientów i która, może zburzyć życie <span style="color:black;">prawie </span>2000 kierowców oraz doprowadzić do serii indywidualnych tragedii. Działalności przestępczej, która zmieniła obraz polskiego rynku transportowego i wprowadzi na nim jeszcze sporo zamieszania<span style="color:red;">. </span></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;color:red;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;color:black;">I ostatnia konkluzja. Choć wiele lat byłem prawnikiem w Euroadzie później Vosie to nie zdawałem sobie sprawy z tego co się powoli kluło. Zawsze starałem się po prostu dobrze wykonywać swój zawód i działać dla dobra firmy i ludzi w niej pracujących. W całej swej naiwności wyobrażałem sobie, że zakup firmy przez Holendrów od Amerykanów rozwinie jej zakres działania, zwiększy konkurencje i zatrudnienie. Uważałem, że współpraca firmy transportowej z kierowcami to rodzaj symbiozy gdzie obie strony muszą być zadowolone i nie wolno tej delikatnej równowagi burzyć na korzyść żadnej ze stron. Pod żadnym pozorem. Dlatego mój cały swój wysiłek w pewnym momencie ukierunkowałem na zmiejszenie ogólnych kosztów zatrudnienia by kierowca więcej pieniędzy dostawał do ręki a pracodawcy opłacało się powiększać stan osobowy i mógł się rozwijać. Okazało się jednak, że zarząd wielkiej firmy może mieć złe intencje i wierząc w swoją bezkarność, łamać prawo i dokonywać wielkich malwersacji na ryzyko kierowców. Korporacja sztuczkami przez lata może unikać odpowiedzialności, kierowcy, wspólnicy, osoby fizyczne, pozostaną sam na sam z machina fiskalną.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;color:black;">To, co dziś wiem o tej sprawie, przebiło nawet najczarniejsze scenariusze. Mimo wszystko, do dziś uważam, że projekt: „spółka komandytowa + fundacja”, jest świetnym rozwiązaniem, które przy olbrzymich oszczędnościach dla obu stron nie narusza tej równowagi. Wszystko to jednak pod warunkiem, że chciwość, krótkowzroczność, poczucie bezkarności i skłonności do przestępstw nie zdominują tego projektu i nie zmienią go w takie bagno jakim jest dzisiaj. Ale głupota ludzka jest w stanie zniszczyć nawet najbardziej światłe idee. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;color:black;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;color:black;">Przy tym ja, w odróżnieniu od zmieniających się decydentów Vosa utożsamiłem się bardzo z Ta sprawą i losem moich wspólników. Wszak wciąż, za część działalności spółki INTER CAR PAROL mogę odpowiadać swoim całym majątkiem a Vos dokonał tych oszustw posługując się moim nazwiskiem. Życie i zdrowie mi miłe dlatego zrobię wszystko by nas ratować i napiętnować winnych. Nie chcę by ktoś kiedykolwiek mnie posądził, ani dał mi po głowie, że przyczyniłem się do tego szalbierstwa. Nie przyczyniłem. Tak jak kierowcy inne osoby – zostałem przez Vos skrzywdzony. Ja jednak mam środki i wiedzę żeby sprawy bronić.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">A co dokładnie znajdziecie w samej książce?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">W pierwszej części: Bitwę pracownika z nieuczciwym pracodawcą.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">W drugiej części: Grę biznesową z bezwzględną korporacją.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">W trzeciej części: Rozpaczliwą obronę przed szajką złodziei i oszustów.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">W czwartej, ostatniej: Wojnę z mafią transportową.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Ta książka jest świadectwem, że warto walczyć o prawdę i swoje prawa. Że warto być wytrwałym i przewidującym. Że mądrymi decyzjami można więcej wskórać niż intrygami i pieniędzmi. I, że nie warto ulegać szantażom oraz groźbom.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Drogi Czytelniku, nie znam końca tej opowieści. Nie wiem ile spraw będę musiał wygrać lub przegrać i ilu jeszcze urzędników mafia będzie próbowała przekupić. Ale mogę obiecać, że znajdę sposób by każdy z czytelników, który dotrwa do ostatniego rozdziału, akapitu i zdania, mógł śledzić dalsze moje losy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Jeśli jesteś kierowcą Vos, klientem, podwykonawcą, kontrahentem lub w inny sposób zagrożony albo już pokrzywdzony przez tych ludzi, co i ja. Możesz się ze mną skontaktować, zadać pytanie lub zwrócić się o pomoc do mojej Fundacji, za pośrednictwem skrzynki e-mail: <a href="mailto:pomoc_kierowcom@vp.pl">pomoc_kierowcom@vp.pl</a> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Nie wszystko dałem radę opisać.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Więcej informacji o pozytywnych i negatywnych bohaterach tej książki, znajdzie czytelnik w przypisach oraz pod następującym linkami:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.opcja.pop.pl/numer31/31par.html">http://www.opcja.pop.pl/numer31/31par.html</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=89992">http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=89992</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=89992">http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=89992</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.lebol.republika.pl/aktualnosci/2grudzien.html">http://www.lebol.republika.pl/aktualnosci/2grudzien.html</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=108831">http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=108831</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.voslogistics.com/?id=30&amp;Language=Polish">http://www.voslogistics.com/?id=30&amp;Language=Polish</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.kancelariaprawnicza.com.pl/">http://www.kancelariaprawnicza.com.pl/</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.etransport.pl/informacje.php?kbor=841&amp;id=2147483647">http://www.etransport.pl/informacje.php?kbor=841&amp;id=2147483647</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.tarheelcap.com/pressroom_thc_pl.php?login=thc_pl&amp;plansza=1&amp;m=&amp;r=&amp;query_pressroom">http://www.tarheelcap.com/pressroom_thc_pl.php?login=thc_pl&amp;plansza=1&amp;m=&amp;r=&amp;query_pressroom</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.laj.pl/info-gjbielowicki.html">http://www.laj.pl/info-gjbielowicki.html</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.smd.org.pl/dzialy/o_nas/histo.php">http://www.smd.org.pl/dzialy/o_nas/histo.php</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.biznespolska.pl/gazeta/article.php?contentID=107072">http://www.biznespolska.pl/gazeta/article.php?contentID=107072</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/handel;koncesjami;uderza;w;budzet;panstwa,123,0,43387.html">http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/handel;koncesjami;uderza;w;budzet;panstwa,123,0,43387.html</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://etransport.pl/informacje.php?kbor=1703&amp;id=c588c0a459f4ccc6f3dd26518d24707a">http://etransport.pl/informacje.php?kbor=1703&amp;id=c588c0a459f4ccc6f3dd26518d24707a</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.etransport.pl/informacje.php?kbor=1934&amp;id=c588c0a459f4ccc6f3dd26518d24707a">http://www.etransport.pl/informacje.php?kbor=1934&amp;id=c588c0a459f4ccc6f3dd26518d24707a</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://sostanczyk.webpark.pl/nw1.jpg">http://sostanczyk.webpark.pl/nw1.jpg</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://spedycje.pl/wiadomosci/2172/ranking_firm_tsl_wg_rzeczypospolitej.html">http://spedycje.pl/wiadomosci/2172/ranking_firm_tsl_wg_rzeczypospolitej.html</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.laj.pl/info-wicep-vos.html">http://www.laj.pl/info-wicep-vos.html</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.etransport.pl/forum.php?kbor=2900&amp;id=c588c0a459f4ccc6f3dd26518d24707a">http://www.etransport.pl/forum.php?kbor=2900&amp;id=c588c0a459f4ccc6f3dd26518d24707a</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://forum.nikon.org.pl/profile.php?mode=viewprofile&amp;u=5390&amp;sid=a8112b8cd422ac628f43df99da125514">http://forum.nikon.org.pl/profile.php?mode=viewprofile&amp;u=5390&amp;sid=a8112b8cd422ac628f43df99da125514</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"><a href="http://www.wnp.pl/nowyprzemysl/2797_16_108_0_0.html">http://www.wnp.pl/nowyprzemysl/2797_16_108_0_0.html</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Opowieść rozpoczynam, wręcz spacerowo, w pierwszej połowie stycznia 2004 r. i dedykuję ją wszystkim bliskim, którzy mnie wspierają i wierzą w zwycięstwo jednego, upartego człowieka przeciwko niebezpiecznej, mafijnej strukturze. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 1</span></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal">W czwartek przed samym urlopem przyleciała Ewa Pośpiech – Szefowa kadr i koleżanka z pokoju.</p>
<p class="MsoNormal">- Tomek, Prezes chce Cię natychmiast widzieć!</p>
<p class="MsoNormal">- Nie ma sprawy.</p>
<p class="MsoNormal">Oderwałem się od laptopa, powoli się podniosłem z za biurka i poszedłem leniwym krokiem na koniec korytarza.</p>
<p class="MsoNormal">Z Grześkiem Bielowickim, Prezesem firmy Vos Logistics Polska łączyły mnie bardzo przyjazne stosunki. Młody 30-letni menager potrafił być cholerykiem, ale przy mnie jakoś zawsze miękła mu rura. Przez ostatnie 4 lata przetrwaliśmy wspólnie wiele kryzysów i przełomów w firmie. Teraz też, choć to świeże i ciężkie pierwsze 9 miesięcy po zmianie własności firmy, nie spodziewałem się czegoś specjalnie zaskakującego ani tym bardziej nieprzyjemnego z jego strony.</p>
<p class="MsoNormal">Wszedłem, a raczej jak zwykle wlazłem do gabinetu Szefa energicznie i bez pukania.</p>
<p class="MsoNormal">- Co się stało Grześ? Bo już myślałem, że te ostatnie godziny przed urlopem będę miał spokojne.</p>
<p class="MsoNormal">- urlop masz dopiero w poniedziałek – warknął – a dzisiaj jest czwartek.</p>
<p class="MsoNormal">Ten ton mnie zdziwił.</p>
<p class="MsoNormal">- No tak, ale jutro w firmie mnie nie ma bo jadę do tej cholernej Łodzi popychać sprawę komandytowej. Zapomniałeś?</p>
<p class="MsoNormal">Wtedy spojrzał na mnie jakoś dziwnie. Oho – pomyślałem – jednak mamy jakieś „kwiatki”. Ciekawe czy wyjadę na te narty. – Co się stało?</p>
<p class="MsoNormal">- Wisisz ładne parę złotych za zaliczki, miałeś zorganizować faktury. Kiedy je zobaczę? Zamykamy rok.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie „miałem” tylko „mieliśmy”. Gadałem 2 dni temu z Panem Jerzym i z Markiem Lesiakiem. Podobno są w drodze. Były wystawiane dopiero pod koniec grudnia. Przecież dobrze znasz ten mechanizm. Klient musi się policzyć by wiedzieć na jakie koszty podatkowe może sobie pozwolić.</p>
<p class="MsoNormal">- Ty mi oczu nie mydlij. Główna księgowa się wścieka. Już 15 stycznia a rok 2003 nie zamknięty. Czekają tylko na parę osób.</p>
<p class="MsoNormal">Rozłożyłem ręce</p>
<p class="MsoNormal">- Nic na to nie poradzę. Przecież zawsze to tak wygląda na przełomach roku. Od trzech lat przerabiamy te same problemy. Zresztą co Ci będę tłumaczył. Sam to wszystko wymyślałeś.</p>
<p class="MsoNormal">- Więc teraz zmieniam zasady! Do jutra chcę pisemne zestawienie Twoich kosztów.</p>
<p class="MsoNormal">Ten nacisk na słowo „twoich” nie spodobał mi się.</p>
<p class="MsoNormal">- Moich ??? – podniosłem lekko głos. – W „moim” budżecie nierozliczone są głównie lewe koszty zarządu. Czyli Twoje.</p>
<p class="MsoNormal">- Musisz to wziąć na siebie bo nam Holendrzy na głowę wejdą. Od czego zatrudniam prawnika?<span>  </span>Do jutra napiszesz?</p>
<p class="MsoNormal">- Nie napiszę. Jutro mam ważną sprawę do załatwienia. Przecież te koszty to tylko ściema i bicie piany. Wybacz Grześ ale są ważniejsze sprawy do załatwienia z którymi muszę się wyrobić przed urlopem. A na ten urlop z dzieciakiem czekałem pół roku.</p>
<p class="MsoNormal">- Radzę Ci napisz. Wymyśl coś jak nie wiesz albo nie pamiętasz. Zestawienie muszę mieć. Jak Ty nie napiszesz to ktoś inny napisze za Ciebie.</p>
<p class="MsoNormal">Nie wytrzymałem.</p>
<p class="MsoNormal">- Kuźwa, Grzesiek, proszę Cię. Co Ty opowiadasz? Ktoś za mnie? O kosztach mojego działu?</p>
<p class="MsoNormal">Czego Ty chcesz? Mam Ci napisać jak i przez kogo były kupowane licencje transportowe pod stołem? Zrób Prezesie głęboki wdech. Faktury zaraz przyjdą!<span>  </span>Ja je z tyłu opiszę jak zwykle a Rozalka Ciszewska zaksięguje, zrobi zestawienie zbiorcze i będzie gites!</p>
<p class="MsoNormal">- Mówię Ci Tomek, lepiej napisz. Taka moja sugestia!</p>
<p class="MsoNormal">Powiedział to z takim naciskiem, że drugi raz dzisiaj otworzyłem szeroko oczy. Postanowiłem odpowiedzieć mu w takim samym tonie.\</p>
<p class="MsoNormal">- Dobra, przemyślę. A teraz wracam do roboty. Zobaczymy się za półtora tygodnia.</p>
<p class="MsoNormal">Wyszedłem wściekły jak nie wiem co. Co za dziwna rozmowa. Coś się dzieje to pewne. Nie ma wychodzenia na prostą. Chyba znów te prawnicze rekiny robią krecią robotę u guldenów by przejąć ode mnie obsługę prawną firmy. Te podchody robią od czasu gdy Vos Logistics kupił Euroad – największą w Polsce, prywatną firmę transportową.</p>
<p class="MsoNormal">„Prawniczymi rekinami” nazywałem pewną wielka, międzynarodową korporacja prawniczą, obsługującą kompleksowo, całą korporację transportową Vos Logistics i jej 50 spółek w Europie. Po zakupie Euroadu ci prawnicy uznali, że powstały Vos Logistics Polska Spółka z o.o. należy im się jak psu zupa. Na drodze jednak spotkali mnie, a ja z funkcji szefa działu prawnego wygryźć się nie dałem. Walczyłem dzielnie i udało mi się wykazać ich niekompetencję już przy załatwianiu formalności urzędowych związanych ze zmianą właściciela<span style="color:lime;">. </span><span style="color:black;">Sprawa była ważna, bo skuteczna zmiana inwestora miał się wiązać z zastrzykiem finansowym na kilkaset nowych ciężarówek i kilkakrotnym powiekszeniem stanu zatrudnienia. Problem nie był jednak banalny. Podmiot polski posiadający nieruchomości (np. bazy transportowe) nie może być zakupiony przez podmiot zagraniczny bez zgody Ministra Spraw Wewnętrznych. „Rekiny” przy całej swej pewności siebie, nie potrafili takiej transakcji szybko załatwić, ani inaczej sobie poradzić z tym problemem, a czasu nie było. Ja podszedłem do tematu koncepcyjnie i poradziłem Bielowickiemu by zrobić najpierw transakcję wiązaną. Jakiś inny podmiot polski niech kupi od Euroadu wszystkie nieruchomości zobowiązując się jednocześnie do ich wydzierżawienia Vosowi na okres pięciu lat z opcją odkupu terenów przez Vosa po tym okresie. Czynsz i zapłata przez ten okres w rozliczeniu. Sprawa została błyskawicznie klepnięta i sfinalizowana. Firma Ceramique Poland Grześka Bielowickiego formalnie zakupiła Bazę w Mińsku. Za miesiąc, Vos Logistics z Oss, już bez żadnych zezwoleń, mógł zakupić „goły” Euroad. Po tym fakcie i kilku</span> drobniejszych zwycięstwach, szefostwo nowego Vos Logistics Polska zdecydowało się zatrzymać mnie, jako swojego stałego prawnika a „Rekinom” pokazało ławę rezerwowych.</p>
<p class="MsoNormal">Nie bez znaczenia były tu też moje wcześniejsze osiągnięcia. Miałem za sobą wprowadzenie systemu jakości ISO 9002 gdzie razem z Pawłem Sielewiczem i garstką zapaleńców, stworzyliśmy od podstaw większość procedur w firmie, zrobiłem uprawnienia audytora. <span style="color:black;">Przekonałem związki zawodowe, że lepiej żeby kierowcy dostawali wiecej pieniędzy do ręki i mogli jeździć nie oglądając się na ograniczenia godzin nadliczbowych dotyczących pracowników i przenieśliśmy w 2001 roku ponad 100 kierowców na samozatrudnienie. Jako że płace faktycznie jednocześnie podniesiono, wszyscy byli zadowoleni.</span> Opracowałem wzory wszystkich kontraktów korporacyjnych, napisałem instrukcje dla kierowców i spedytorów, stworzyłem wzory listów przewozowych i dokumentów organizacyjnych, szkoliłem nowy narybek, zakładałem oddziały za granicą, negocjowałem umowy ze wszystkimi ważniejszymi klientami, negocjowałem kontrakty leasingowe, wyciągałem kierowców z paki w Dover (podejrzewanych o przemyt nielegalnych emigrantów), prowadziłem fundację pomocy ofiarom wypadków komunikacyjnych, a razem z prywatnym detektywem szukałem ukradzionych transportów z elektronika firmy Thomson. Asystowałem też przy badaniach wariograficznych spedytorów odpowiedzialnych za obsługę Thomsona. Wprowadziłem rewolucję w windykacji należności, co przyniosło wzrost ściągalności z 16% na 67% i prowadziłem kilkaset spraw sądowych o zapłatę oraz kilka innych o poważniejszym charakterze. A ten dżinks z zakupem autokaru by Euroad odzyskiwał miliony VATu niemieckiego? – też mój wspólny pomysł i Docenta.</p>
<p class="MsoNormal">Inna sprawa, że tym autokarem pracownicy firmy jeździli co roku za darmo na trzydniowe (pijackie i orgiastyczne) wyprawy na Oktoberfest do Monachium. Przyjemne z pożytecznym.</p>
<p class="MsoNormal">Ale co najważniejsze, opracowałem nowatorskie rozwiązanie zatrudnienia kierowców w systemie „Spółka Komandytowa – Fundacja” i właśnie zacząłem wprowadzać je w życie. Mianowicie, zostałem głównym wspólnikiem, tzw. komplementariuszem spółki INTER CAR PAROL, którą powołałem w grudniu 2003 r. i odpowiadałem za nią całym swoim obecnym i przyszłym majątkiem. Projekt był mój i nikt go oprócz mnie nie rozumiał do końca, dlatego widząc szansę na dobry biznes, we współdziałaniu z Vosem, zgodziłem się tą Spółkę poprowadzić samodzielnie – odpowiadając jednocześnie głową za powodzenie projektu. W styczniu 2004 r. ta sprawa miała charakter bardzo zaawansowany<span>  </span>a oszczędności finansowe dla firmy transportowej <span style="color:black;">a co za tym idzie również dla wszystkich kierowców</span>, szykowały się niebotyczne. Miałem więc prawo czuć się pewnie na swoim stanowisku i nie kłaść uszów po sobie na każdy kaprys prezesa. Był bowiem już nie tylko moim szefem ale i partnerem w interesach.</p>
<p class="MsoNormal">Licho jednak nie śpi.</p>
<p class="MsoNormal">Niech to szlag!</p>
<p class="MsoNormal">Zaraz przypomniałem sobie jak to pół roku wcześniej zwolniono świetną szefową oddziału niemieckiego Monikę Michtę a oddział zlikwidowano. Dlaczego? BO TAK!</p>
<p class="MsoNormal">Potem, jakiś miesiąc po zwolnieniu Moniki zadzwonił do mnie w konspiracji (nie dość, że około godziny 22 to jeszcze z telefonu domowego) Tadzio Gruba – Dyrektor Transportu Vos, ostrzec mnie, że Boguś Danel (Dyrektor Handlowy a prywatnie szuja) szukał na mnie haka na zebraniu Zarządu. Lecz jedyne do czego, mógł się u mnie przyczepić, to wieczny bałagan na biurku:</p>
<p class="MsoNormal">- Jak to wygląda w oczach klientów, którzy idąc korytarzem zazezują do pokoju Parola? – Argumentował. Nic jednak wtedy przeciwko mnie nie zdziałał.</p>
<p class="MsoNormal">Tak czy siak, nie ma jednak sielankowego spokoju, a czas pokazuje, że zakusy są coraz poważniejsze.</p>
<p class="MsoNormal">Nie mogłem się już tego dnia skupić na pracy.</p>
<p class="MsoNormal">Hmm.. Ciekawe czy ktoś Grześka podpuścił czy też tym razem prowadzi własną grę?</p>
<p class="MsoNormal">Był do tego zdolny. Prezesem dzięki został dzięki koneksjom już w wieku 25 lat. Wskoczył na stołek niemal wprost z pozycji asystenta Posła UW Zbigniewa Janasa.</p>
<p class="MsoNormal">Cholera jasna! – uzmysłowiłem sobie, że ten gość potrafi działać bez skrupułów! Wywalił wtedy z miejsca na bruk 80% składu firmy<span style="color:red;">, </span><span style="color:black;">mimo że niektórzy z tych ludzi wprowadzili go w tajemnice biznesu transportowego i odkryli się przed nim ucząc tajemnic zawodowych nie podejrzewając jaki to człowiek. </span>Wbił też nóż w plecy swojemu przyjacielowi, gdy ten przestał już być potrzebny.</p>
<p class="MsoNormal">Kurcze, Grzesiek to karierowicz. Ostro atakuje i się nie ogląda, gdy są wielkie zmiany i musi walczyć o władzę.</p>
<p class="MsoNormal">Nie wyglądało to najlepiej.</p>
<p class="MsoNormal">A może ja jestem odczytywany przez kogoś jako zagrożenie w karierze? Nie miałem takich aspiracji ale …Może są planowane jakieś zmiany personalne?</p>
<p class="MsoNormal">Kto jest takim szczwanym liskiem?! Kto może się obawiać czegoś lub o coś walczyć bo nie ma kompetencji? Może niezatapialny Bogusław, którego nikt jeszcze nie przyłapał na robocie? Niee.. To by było za proste.</p>
<p class="MsoNormal">O rety, ale bagno!</p>
<p class="MsoNormal">Trzeba to ustalić, z kimś szczerze porozmawiać, wyjaśnić, przemyśleć.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem jutro i tak nic nie ustalę bo musze jechać do Łodzi do KRS pogadać z Sędzią by zarejestrowali czym prędzej mój INTER CAR PAROL. Wtedy będę miał już działającą odskocznię i będę mógł przesunąć swoje zaangażowanie w stu procentach na teren spółki komandytowej. Jeszcze tyle roboty. Kontrakty, regulaminy, rekrutacja kierowców…</p>
<p class="MsoNormal">Wtedy niech sobie sępy prawnicze w najlepsze biorą po mnie schedę w Vos Polska.</p>
<p class="MsoNormal">Westchnąłem w duchu.</p>
<p class="MsoNormal">Szkoda! Tak ładnie wszystko już się układało. A wygląda na to, że jednak spokojne czasy nie nadejdą zbyt szybko. A już na pewno, nie będę miał spokojnego wyjazdu na narty z Mikołajem.</p>
<p class="MsoNormal">Siedziałem tak przy biurku i deliberowałem. Ekran laptopa działał ale nie wiem co pokazywał, bo wewnętrznie byłem gdzie indziej. Minęła 16-ta. Czas się zbierać. Przesłałem buziaka ślicznej Asi (młodsza kadrówka ale starsza siostra, i to wg mnie ładniejsza, Miski Polski Nastolatek), bąknąłem Ewce „do zobaczyska po delegacji i urlopie” i spakowawszy przepastną teczkę skórzaną wypadłem na korytarz. Na klatce schodowej, jeszcze raz nadziałem się na Bielowickiego.</p>
<p class="MsoNormal">- Mówię Ci Tomek, lepiej dostarcz to zestawienie.</p>
<p class="MsoNormal">- Dobra, dobra. Mówiłem Ci, że pomyślę co z tym fantem robić. Ale nie podoba mi się, sposób załatwienia tej sprawy ze mną i tyle.</p>
<p class="MsoNormal">- Twój ból. Kiedy będziesz?</p>
<p class="MsoNormal">- 25-tego.</p>
<p class="MsoNormal">- To miłych nart. Na razie.</p>
<p class="MsoNormal">- Na razie. (<em>Na zrazie! Kuźwa!)</em></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><em> </em></p>
<p class="MsoNormal"><em> </em></p>
<p class="MsoNormal">W piątek w Łodzi poszło jak z płatka.</p>
<p class="MsoNormal">Sędzia po prostu nie miała kumacji, na czym polega ta spółka komandytowa i do czego ma służyć. Wyjaśniłem grzecznie acz łopatologicznie i ustaliłem, jak powinna wyglądać umowa spółki, by Sąd ją szybko zarejestrował. <span style="color:black;">W spółce miał być jeden główny wspólnik – komplementariusz, czyli ja, zarządzający i pilnujący wszystkiego i mniejszy wspólnicy – komandytariusze : kierowcy, odpowiadający przed wierzycielami spółki tylko do sumy 100 zł i mający dość ograniczone prawa zarządcze i określony udział w zysku spółki</span></p>
<p class="MsoNormal">Po południu zadzwoniłem do Romka Piątkowskiego z Radomska.</p>
<p class="MsoNormal">- W umowie trzeba zrobić zmiany to zarejestrują błyskawicznie. Przygotuję projekt zmian zaraz po urlopie a Ty umów notariusza na ten ostatni tydzień stycznia. Potem pchniemy Gordatową by złożyła poprawiony kwit i będzie w Sądzie wszystko załatwione.</p>
<p class="MsoNormal">- Ok. Fajnie. Jak to załatwiłeś do cholery? Adwokat Gordat odbijała się od tematu ze 2 tygodnie.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie pytaj. Tajemnica zawodowa hehe. Prawnik prawnikowi takich sekretów nie zdradza. Załatw notariusza i do zobaczenia po 25-tym.</p>
<p class="MsoNormal">- Jasne. Miłego urlopu.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Swoją drogą, albo ta Gordatowa taka kiepska albo jej się nie chciało. Kazał Pan – Musiał sam.</p>
<p class="MsoNormal">Nie wiem czy będzie sens przedłużać jej pełnomocnictwo. Zresztą zobaczymy później. Póki co mam inne problemy.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Umówiłem się z ex-żoną odnośnie szczegółów zabrania syna w góry i postanowiłem przez czas wyjazdu tylko wypoczywać i próbować się nie stresować.</p>
<p class="MsoNormal">Niestety.</p>
<p class="MsoNormal">Wyjazd na narty był bardzo udany do środy. Już wydawało się, że zapomniałem o kłopotach zawodowych. Już rozjeździłem się na Lolobrygidzie na Szrenicy i na Hali Szrenickiej. Przypomniał mi się luz. Odprężył mnie kosmicznie smak piwa na świeżym powietrzu, grzańce w schronisku, oscypki na ruszcie, wiatr szumiący w czasie jazdy na stoku oraz nocne granie na laptopie z synem. Naprawdę zaczęło mi być bardzo, bardzo dobrze i wypoczynkowo.</p>
<p class="MsoNormal">Do środy – jako się rzekło.</p>
<p class="MsoNormal">W środę wieczorem wyjazd nagle zszarzał, Szklarska Poręba przestała tak kusić a stok przestał być azylem.</p>
<p class="MsoNormal">Wszystko przez telefon od mojego przyjaciela z firmy.</p>
<p class="MsoNormal">Nie mogę napisać od kogo, bo może jeszcze tam pracuje, a mam dług wdzięczności do dzisiaj.</p>
<p class="MsoNormal">Przyjaciel zadzwonił żeby mnie ostrzec.</p>
<p class="MsoNormal">- Tomek, sorki, że przeszkadzam w urlopie ale mam wiadomość, która może być dla Ciebie ważna.</p>
<p class="MsoNormal">- O co chodzi? Dlaczego dzwonisz z domowego?</p>
<p class="MsoNormal">- No właśnie ze względu na wagę sprawy. Dziś w firmie była narada z udziałem Bielowickiego, Danela i Ewki Pośpiech pod tytułem „jak się pozbyć Parola”. Nie wiem kto inspirował, po co to robią i co wymyślili. Ale na pewno jakieś szachrajstwo, bo Ewka potem szurnęła do siebie jak zmyta a Danel zaczął puszczać swój lisi uśmieszek. Tak, że musisz się po powrocie przygotować na jakieś niespodzianki.</p>
<p class="MsoNormal">- Cholera. Dzięki. Tylko ta trójca była?</p>
<p class="MsoNormal">- Nic więcej nie wiem. Może jeszcze ktoś. To było spotkanie dyskretne i chyba nagłe dla niektórych.</p>
<p class="MsoNormal">- Dzięki jeszcze raz. Jakby były jakieś nowe informacje to dawaj znać proszę. To kurwa już sobie wypocząłem.</p>
<p class="MsoNormal">Faktycznie, kolejne dni wypoczywałem coraz mniej. Starałem się trzymać fason i uśmiechać do Mikołaja ale nie wychodziło za bardzo. Serce mi waliło i ciśnienie skakało.</p>
<p class="MsoNormal">- Co się stało Tato?</p>
<p class="MsoNormal">- Nic, młody człowieku, to tylko praca i przyziemne kłopoty dorosłości.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Tylko? – gryzłem się – no chyba jednak to „aż praca”. Uświadomiłem sobie wtedy jak lubiłem tą robotę. Praca naczelnego prawnika dużej firm to nie miód z mlekiem, ale ja sprawy transportowe znałem od podszewki, a samodzielność jaką sobie wyrobiłem dawała mi niebywałą satysfakcję przy rozwiązywaniu problemów korporacyjnych. Cholera!</p>
<p class="MsoNormal">Końcówka wyjazdu na narty już tak nie cieszyła i minęła raczej w ciężkiej atmosferze.</p>
<p class="MsoNormal">Co ten Bielowicki odpieprza?!</p>
<p class="MsoNormal">Czekałem na poniedziałek.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">W poniedziałek 26 stycznia 2004 r. około godz. 10 zostałem poproszony do Prezesa Bielowickiego. Gdyby nawet mnie nikt wcześniej nie ostrzegł, ani gdyby nie było scysji kilkanaście dni temu to i tak bym się zorientował z miejsca, że coś jest bardzo nie w porządku.</p>
<p class="MsoNormal">Bielowicki przybrał zaciętą minę i oficjalny ton.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie dostarczyłeś mi zestawienia, chciałbym zatem usłyszeć na co poszły pieniądze.</p>
<p class="MsoNormal">- Dobrze wiesz Grzesiek na co poszły. Ale jeśli mam Ci przypomnieć dokładne kwoty i daty to Ci przypomnę. Poczekaj chwilkę.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Otworzyłem drzwi i zawołałem pętającego się (podsłuchowywać??) Bogusława Danela.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Już w 6 oczu a nie 4-y wyjaśnialiśmy sobie szczegółowo temat pobranych przeze mnie zaliczek dla Zarządu, który podobno kupował za nie „pod stołem” licencje transportowe.</p>
<p class="MsoNormal">Problem handlowania licencjami był znany w środowisku transportowym i ja, jako prawnik z branży, nie raz na ten temat się wypowiadałem w prasie, piętnując nasze Państwo za stawianie przewoźników przed wyborem: zapłacić pod stołem lub się nie rozwijać.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Jeśli chodzi o Euroad (późniejszy Vos Polska) – wprawdzie nigdy przy takiej tnarsakcji nie byłem. Tajemnicą poliszynela jednak było, że licencje (dawniej zwane koncesjami) na transport międzynarodowy, firma ta zdobywała w następujący sposób:</p>
<p class="MsoNormal"><em>Marek Lesiak sprawdzał w Biurze Obsługi Transportu Międzynarodowego czy nie ma nowych licencji do wzięcia. Zazwyczaj nie było. Tymczasem firma się rozrastała i musiała je jakoś zdobywać na nowe ciężarówki.</em></p>
<p class="MsoNormal"><em>Licencję nadawał BOTM decyzją administracyjną na wniosek. Decyzji kupić nie można było. Ale można było znaleźć firmę-bankruta która zwijała działalność transportową i nie mogła już wykorzystać wszystkich posiadanych licencji. Mogła za to zrzec się danej licencji w BOTM na rzecz wybranego podmiotu. Wystarczyło teraz dogadać się z firmą-bankrutem ile chce za zrzeczenie się licencji na rzecz Vos Logistics. Licencje kosztowały różnie w zależności od rodzaju. Od 5 tyś. EURO za tzw. licencję krótką (np. na jeden kraj) po 15 tyś. EURO za licencję na wszystkie kraje. Problem w tym, że zrzeczenie się jest darmowe (jak sama nazwa wskazuje) tak że nie mogło rozliczenie nastąpić na podstawie faktury. Wymyślało się więc faktury na fikcyjne usługi lub dawało pieniążki gotówką, pod stołem bez żadnych faktur.</em></p>
<p class="MsoNormal"><em>Ze względu na bardzo wysokie kwoty (do 70 tyś złotych) wszystko załatwiał Marek Lesiak wespół z Bielowickim lub Panem Jerzym Juszkiewiczem – Prokurentem Vosa.</em></p>
<p class="MsoNormal"><em>Gdy koncesja okazywała się zbyt długo nieużywana, prokurowano na kserokopiarce lewe CMR-y i przedstawiano urzędnikom w BOTM, którzy wiedząc o co chodzi, przyklepywali je „za zgodność z oryginałem” i koncesyjka stawała się „odblokowana” i gotowa do użycia.</em></p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Niestety, przy zakupie kilkudziesięciu ciężarówek rocznie trzeba było zorganizować tyleż (czytaj: kilkadziesiąt) licencji-koncesji. Kwoty nierozliczonych zaliczek pobieranych przez Marka Lesiaka i inne zaufane osoby, które proszono o ich branie z księgowości, rosły niebotycznie. Pod koniec roku, kilku pracowników firmy wisiało z długami, które trzeba było jakoś rozliczyć. Bielowicki, Prokurenci i niektórzy Dyrektorzy organizowali więc swoimi kanałami lewe lub prawdziwe faktury (nigdy tego nie sprawdzałem) by „wyprać” nierozliczone lewe koszty przed zamknięciem roku. Podmioty wystawiające takie faktury czekały jednak często do końca roku, gdyż musiały sobie policzyć na jakie koszty podatkowe mogą sobie w danym roku pozwolić, by być samemu na tip-top z fiskusem.</p>
<p class="MsoNormal">Nerwówa na przełomie lat więc zawsze była niezła, ale zawsze księgowość otrzymywała te faktury na czas i zaliczki zostawały rozliczone. Rzecz się działa od 4 lat i dlatego moja czujność była uśpiona. Tymczasem wyglądało na to, że mój fikcyjny dług zostaje właśnie wykorzystywany, by się pozbyć mnie ze spółki.</p>
<p class="MsoNormal">Ja jednak wtedy pamiętałem dokładnie wszystkie polecenia jakie otrzymywałem od Jerzego Juszkiewicza a przy których był Danel (siedzieli w jednym pokoju). Juszkiewicz był na urlopie. Zawołałem więc (jak już wspomniałem) pętającego się po korytarzu Danela.</p>
<p class="MsoNormal">Zaskoczony Danel wszystkie moje słowa potwierdził, wszystko pamiętał i przytakiwał gdy powoływałem się na wcześniejsze ustalenia z Jerzym Juszkiewiczem.</p>
<p class="MsoNormal">Bielowicki znalazł się w trudnej sytuacji oszczercy, złapanego za rękę. Trudno więc mu było ukryć zmieszanie.</p>
<p class="MsoNormal">- Faktury przyszły? Kiedy załatwisz sprawę w księgowości? – Wyraźnie kapitulował.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie wiem, nie pytałem jeszcze. Od rana miałem sporo spraw.</p>
<p class="MsoNormal">- Wydawało mi się, że ta jest dla Ciebie najważniejsza. Ustal to natychmiast! – Skoczył znowu, próbując zatrzeć kiepskie wrażenie.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Trochę odetchnąłem ale i tak wyszedłem z gabinetu wściekły. Dobra, sprawdzę czy już są te faktury to może się w końcu odczepi. Zajrzałem do kuwety z dokumentami.</p>
<p class="MsoNormal">Faktury przyszły.</p>
<p class="MsoNormal">Co oni za firmę znowu wynaleźli? Atmosfera jednak nie nadawała się do dyskusji. Opisałem kwity szybko i złożyłem Teresie Ciszewskiej (właściwie Rozalii Teresie) – Głównej Księgowej.</p>
<p class="MsoNormal">Czyżby sprawa załatwiona? Oj coś nie wydaje mi się.</p>
<p class="MsoNormal">Na drugi dzień, we wtorek, moje obawy się potwierdziły. Zadyma dopiero zaczynała wchodzić w decydującą fazę.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Rano Bielowicki poprosił mnie do siebie.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">- Tomek, mam informację, że te pieniądze nie trafiły tam gdzie miały trafić.</p>
<p class="MsoNormal">- Słucham!? – nie wierzyłem własnym uszom – Zarzucasz mi, że je ukradłem?</p>
<p class="MsoNormal">- Interpretuj to sobie jak chcesz, bo nie jest to tylko moje zdanie. Masz oddać kasę natychmiast, albo… dogadać się z nami w inny sposób, bo to się zaraz źle skończy.</p>
<p class="MsoNormal">Zerwałem się czerwony jak burak i zacząłem krzyczeć.</p>
<p class="MsoNormal">- Chyba kpisz!!! Ani mnie w nic nie wrobisz ani ja sobie nie pozwolę na takie traktowanie!!!</p>
<p class="MsoNormal">Nerwy mi puściły. Wypadłem jak z procy z gabinetu Prezesa i jebnąłem drzwiami!!</p>
<p class="MsoNormal">To kurwa koniec!</p>
<p class="MsoNormal">Ktoś kombinował jak się mnie pozbyć i wykombinował!</p>
<p class="MsoNormal">Nie wiedziałem co ze sobą zrobić.</p>
<p class="MsoNormal">Posłałem mordercze spojrzenie w kierunku drzwi Danela i dwoma słowami usadziłem na miejscu moją asystentkę Izę Wiśnios, która zdaje się, chciała coś do mnie powiedzieć nie na temat! Wpadłem do pokoju po komórkę, sypnąłem coś na temat skurwysyństwa i zamknąłem się w Sali konferencyjnej.</p>
<p class="MsoNormal">Za chwilę, jeszcze wściekły zadzwoniłem do Piątkowskiego.</p>
<p class="MsoNormal">- Umówiłeś tego notariusza?</p>
<p class="MsoNormal">- Tak, na jutro.</p>
<p class="MsoNormal">- Świetnie. Masz przygotowane te zmiany, które ustalaliśmy?</p>
<p class="MsoNormal">- Tak</p>
<p class="MsoNormal">- To dobrze bo moja praca w Vosie się kończy. Teraz będę działał tylko na własny rachunek. Jutro o 11,00 widzimy się w Łodzi.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Piątkowski wydawał się strasznie zaskoczony i wyłączył się szybko, nie chcąc chyba uczestniczyć w jakiejś niezidentyfikowanej awanturze warszawskiej. Bardzo mądrze.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Zrobiłem głęboki dech. Co dalej?</p>
<p class="MsoNormal">Wróciłem do pokoju i z zaciętą miną zacząłem porządkować dokumentację.</p>
<p class="MsoNormal">Śledziły mnie oczy dziewczyn z kadr, z którymi pracowałem w pokoju. Otwarte szeroko oczy młodej blondynki Asi i uciekający wzrok dwadzieścia lat starszej od niej Ewy. Uchwyciłem przez moment te spojrzenia. Oj Ewa, Ewa – nie masz Ty czystego sumienia, a tak Cię zawsze lubiłem.</p>
<p class="MsoNormal">Dokumentów do uporządkowania było jednak zbyt dużo, wziąłem się więc za biurko i komputer.</p>
<p class="MsoNormal">Nie miałem złudzeń. To jeden z ostatnich dni mojej pracy w tej firmie.</p>
<p class="MsoNormal">W dodatku Danel, właśnie dał mi do zrozumienia, że jak Grzesiek od niego zażąda, by zapomniał o naszej wspólnej rozmowie i o przeznaczeniu zaliczek, to „zapomni” i już mi nic nie potwierdzi.</p>
<p class="MsoNormal">Takie życie – podobno.</p>
<p class="MsoNormal">Wierzyłem Danelowi. Zawsze panoszył się niczym jadowita jaszczurka – na pozór sympatyczny kumpel, ale nie raz widziałem jak kogoś klepał po ramieniu a pięć minut później, za plecami, szczuł innych na niego ile tylko mógł. Oczywiście wszystko w swoim dobrze pojętym interesie.</p>
<p class="MsoNormal">Miał coś z Anioła z „Alternatyw 4” i coś z dworzanina na zamku królewskim.</p>
<p class="MsoNormal">Wodził prym na tym „Dworze” czekając na „nadania”.</p>
<p class="MsoNormal">Uaktywniał się zawodowo jedynie przed imprezami firmowymi. Dlatego był zwany głównym kaowcem Vosa. Nie miał przyjaciół tylko lizusów i był dosyć niebezpiecznym gościem. Rozgrywał sprawy szeptanką. Traciłeś jego poparcie, dni twoje były policzone.</p>
<p class="MsoNormal">Grzegorz Ocipka, były kierownik drobnicy, który w styczniu został w niejasny sposób zmuszony do odejścia, zadzwonił od nowego pracodawcy komentując: <em>Ty wiesz jaka to przyjemność, zobaczyć, że tu w Gefco, to nawet Dyrektor Handlowy <strong>pracuje</strong>?!</em></p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Zdaje się, że tym razem, to moim zadaniem jest zebrać cięgi i jak najszybciej opuścić firmę.</p>
<p class="MsoNormal">Chętnie bym teraz, przekazał innym pracownikom Vosa takie oto memento: <strong>wypruwajcie żyły, starajcie się, ufajcie jak nikomu, a i tak jak przestaniecie być potrzebni, albo staniecie na drodze Grzesiowi, Bogusiowi i jeszcze paru innym, to bez skrupułów <span style="color:black;">zapomną wszystkie zasługi, oddanie i lojalność w stosunku do firmy.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="color:black;">Albo was się pozbędą, albo po prostu wrobią w swoje problemy i nie pomogą.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="color:black;">Tak czy siak odejdziecie w niesławie głoszonej na prawo i lewo.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal">Dobrze, że ja przynajmniej mam gdzie odejść.</p>
<p class="MsoNormal">Jest mój projekt i moja fundacja. Nie jestem taki bezradny.</p>
<p class="MsoNormal">Ale te szkolenie Fleet Menagerów niech sami już sobie przygotują. Nie wiem kto to zrobi. Iza Wiśnios jest za głupiutka i zbyt niedoświadczona. Wziąłem ją na asystentkę głównie do pilnowania komorników. Wiedzy o logistyce, znajomości dokumentacji i intuicji prawniczej nie nadrobi samym przespaniem się z Prezesem (ta Koza sama się tym chwaliła). Ale szansę ma. Jak się weźmie do pracy to po kilku latach sobie poradzi i to nawet bez łóżkowego wspomagania.</p>
<p class="MsoNormal">Wcześniej jednak, pewnie wejdą przytupujące Rekiny lub inna utytułowana kancelaria międzynarodowa. Takiej Korporacji nie stać na upadek kultury prawnej.</p>
<p class="MsoNormal">Porządkując swoje sprawy dotrwałem w milczeniu do końca dnia.</p>
<p class="MsoNormal">Przemyślałem cały plan działania.</p>
<p class="MsoNormal">Jutro rano przed wyjazdem do Łodzi doręczę Bielowickiemu moje wypowiedzenie za porozumieniem stron w trybie natychmiastowym.</p>
<p class="MsoNormal">Nie chcą mnie, więc nie będą mnie mieli.</p>
<p class="MsoNormal">Nie dam się też więcej poniżać i obrażać.</p>
<p class="MsoNormal">Bielowicki ty chuju!!</p>
<p class="MsoNormal">Jak nie podpiszesz porozumienia to złożę jednostronne wypowiedzenie z winy pracodawcy ze względu na mobbing!!!</p>
<p class="MsoNormal">Nie przypuszczałem wtedy, że wcale nie chodziło o wywalenie mnie z Vosa.</p>
<p class="MsoNormal">Intryga Bielowickiego miała wywołać zgoła inny skutek.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Klocki poukładały mi się dopiero na drugi dzień w Łodzi, gdy zablokowano mi firmową kartę kredytową. Przykra niespodzianka, kiedy jedyne środki jakie się ma przy sobie to właśnie ta karta.</p>
<p class="MsoNormal">Obiad zjadłem dzięki uprzejmości Piątkowskiego, który bardzo się dziwił, że mnie tak traktują wiedząc, że jestem właścicielem know-how jak ograniczyć<span style="color:red;"> </span><span style="color:black;">drastycznie koszty organizacyjne</span><span style="color:red;"> </span>zatrudnienia kilkuset kierowców i właśnie rejestruję swoją spółkę komandytową.</p>
<p class="MsoNormal">- Robić Ci Tomek takie numery w takiej sytuacji? Czy oni nie myślą do cholery?</p>
<p class="MsoNormal">- Nie wiem czy myślą – odparłem. – Pewnie to szpileczka prawników holenderskich. Nie chce mi się już o tym gadać.</p>
<p class="MsoNormal">Za dwie godziny zadzwonił Bielowicki i wtedy do mnie dotarło.</p>
<p class="MsoNormal">- Albo się stawisz u mnie i przyjmiesz nasze warunki albo się zajmie tobą prokurator!</p>
<p class="MsoNormal">Wyłączyłem się. Mną prokurator? Chyba Tobą fiucie!! Jeszcze będziesz ze mną negocjował jako komplementariuszem INTER CAR PAROL. Puściłem mu mniej więcej takiego sms-a.</p>
<p class="MsoNormal">Zdecydowanie nie byłem teraz w nastroju do takich negocjacji.</p>
<p class="MsoNormal">Trzeba się uspokoić. Przemyśleć.</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem nerwy miałem jak postronki, a serducho zaczęło napierdalać jak szalone. Trzeba iść do lekarza choć po 2 dni zwolnienia. Uspokoić emocje i rozegrać to na zimno.</p>
<p class="MsoNormal">Przez skórę czułem, że spółka komandytowa będzie teraz moim głównym atutem.</p>
<p class="MsoNormal">Tylko czy będę w stanie tym zagrać teraz?</p>
<p class="MsoNormal">Kurwa! Kurwa! Kurwa!</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">W czwartek rano, będąc na lekach uspokajających zadzwoniłem do Jerzego Juszkiewicza Doradcy Prezesa Vos i Prokurenta Spółki. Był to starszy, 70-letni gość, niezmiernie sympatyczny erudyta, zawsze wyciągający pomocną dłoń. Istny „brat łata”.</p>
<p class="MsoNormal">Ponadto legenda transportu polskiego (słynny „współczynnik Juszkiewicza), osoba o niezwykłym autorytecie w firmie i mająca magiczny wpływ na Bielowickiego.</p>
<p class="MsoNormal">Nie raz toczyliśmy długie rozmowy o spedycji, literaturze i historii. Nie raz przy tym widziałem jak Pan Jerzy powstrzymywał Grzegorza w jego autorytarnych zapędach i uczył ludzkiego punktu widzenia<span>  </span>(„Panie Grzegorzu, z niewolnika, nie ma pracownika”).</p>
<p class="MsoNormal">Zadzwoniłem do Pana Jerzego z prośbą o mediację. Miałem nadzieję, że wszystko to rozegrało się bez jego aprobaty (bo w czasie gdy był na urlopie).</p>
<p class="MsoNormal">Pan Jerzy mnie wysłuchał spokojnie i sprawiał wrażenie zmartwionego oraz zdziwionego.</p>
<p class="MsoNormal">- Grzegorz Panu zarzuca kradzież? Toż to nonsens panie Tomku. Porozmawiam z nim, bo to musi być jakieś koszmarne nieporozumienie. Zdzwonimy się za parę godzin. Łapać Pana w firmie?</p>
<p class="MsoNormal">- Niee. Jestem na zwolnieniu. Trochę mnie to trafiło.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Niestety firma Vos kilka minut później wyłączyła mi telefon służbowy.</p>
<p class="MsoNormal">Znów podniosło mi się ciśnienie – wszystko szło zdecydowanie tylko w jednym kierunku.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Wygrzebałem skądś telefon fundacyjny i uaktywniłem, by mieć kontakt ze światem.</p>
<p class="MsoNormal">Około południa zadzwoniłem znów do Pana Jerzego. Rozmowa miała już inny charakter. „Brat łata” prysnął jak bańka mydlana.</p>
<p class="MsoNormal">Krótko i węzłowato Juszkiewicz mi przekazał, że mam oddać „te pieniądze” a jeszcze lepiej żebym dogadał się „tak jak Grzegorz tego chce”.</p>
<p class="MsoNormal">Zaskoczony nie wiedziałem co powiedzieć. Pożegnałem się i wyłączyłem.</p>
<p class="MsoNormal">Ktoś mnie potem uświadomił:<span>  </span>A czego się spodziewałeś człowieku? Juszkiewicz to były esbek i wykładowca szkoły milicyjnej w szczytnie w latach 50-tych. Tacy ludzie nie mają skrupułów i gdy trzeba natychmiast dostosowują się do sytuacji. – Nie chciałem tego jednak przyjąć do wiadomości. Znałem człowieka pare lat. Nie mieściło mi się to w głowie.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Po tej ostatniej akcji zdecydowałem się jednak podjąć zaplanowane wcześniej, zdecydowane działania.</p>
<p class="MsoNormal">Napisałem i wydrukowałem natychmiastowe wypowiedzenie stosunku pracy z winy pracodawcy ze względu na stosowanie mobbingu.</p>
<p class="MsoNormal">Na drugi dzień wysłałem je do Vosa pocztą kurierską.</p>
<p class="MsoNormal">Tak definitywnie zamknęła się dla mnie, obiecująca kariera szefa działu prawnego w korporacji Vos Logistics Polska i dobre czasy ciekawej pracy, najczęściej (fakt, że głównie za czasów Euroadu) w koleżeńskim i wesołym zespole.</p>
<p class="MsoNormal">Byłem zszokowany, jak w ciągu tygodnia stan „pewnego zagrożenia” zmienił się w stan „ostrej wojny” z byłym już pracodawcą.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Był piątkowy wieczór 30 stycznia a ja czekałem jakie „działa” wytoczy teraz korporacja.</p>
<p class="MsoNormal">&nbsp;</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/mafiavos.wordpress.com/10/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/mafiavos.wordpress.com/10/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mafiavos.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mafiavos.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mafiavos.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mafiavos.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mafiavos.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mafiavos.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mafiavos.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mafiavos.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mafiavos.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mafiavos.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mafiavos.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mafiavos.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mafiavos.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mafiavos.wordpress.com/10/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=10&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/081b3f79a7da1b9642ebebb2af0816ed?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">B. T. Parol</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2</title>
		<link>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/2/</link>
		<comments>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2006 10:17:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomek1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/2/</guid>
		<description><![CDATA[Rozdział 2   Nie pamiętam za bardzo co robiłem ten pierwszy zupełnie wolny weekend po stracie pracy. Próbowałem zapewne pozbierać myśli. Spotkałem się na pewno ze swoim kuzynem Arturem. Jego synek &#8211; Szymek miał parę dni wcześniej urodziny i czekał bardzo na tego wujka „od dużych prezentów” który rzadko przychodzi. Wypadało więc kupić kolejny wielki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=9&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p> <span style="font-size:14pt;"></span></p>
<p><span style="font-size:14pt;"></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 2</span></p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Nie pamiętam za bardzo co robiłem ten pierwszy zupełnie <strong>wolny </strong>weekend po stracie pracy. Próbowałem zapewne pozbierać myśli. Spotkałem się na pewno ze swoim kuzynem Arturem. Jego synek &#8211; Szymek miał parę dni wcześniej urodziny i czekał bardzo na tego wujka „od dużych prezentów” który rzadko przychodzi. Wypadało więc kupić kolejny wielki prezent i się pojawić. Pierwszy raz wtedy zapytałem się Artura o radę.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Byliśmy rówieśnikami, bliskimi kuzynami (syn rodzonego brata mojego ojca) i mieszkaliśmy zawsze kilkanaście kilometrów od siebie. Nie widywaliśmy się wtedy zbyt często. Może ze dwa lub trzy razy do roku. Problem w tym, że nasi ojcowie byli ze sobą poważnie skłóceni i ta część rodziny była w rozsypce. Mieliśmy jednak wspólne nazwisko, wspólne dzieciństwo w wakacje u babci na wsi i wielkie do siebie zaufanie. Ponadto wspólnie uważaliśmy, że jesteśmy całkiem niegłupi.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Artur jak przystało na bystrego i potrafiącego kalkulować faceta zadawał precyzyjne i trafne pytania. Nie miał jednak gotowych rozwiązań. A ja pytając go o radę chciałem wykorzystać też ten fakt, że wcześniej nie raz dyskutowaliśmy o zarządzaniu w transporcie i firma Vos Logistics nie była dla Artura zupełnym terra incognita.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">- Odczekaj Tomek chwilę, zobacz o co tak naprawdę chodzi. Moim zdaniem wyrabiają sobie do czegoś pozycję negocjacyjną. Myślę, że to prawdziwi menadżerowie i emocje zgasną jak iskry gdy wyłożą karty na stół. Myślę też, że za bardzo się przejmujesz. Pamiętaj, że w biznesie nie ma obrażania się.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Postanowiłem zatem czekać.</p>
<p class="MsoNormal">Trwało to kilka dni. W końcu ruch z tamtej strony nastąpił i „działa” zostały wytoczone.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Skontaktował się ze mną Mec. Jacek Tokarski. Znałem go dobrze, bo był szefem kancelarii prawnej, z którą czasem współpracowałem.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Dziwna postać. Wiek około 36 lat, łysiejący, podejrzanie grzeczny. Pojawiał się wszędzie, niczym papużka nierozłączka, ze swoim wspólnikiem Mec. Rafałem Olszewskim.</p>
<p class="MsoNormal">Mistrzowie dobrego wrażenia. A Tokarski szczególnie. Zdawać by się mogło, że profesjonalista w każdym calu.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Ja jednak miałem o nim inną, prywatną opinię.</p>
<p class="MsoNormal">Oślizgły pochlebca i oportunista. Zrobi wszystko by pozyskać klienta. I klientowi powie to co ten chce usłyszeć – by go nie stracić. Przy tym megaloman, intrygant i człowiek bez kręgosłupa moralnego. Jako prawnik niedorobiony jakiś i niepatrzący zbyt daleko i zbyt wyraźnie. Nadawał się tylko do prowadzenia spraw sądowych, wytoczonych przez byłych kierowców o zapłatę, nadgodzin i diet.</p>
<p class="MsoNormal">Takie też zlecenia „tylko” dostawał od Euroadu i od Vos za moich czasów.</p>
<p class="MsoNormal">Sprawy bardziej skomplikowane po prostu partolił. Dlatego po dwóch nieudanych próbach, już ode mnie, jako szefa działu prawnego nie mógł liczyć na żadne specjalne mecyje. Dlatego, chyba się nie lubiliśmy za bardzo.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">I ten oto człowieczek zaproponował spotkanie w kawiarni, powołując się na wszelkie pełnomocnictwa od Vos dotyczące naszego sporu.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Ucieszyłem się nawet, licząc na merytoryczną rozmowę jak „prawnik z prawnikiem” i konstruktywne załatwienie sprawy. Na wszelki jednak wypadek postanowiłem to nasze spotkanie nagrać.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Tokarski wkroczył do knajpki jak młody byczek, w doskonale skrojonym garniturze i od razu zaatakował.</p>
<p class="MsoNormal">- Witam panie Tomku. Napsuł pan krwi prezesowi Bielowickiemu i teraz sprawa pana przerosła.</p>
<p class="MsoNormal">- No nie wiem, kto tu komu krwi napsuł bardziej. Co ma mi Pan do powiedzenia?</p>
<p class="MsoNormal">- To, że znalazły się fałszywe faktury, które pan poświadczył i teraz jest pan winien firmie ponad 50 tysięcy złotych.</p>
<p class="MsoNormal">- Jakie faktury? Co pan plecie?</p>
<p class="MsoNormal">- Popełnia pan błąd panie Tomku zapominając, że cała dokumentacja księgowa i wszystkie dokumenty znajdują się w dyspozycji firmy Vos. Założę się, że jak księgowi zaczną szukać to pojawią się inne jeszcze fałszywe dokumenty pana obciążające.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie wiem o czym pan mówi. Z pieniędzy branych na zaliczki korzystali w niejasnych celach ludzie z Zarządu Vos z Bielowickim na czele. I oni też dostarczyli mi faktury do rozliczenia pieniędzy branych z mojego budżetu. Jeśli faktury były fałszywe to sfałszował je Bielowicki i mi podłożył – powiedziałem z naciskiem.</p>
<p class="MsoNormal">- Bardzo proszę by pan nie wypowiadał się w ten sposób na temat prezesa Bielowickiego!</p>
<p class="MsoNormal">- A niby dlaczego? Jeżeli pieniądze z firmy wypłynęły to on je ukradł nie ja! – warknąłem.</p>
<p class="MsoNormal">- Oczywiście ma pan na to dowody?! – zakpił Tokarski.</p>
<p class="MsoNormal">Milczałem, gapiąc się na tego bezczelnego typa. A on złapał wiatr w żagle i kontynuował.</p>
<p class="MsoNormal">- Jeżeli pan nie pójdzie na układ i nie zrobi tego co mamy do zaproponowania, to gwarantuję, że będzie pan miał wielkie kłopoty z prokuraturą, bo dokumenty i zeznania świadków są przygotowywane. Siedmiu prawników mojej kancelarii nad panem pracuje i na pewno coś znajdą. Ponadto, niedługo zostaną zwolnieni pańscy bliscy przyjaciele z firmy, wie pan kogo mam na myśli, nawet dziesięć osób może polecieć za współudział w tych defraudacjach. Naprawdę czuje się pan na siłach wziąć odpowiedzialność za losy dziesięciu ludzi? Do tego dopilnujemy, by wszyscy pracownicy firmy Vos Logistics oraz całe środowisko transportowe dowiedziało się, że jest pan oszustem i złodziejem. Myśli pan, że wtedy znajdzie pan pracę w branży?</p>
<p class="MsoNormal">- Pozwę was o zniesławienie!!</p>
<p class="MsoNormal">- Panie Tomku, chce pan walczyć sam z bogatą korporacją? Nie jest pan zamożnym człowiekiem. Nie będzie pan miał z czego żyć. Do tego zlicytujemy pana i zapewniam, że zabierzemy wszystko co pan ma. Zdziwi się pan jak szybko i sprawnie potrafią działać sądy i komornicy w warszawie.</p>
<p class="MsoNormal">Aż mnie zatkało.</p>
<p class="MsoNormal">- Co Pan proponuje? – spytałem starając się otrząsnąć.</p>
<p class="MsoNormal">- Wycofa Pan najpierw wypowiedzenie pracy ze względu na mobbing i przyjmie dyscyplinarne zwolnienie. Podpisze Pan też uznanie długu. – Tokarski spokojnie kontynuował, widać było, że takie rozmowy to dla niego chleb powszedni.</p>
<p class="MsoNormal">- Chyba Pan żartuje. Nie mamy o czym mówić.</p>
<p class="MsoNormal">- Niech pan Posłucha. Prezes Bielowicki bardzo pana cenił i nie chce panu robić krzywdy. Chce mieć tylko spokojną głowę i dać nauczkę, lekką zresztą.</p>
<p class="MsoNormal">Milczałem nie wiedząc co robić z takim ubeckim szantażem. Tokarski kontynuował:</p>
<p class="MsoNormal">- Panie Tomku, uznane długu będzie tylko gwarancją dalszych negocjacji. Mamy jeszcze kilka propozycji współpracy i ten dokument będzie tylko po to by Pan się nie rozmyślił i grzecznie współpracował. Taka nasza polisa, której tak prawdę nie mamy zamiaru wykorzystać. Jak nerwy miną, uznamy, że jesteśmy rozliczeni.</p>
<p class="MsoNormal">- Pana propozycje są nie do przyjęcia. Nie dogadamy się na takich warunkach.</p>
<p class="MsoNormal">- Niech się Pan namyśli, bo my jesteśmy zdecydowani na wszystko. Oświadczenia są już przez świadków składane i zaraz będzie za późno. Dziś czwartek, ma Pan czas do wtorku.</p>
<p class="MsoNormal">- To jest ordynarny szantaż!! Jaką mam gwarancję, że tacy ludzie jak Pan czy Bielowicki dotrzymają słowa?</p>
<p class="MsoNormal">- To jest propozycja Panie Tomku. P-r-o-p-o-z-y-c-j-a! I może Pan o niej myśleć jak mu się podoba. Ja mam zadanie załatwić tą sprawę szybko i skutecznie. Jak Pan podejmie mądrą decyzję to podpiszemy jedno, krótkie porozumienie i zapomnimy o konflikcie. Był Pan osobą bardzo lubiana w firmie. Jest pewien szum wokół sprawy. I niech mi Pan wierzy, że Prezesowi nie zależy na ciągnięciu tej awantury. Chce uspokojenia nastrojów.</p>
<p class="MsoNormal">- Myślę, że na dzisiaj nie mamy sobie nic więcej do powiedzenia. Muszę wszystko przemyśleć..</p>
<p class="MsoNormal">- Dobry ruch Panie Tomku. Proszę przemyśleć moją propozycję. A tak prywatnie powiem Panu, że na Pana miejscu. ja sam bym tą sprawę trochę lepiej rozegrał.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Wstałem i wyszedłem bez pożegnania. Byłem zszokowany. Nie tylko tymi groźbami i szantażem ale też w jakiej bandyckiej firmie i z jakim ludźmi przez tyle lat pracowałem.</p>
<p class="MsoNormal">Inna sprawa, że przejmując Euroad Holendrzy dokonali spustoszenia w ładzie korporacyjnym tej firmy. Przyjacielskie, a nawet rodzinne stosunki w zespole stały się smutnym wspomnieniem. Wszystko pękło z hukiem, gdy kilka osób uległo presji i się zeświniło. Pojawiło się zagrożenie i skurwysyństwo. A może nie pojawiło ale obudziło (taki Bielowicki czy Danel)?</p>
<p class="MsoNormal">Teraz ja jestem tego ofiarą. Przegrywam tą partię. Wierzę bowiem, że są w stanie zrobić to czym grożą. Wyrzucą znajomych i zniszczą mi życie zawodowe oraz prywatne. Co robić? Co robić?! Trzeba się zastanowić: faktycznie, może im zależeć na spokoju w biurze i na końcu „szemrania” wśród pracowników. Mogli wszyscy zinterpretować tą historię jako początek czystki. Więc teraz pewnie jest napięcie i obawa przed tak bezwzględną miotłą, która wymiata z firmy nawet tak zaufane i zasłużone osoby jak Parol. Wiedziałem od przyjaciół, że Bielowicki zaprasza na rozmowę pojedynczych pracowników i długo im tłumaczy, jakim ja byłem złodziejem, i że „dla dobra firmy nie mógł postąpić inaczej”.</p>
<p class="MsoNormal">A jeśli mowa o przyjaciołach… A jeśli rzeczywiście ich zwolnią? Ta obawa wracała jak bumerang. Nie mogę brać na siebie odpowiedzialności za Docenta, Firczyka, Aśkę, Jacka Staniszewskiego, Sielka, Zbyszka Knapika, Izkę Żakowską czy Krzyśka Kaczmarczyka i … Bóg wie kogo jeszcze. Mówił o 10 osobach. Dziesięć osób gotowi są zgnoić by mi dać nauczkę.</p>
<p class="MsoNormal">Ale skurwysyństwo!!</p>
<p class="MsoNormal">Ta właśnie groźba zniszczenia przyjaciół najbardziej mnie przestraszyła.</p>
<p class="MsoNormal">A co z fundacją komunikacyjną? A jeśli popsują nam reputację?</p>
<p class="MsoNormal">Z drugiej strony, mam przecież z czego żyć i świadectwo pracy może nie być mi na razie potrzebne.</p>
<p class="MsoNormal">I co to za dalsze rozmowy?</p>
<p class="MsoNormal">Może chodzić o współpracę z INTER CAR PAROL Spółką komandytową.</p>
<p class="MsoNormal">Jak się dogadam i pociągnę sprawę komandytowej, to tym bardziej nikogo nie będzie interesowało, że otrzymałem z Vosa dyscyplinarne zwolnienie.</p>
<p class="MsoNormal">Spółka komandytowa ma teraz 3 osoby i koncepcyjnie jest świetna ale rynkowo jeszcze niewiele warta. Trzeba się jakoś dogadać, by przyjąć chociaż tę pierwszą pulę kierowców. W przeciwnym razie założą drugą spółkę komandytową i będą próbowali wykorzystać moje rozwiązanie. Dobrze, że mam przewagę co najmniej dwóch miesięcy – ja swoją zacząłem rejestrować już na początku grudnia. Każdy miesiąc działania spółki komandytowej, to już przy dwustu kierowcach, oszczędności rzędu kilkuset tysięcy miesięcznie. Poza tym nikt poza mną nie zna tak dobrze całej koncepcji projektu.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Vos bez kontraktu z moją spółką nie zaoszczędzi na kosztach, nie zreformuje polityki zatrudnienia, nie uprości organizacji i straci miliony <span style="color:black;">i kierowcy przestaną wytrzymywać presję.</span></p>
<p class="MsoNormal">Inna sprawa, że i ja bez współpracy z Vosem będę musiał się nieźle napocić by ten pomysł komuś sprzedać.</p>
<p class="MsoNormal">Może warto schować ambicję do kieszeni i pójść na układ? Zgoda buduje – niezgoda rujnuje.</p>
<p class="MsoNormal">Myśleć! Myśleć!</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">A przede wszystkim się uspokoić. Jutro też jest dzień.</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal">„JUTRO” nadeszło wolno i po nieprzespanej nocy. Przed południem, tłumiąc obrzydzenie zadzwoniłem do Tokarskiego.</p>
<p class="MsoNormal">- Co, namyślił się Pan, Panie Tomku?</p>
<p class="MsoNormal">- Namyśliłem. Kiedy możemy podpisać dokumenty?</p>
<p class="MsoNormal">- Kiedy tylko Pan zechce. Ale umówmy się najwcześniej na przyszły tydzień bo musimy je przygotować. Kiedy Panu pasuje?</p>
<p class="MsoNormal">- We wtorek 10-tego lutego.</p>
<p class="MsoNormal">- Znakomicie. Zapraszam do nas do kancelarii na godz. 9.00.</p>
<p class="MsoNormal">- Chciałbym jeszcze tylko ustalić czy nasza niniejsza rozmowa oznacza, że zaprzestajecie natychmiast, działań przeciwko jakiejkolwiek osobie związanej blisko ze mną?</p>
<p class="MsoNormal">- Oczywiście, Panie Tomku. Już odwołuję prawników i dzwonię do Prezesa Bielowickiego, że sprawa zostanie załatwiona.</p>
<p class="MsoNormal">- Trzymam Pana za słowo. Do widzenia.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">We wtorek było zimno i markotnie. Miałem kwas w ustach i gruz w oczach. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że oto zostałem złamany przez jakąś miernotę bez skrupułów. To nie były miłe myśli więc do Kancelarii R.Olszewski, J.Tokarski &amp; S-ka wkroczyłem z nietęgą miną – choć skoncentrowany.</p>
<p class="MsoNormal">Tokarski wyłożył przed sobą kilka dokumentów.</p>
<p class="MsoNormal">Popatrzyłem z niechęcią.</p>
<p class="MsoNormal">- Miał być tylko jeden!</p>
<p class="MsoNormal">- Panie Tomku, jest Pan prawnikiem. Pracował Pan w dwóch spółkach: Vos Logistics i Agencji Celnej. Tego się nie da zrobić na jednym dokumencie. Niech Pan podpisze.</p>
<p class="MsoNormal">Cofnięcia wypowiedzenia podpisałem szybciutko mimo, że nie podobało mi się ich antydatowanie. Tokarski burknął wtedy, że to drobiazg i że ze swojej strony słowa dotrzymali i akcję wstrzymali.</p>
<p class="MsoNormal">Potem mi przedstawił porozumienie o uznaniu długu. Zawahałem się.</p>
<p class="MsoNormal">Tokarski szybciutko zaczął wyjaśniać:</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;">- Pozwoliliśmy sobie wprowadzić zapis dotyczący sfinalizowani rozmów na temat kupienia od Pana spółki komandytowej.</p>
<p class="MsoNormal">- Jakich rozmów? Żadne rozmowy nie były prowadzone.</p>
<p class="MsoNormal">- Myli się Pan. Były i są. Chcielibyśmy zamknąć te negocjacje do końca tego miesiąca.</p>
<p class="MsoNormal">Zaczynałem coraz wiecej rozumieć.</p>
<p class="MsoNormal">Tokarski ciągnął dalej.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;">- Panie Tomku, dogada się Pan z Vosem na temat warunków. Co chciałby Pan w zamian itd. Potem za tę spółeczkę, a potem podpiszemy równolegle odpowiednie dokumenty i zrobimy anulowanie tego wirtualnego długu. Pasuje?</p>
<p class="MsoNormal">Ucieszyło mnie, że ta trzyosobowa spółka (ja i 2 kierowców) jest dla nich tak cholernie ważna. Nie miałem dobrego nastroju. Czułem się frajersko i niepewnie przed tym chamem. Ale postanowiłem grać dalej tymi argumentami, które wkładano mi do ręki. Spojrzałem na zapis dotyczący spółki INTER CAR PAROL..</p>
<p class="MsoNormal">- Dlaczego jest „przekazanie” a nie „sprzedaż”?</p>
<p class="MsoNormal">- Panie Tomku – jego słowa były coraz bardziej cukierkowe – tak napisaliśmy i tak zostało zaakceptowane przez klienta. Nie chcemy Pana oszukać. Nikt nie twierdzi, że „przekazanie” ma być nieodpłatne. Jak się Pan uprze to zmienimy ale będzie to długo trwało i ktoś może uznać w tym czasie, że Pan utrudnia by grać na czas i też wykona jakiś nieuprzejmy krok.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Spojrzałem jeszcze raz. Punkt ten faktycznie zredagowany był fatalnie. Ten Tokarski to naprawdę kiepski prawnik. Zapis znaczył tyle, że terminem obowiązującym obydwie strony do zamknięcia rozmów na temat przejęcia ode mnie spółki jest koniec lutego. A jak się nie dogadamy do tego czasu to co? A jak nie będzie mi pasowała cena? A jak nie zdążą znaleźć spółki której miałbym sprzedać udziały?</p>
<p class="MsoNormal">Porozumienie wtedy wygaśnie bezapelacyjnie w całości. Moje uznanie wirtualnego długu stanie się więc także wirtualne. Czyli co najmniej problematyczne – zwłaszcza, że złożone pod przymusem i w wyniku przestępstwa Tokarskiego. Mam przecież taśmę. Co prawda trochę nie kompletną, bo część przypadkowo skasowałem, ale szantaż słychać aż nazbyt dobrze.</p>
<p class="MsoNormal">Albo zapłacą mi godziwie albo będę grał od marca na spokojniejszych zasadach.</p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">Machnąłem więc ręką i podpisałem</span> dokumenty bez słowa.</p>
<p class="MsoNormal">Wyszedłem z kancelarii bez pożegnania i uśmiechając się kwaśno pod nosem.</p>
<p class="MsoNormal">W tym tunelu było jednak światełko.</p>
<p class="MsoNormal">Teraz tylko przypilnować, żeby Sąd szybko zarejestrował w KRS Spółkę komandytową, by można niezwłocznie zacząć przyjmować hurtowo kierowców.</p>
<p class="MsoNormal">Jeśli tak ostro grają o spółkę z dwoma kierowcami to zobaczymy, jak zależeć im będzie, gdy kierowców będzie trzydziestu, sześćdziesięciu albo czterystu sześćdziesięciu.</p>
<p class="MsoNormal">Jak na ofiarę gróźb i szantażu humor już miałem całkiem dobry.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Za kilka dni jednak ten humorek skutecznie mi popsuto.</p>
<p class="MsoNormal">Dowiedziałem się, że wbrew ustaleniom, ta świnia Bielowicki wysłał do wszystkich pracowników i współpracowników Firmy Vos Logistics paszkwilanckiego e-maila, w którym opisał mnie jako złodzieja i oszusta. <span style="color:black;">Żeby jeszcze podkręcić atmosferę.</span><span style="color:red;"></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">Dodatkowo, zastraszonemu Zbyszkowi Knapikowi – ówczesnemu zaopatrzeniowcowi, wmówił</span> osobiście (choć przy pomocy prawnika Tokarskiego), że musi spłacać zaległości finansowe swojego byłego szefa czyli moje (kuriozum, zwłaszcza, że szefem Zbyszka być przestałem już ponad rok wcześniej, gdy administrację i sekretariat przejął Docent). To taka sprytna intryga. Psująca krew wrogowi i skłócająca kolegów, a jednocześnie księgowa dupokrytka dla Prezesa i uzupełnienie brakujących w firmie finansów.</p>
<p class="MsoNormal">Skołowany Zbyszek tymczasem płakał i płacił za „okropnego” Parola.</p>
<p class="MsoNormal">Po chamsku, bezczelnie i licząc na bezkarność niszczono mi reputację.</p>
<p class="MsoNormal">Byłem wściekły!</p>
<p class="MsoNormal">Przegiąłeś niehonorowy gnoju – pomyślałem – nie będziesz miał ze mną żadnych, łatwych targów!</p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 3</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal">W następnym tygodniu w czwartek zadzwonił Romek Piątkowski z dobrymi wiadomościami.</p>
<p class="MsoNormal">- Spółkę mamy zarejestrowaną. Vos już też o tym wie. Umawiać notariusza na 24 lutego?</p>
<p class="MsoNormal">- Może być.</p>
<p class="MsoNormal">- Jak tam wasze sprawy?</p>
<p class="MsoNormal">- Jak gadałeś z Vosem to wiesz.</p>
<p class="MsoNormal">- No właśnie mam podobno niedługo zainicjować wam spotkanie na neutralnym gruncie.</p>
<p class="MsoNormal">- To ich goni termin nie mnie. Niech się pojawią przy pierwszej okazji. Pogadamy o warunkach.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Po odłożeniu słuchawki zanalizowałem tą krótką rozmowę.</p>
<p class="MsoNormal">Widać, że Romek się zaangażował. Liczy zatem na niezły kontrakt.</p>
<p class="MsoNormal">Z drugiej strony to dziwne, że nie szukają ze mną kontaktu. Czyżby Romek działał jako mediator? A może…negocjator?</p>
<p class="MsoNormal">Może planują spotkanie u notariusza? Tak czy inaczej, pojadę do Łodzi przyjmować nowych wspólników.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Niestety. Ku mojemu zdziwieniu we wtorek 24-tego nikogo z Vosa u notariusza nie było. Pojawił się tylko Piątkowski ze swoją księgową &#8211; Iloną Wilczyńską.</p>
<p class="MsoNormal">Wykluczyłem też od razu, że on dostał pełnomocnictwa do prowadzenia rozmów w imieniu Vos Logistics. Był człowiekiem znikąd. Znają go od 3 miesięcy i to słabo. Widać przegapią termin – ich wola.</p>
<p class="MsoNormal">Mimo, że z miejsca przystąpiliśmy do zmian umowy spółki i wpisywania trzydziestu nowych wspólników to i tak u notariusza zmarnowałem cały dzień.</p>
<p class="MsoNormal">Spotkaliśmy się o 11.00 (musiałem dojechać do Łodzi z Warszawy). Najpierw na warsztat wzięliśmy inne drobne zmiany. To zrobiliśmy względnie szybko i akt notarialny powstał. Potem Romuald Piątkowski ustalał z notariuszem Czarneckim (to jego kolega ze studiów więc nie poganiał) jak to powinien wyglądać tryb pracy nad drugim aktem notarialnym, w którym przyjmiemy aż 30 nowych wspólników kierowców. Piszę „przyjmiemy” bo to było walne zgromadzenie na którym ja reprezentowałem siebie, Ilona Wilczyńska miała pełnomocnictwa dwóch kierowców, którzy już w spółce byli, a Piątkowski reprezentował tych właśnie trzydziestu wstępujących komandytariuszy. Taki podział ról miał wykluczyć „krzaki” przy rejestracji nowych wspólników w KRS.</p>
<p class="MsoNormal">Następnie poszliśmy na drugą stronę ul. Piotrkowskiej do Kancelarii Adwokackiej Danuty Gordat, by na jej komputerze przygotować pełna listę wspólników, którą notariusz miał potem „wkleić” w Akt Notarialny. Trzeba było uzupełnić PESELe, adresy i uporządkować w kolejności załączniki. Koronkowa robota. Potem znów do notariusza, gdzie trzeba było poczekać aż załatwi innych klientów. O 14.30 Akt notarialny był już przez notariusza przygotowany. I wtedy pojawiły się schody.</p>
<p class="MsoNormal">Notariusz Czarnecki stwierdził, że ma jeszcze umówionych jednych interesentów i za cholerę nie da rady zweryfikować wpisanych danych kilkudziesięciu wspólników komandytariuszy z załączoną dokumentacją. Powstała więc propozycja, bym przyjechał jutro na podpisanie tego aktu notarialnego o zmianie umowy spółki.</p>
<p class="MsoNormal">Na to nie mogłem się zgodzić. Powiedziałem, że wolę zostać do godziny dziewiętnastej albo nawet dłużej gdyż jutrzejszy dzień mam zaplanowany, poumawiany i się nie wyrwę.</p>
<p class="MsoNormal">Ale Pan notariusz tyle siedzieć nie będzie – zakomunikowała kobieta z recepcji.</p>
<p class="MsoNormal">Radę znalazł Piątkowski.</p>
<p class="MsoNormal">- A co sądzisz Tomek o Czarku Włodarczyku?</p>
<p class="MsoNormal">- Porządny człowiek. A co masz na myśli?</p>
<p class="MsoNormal">- No, słyszałem, że z Czarkiem i jego żoną Leną jesteście dobrymi kolegami.</p>
<p class="MsoNormal">- To prawda, lubimy się i szanujemy.</p>
<p class="MsoNormal">- To, może zrób go pełnomocnikiem do przyjmowania nowych wspólników. Nie miałby żadnych innych uprawnień, a jest z Radomska jak ja i zna sprawę spółki komandytowej bo robi do niej rekrutację wśród kierowców. Jutro by przyjechał ze mną samochodem i załatwił sprawę za Ciebie, a Ty nie musiałbyś się fatygować z Warszawy.</p>
<p class="MsoNormal">- Wiesz, może to dobry pomysł. Przy przyjmowaniu następnych wspólników moglibyście też przyjechać razem. Ty jako pełnomocnik nowych a Czarek z moim bezterminowym upoważnieniem.</p>
<p class="MsoNormal">- To dzwonię do niego czy się zgodzi i po jego dane do pełnomocnictwa.</p>
<p class="MsoNormal">Romek zajął się telefonem a ja spytałem notariusza, czy chociaż zdąży zrobić pełnomocnictwo notarialne dla jednego nygusa. Okazało się, że tyle to może zrobić w naszej sprawie.</p>
<p class="MsoNormal">Za chwilę wszystko było uzgodnione. Czarek się zgodził i podał swoje namiary.</p>
<p class="MsoNormal">Romek szybko wygrzebał gdzieś na płytce CD wzór pełnomocnictwa, powpisywał nasze dane i dał mi do przejrzenia. Powykreślałem to wszystko do czego Czarka nie miałem zamiaru upoważniać.</p>
<p class="MsoNormal">- Wiesz – zaproponował Romek – możesz zostawić by miał prawo reprezentować Ciebie na tym walnym zgromadzeniu, które zwołamy jak już się dogadasz z Vosem co do warunków wystąpienia ze spółki i podpiszesz z nimi umowę o sprzedaży udziałów. Nie będziesz musiał później oglądać Vosiaków bo zmiany techniczne w samej umowie spółki załatwi za Ciebie Czarek.</p>
<p class="MsoNormal">Uznałem że to dobry pomysł.</p>
<p class="MsoNormal">Pełnomocnictwo notariusz odczytał a ja podpisałem. Romek miał je jutro przekazać Włodarczykowi.</p>
<p class="MsoNormal">Byłem trochę rozdrażniony zmarnowanym dniem. Jakbym wiedział, że nie przyjmę wspólników to w ogóle bym do Łodzi nie przyjeżdżał. Pełnomocnictwo Czarkowi mogłem raz dwa wystawić od razu w Warszawie i przesłać.</p>
<p class="MsoNormal">Gdy ta sprawa została załatwiona zebrałem się do wyjścia. Piątkowski obiecał, że o wszystkim co się dzieje w spółce będzie mnie informował telefonicznie i się pożegnaliśmy.</p>
<p class="MsoNormal">Nie doszedłem jeszcze do samochodu a Romek dzwoni.</p>
<p class="MsoNormal">- Tomek, czy później, jak przyjmiemy wszystkich kilkuset to będziesz otwierał konto bankowe w Radomsku?</p>
<p class="MsoNormal">- No raczej tak, jeśli tam będzie wciąż siedziba.</p>
<p class="MsoNormal">- To może wróć i napisz Czarkowi pełnomocnictwa do otwarcia rachunku bankowego?! Tak na wszelki wypadek, jakby była pilna potrzeba a Ty nie mógłbyś tego sam załatwić.</p>
<p class="MsoNormal">- Ok. Ale szybko bo muszę już wracać. <span style="color:black;">Jestem głodny i zły.</span><span style="color:lime;"></span></p>
<p class="MsoNormal">Wróciłem się te dwa kroki do kancelarii notarialnej i machnąłem pełnomocnictwo odręcznie i na kolanie. – Takie musi mu wystarczyć.</p>
<p class="MsoNormal">Zrobiłem w tył zwrot i wróciłem do Warszawy.</p>
<p class="MsoNormal">Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że stałem się ofiarą sprytnie pomyślanej intrygi z Piątkowskim i Włodarczykiem w roli narzędzi i Bielowickim w roli planisty.</p>
<p class="MsoNormal">Nie byłem idiotą. Włodarczykowi ufałem, ale też wiedziałem, że zarówno on jak jego żona i szwagierka pracują na bazie w Vosie. Dlatego dałem mu tylko prawo do zmiany umowy spółki w zakresie przyjmowania i występowania wspólników, w tym stawającego. Czyli tylko do jego udziału za mnie w Walnym Zgromadzeniu. Dodatek „w tym stawajacego” miał mnie zwolnić z konieczności jechania na Walne Zgromadzenie gdybym się dogadał na temat warunków sprzedaży moich udziałów i podpisał kontrakt z kupującym. Było to bezpieczne rozwiązanie, gdyż Włodarczyk nie dostał uprawnień do zawierania umowy sprzedaży moich udziałów ani do podpisywania innych kontraktów. A taka czynność, jako przekraczająca zwykły zarząd przedsiębiorstwem, zgodnie z Art. 98 Kodeksu Cywilnego &#8211; była możliwa do dokonania przez pełnomocnika tylko gdy miał pełnomocnictwo szczególne lub rodzajowe. Żadne ogólne zapisy nie dawały takiego prawa. To tak, jak się daje pełnomocnictwo adwokatowi do wszelkich koniecznych czynności faktycznych i prawnych by dokonać zmiany w księdze wieczystej naszego domu. Na takim .pełnomocnictwie adwokat na pewno nie może zawrzeć umowy z nabywcą i sprzedać naszego mieszkania (choć przecież sprzedaż by też skutkowała zmianą w księdze wieczystej).</p>
<p class="MsoNormal">Dlaczego o tym mówię?</p>
<p class="MsoNormal">By wyjaśnić, że prawnie czułem się bezpieczny i pomimo powiązania Włodarczyka z Vos miałem pewność, że Bielowicki będzie musiał pchnąć umyślnego do mnie z jakąś propozycją.</p>
<p class="MsoNormal">A póki co Włodarczyk i Piątkowski niech się spisują a spółka się rozrasta.</p>
<p class="MsoNormal">Jednak, do końca lutego nikt z Vosa się ze mną nie próbował skontaktować. Ich problem. Wszak 25 lutego, tak jak ustaliliśmy, moja spółka INTER CAR PAROL urosła do trzydziestukilku wspólników-kierowców. A razem z nią urosłem w siłę i Ja. Spodziewałem się, że niebawem przybędzie wspólników setka albo nawet dwie. Wtedy czasy nierównych sił się skończą. Mmm…negocjacje z Vos Logistics zapowiadały się arcyciekawie.</p>
<p class="MsoNormal">Tyle, że to była tylko, moja mylna ocena sytuacji. Rzeczywistość wyglądała inaczej, gdyż Bielowicki uznał, że załatwi sprawę po swojemu, w konspiracji i bez potrzeby jakichś negocjacji z Parolem. Zaczął się marzec 2004 r.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Powiadają „w Marcu – jak w garncu”.</p>
<p class="MsoNormal">W tym wypadku, ku mojemu zaskoczeniu, czekał mnie garniec pieniędzy na drugą część mojego projektu tj. na Fundację.</p>
<p class="MsoNormal">A było to tak:</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Na początku kwietnia przyszedł do mnie dokument do podpisu, ważny dokument, sygnowany właśnie datą marcową. Mianowicie, przysłano mi porozumienie z dnia 25 marca 2004 r. podpisane przez Bielowickiego, a będące – uwaga! – gwarancją Vosa, na poważną siedmiocyfrową sumę, dotyczącą sfinansowania powołania przeze mnie fundacji pomocy kierowcom.</p>
<p class="MsoNormal">W mojej ocenie Vos na reszcie poszedł po rozum do głowy. <span style="color:black;">Znaczyło to, iż cały projekt jest nadal akceptowany przez firmę. Świat zaczął znów być piękny.</span></p>
<p class="MsoNormal">Zadzwoniłem do Artura Parola.</p>
<p class="MsoNormal">-Przyjeżdżaj kuzynku, mam dla Ciebie propozycję.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Gdy się pojawił od razu wyłuszczyłem mu o co chodzi:</p>
<p class="MsoNormal">- Trzeba powołać fundację pomocy kierowcom, która zagwarantuje socjal wspólnikom i utrzymanie Vosowi składu kierowców bez niepotrzebnych rotacji i odpływu za granicę.</p>
<p class="MsoNormal">- A w czym ja mogę Ci tu pomóc Tomek?</p>
<p class="MsoNormal">- Tylko Tobie ufam na tyle bym spokojnie mógł powierzyć przygotowanie projektu i zorganizowanie zarządu. Jesteś bystry, inteligentny, przedsiębiorczy i uczciwy. A mówimy o bardzo dużej sprawie za bardzo duże pieniądze.</p>
<p class="MsoNormal">I przedstawiłem mu ideę całego przedsięwzięcia.</p>
<p class="MsoNormal">Artur zrobił naprawdę zdziwioną minę, ale po oczach poznałam, że jak to on, zaczyna analizować temat.</p>
<p class="MsoNormal">- Pokaż mi tą gwarancję.</p>
<p class="MsoNormal">Pokazałem</p>
<p class="MsoNormal">- A jak Vos ją wycofa? Widziałem jak już raz Ciebie załatwili.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie zrobią tego, bo po co by dawali. Zależy im na spółce komandytowej lub na współpracy ze spółką. To koniec wojny.</p>
<p class="MsoNormal">- Hmm. Musi im naprawdę cholernie zależeć jeżeli ten Bielowicki schował animozje do kieszeni i podpisał takie porozumienie.</p>
<p class="MsoNormal">- Może to naciski holenderskich właścicieli wywołały taki skutek. 460 ciężarówek zakupili, za parę miesięcy będą zabudowane i gotowe do obsadzenia a już od 1 Maja jesteśmy w Unii Europejskiej. Cały transport się otwiera. Poza tym wszyscy gadają, że unia zrobi blokadę na samozatrudnienie. Jak we Francji. W grę wchodzi też mały i duży kabotaż. Jeśli Holendrzy mają wizję, to Ci tu w Polsce po prostu robią co się im każe. Ku mojemu zadowoleniu.</p>
<p class="MsoNormal">- O co chodzi z tymi kabotażami?</p>
<p class="MsoNormal">- Oj to proste. Kabotaż to inaczej możliwość realizowania innych zleceń transportowych bez obowiązku zjazdu do bazy, czyli kraju załadunku. Inaczej mówiąc, p<span style="color:black;">rzewóz kabotażowy jest to przewóz wykonywany pojazdem samochodowym zarejestrowanym za granicą lub przez przedsiębiorcę zagranicznego między dwoma miejscami położonymi na terytorium danego państwa.</span><a name="93"></a><span style="font-size:8.5pt;font-family:Verdana;color:#333333;"> </span><span> </span>Ale rzecz dotyczy też Unii jako całości. Kiedyś można było tylko pojechać z ładunkiem z Polski do jakiegoś kraju UE. A po rozładowaniu podjechać po ładunek do Polski. Czyli miała prawo tylko do kółeczka: Polska – kraj UE, Kraj UE – Polska. Duży kabotaż to kilka załadunków w UE<span>  </span>ale każdy w innym Państwie. Np.: Polska-Francja, Francja-Niemcy, Niemcy-Polska. Mały kabotaż to możliwość dowolnego ładowania i rozładowywania w UE i w każdym kraju UE bez konieczności zjazdu do Polski. <span>Np.: Warszawa-Hamburg, Hamburg-Londyn, Londyn-Bristol, Bristol-Dover, Dover-Hamburg, Hamburg-Berlin itd. </span>Na mały kabotaż jest wprawdzie przewidziana karencja 3 letnia ale można ją obejść, na przykład rejestrując samochody za granicą. Tworzy to wielkie możliwości<span style="color:black;">. Do tego jest potrzebny dobrze zorganizowany zespół kierowców, którzy zadowoleni z wynagrodzeń będą profesjonalnie wykonywać zwoje zadanie podnosząc jakość i generować oszczędności na stałości kadry i pozyskiwaniu pracowników o najwyższej klasie. A to wszystko można zapewnić</span> dzięki wysokim standardom opieki socjalnej nad kierowcami i ich rodzinami. Weź pod uwagę, że ci ludzie prawie na miesiąc zostawiają żony z dzieciakami i muszą mieć pewność, że kiedy ich nie ma, ktoś o finansowe bezpieczeństwo ich rodzin zadba. Wiem jak to jest. <span style="color:black;">Sam dość rzadko widuję się z synem i taka rozłąka ciąży jak jasna cholera. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">To świetny sposób przywiązania do siebie na</span>jlepszych i nie wiązania sobie rąk w stosunku do najgorszych.</p>
<p class="MsoNormal">Artur zasępił się.</p>
<p class="MsoNormal">- Jest jeden szkopuł. Ja mam swoją własną firmę i nie mogę jej zaniedbać by mieć z czego żyć. Muszę też dostać jakąś gwarancję, że mój wysiłek i wysiłek innych ludzi nie pójdzie na marne. Poza tym uprzedzam Cię Tomek lojalnie, że nie interesuje mnie żadna marionetkowa działalność tylko po to aby jakaś firma mogła się chwalić własną fundacją. Coś czuję, że nie zawsze interesy podopiecznych fundacji – kierowców będą szły w parze z naszym źródłem finansowania &#8211; ich pracodawcą. Ale pomysł świetny i chyba ma więcej zalet niż wad. Muszę się zastanowić.</p>
<p class="MsoNormal">- Jasne Artur, bardzo słusznie. Przemyśl wszystko i podpiszemy oficjalną umowę przedwstępną, w której ustalimy założenia naszej współpracy. Przygotuję projekt w ciągu paru dni.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">15 kwietnia 2004 r. umowa przedwstępna została podpisana a Artur wziął się do pracy.</p>
<p class="MsoNormal">Najpierw poznałem go z Renatą, która miała doświadczenie w zarządzaniu organizacjami pozarządowymi (zrzeszenia, izby gospodarcze) w branży transportowej i rozglądała się właśnie za nową pracą. Artur bez zastrzeżeń zaaprobował jej kandydaturę na prezesa przyszłej fundacji.</p>
<p class="MsoNormal">Wszystko szło niesamowicie gładko. Ekipa pracowała nad szczegółami projektu powołania fundacji a ja obserwowałem z zadowoleniem jak moja spółka komandytowa rośnie o kolejnych komandytariuszy-kierowców. Wprawdzie trwało to wolniej niż zakładałem na początku, ale to tylko z winy ograniczonego systemu komputerowego w KRS który, podobno, nie może zarejestrować jednorazowo więcej niż 72 wspólników. Byłem za to nareszcie pewny, że Vos już się z tego projektu nie wycofa. Gdy będzie wspólników ok. 460, by obsadzić nowe ciężarówki, podpiszemy kontrakt z Vosem o usługę kierowania pojazdami i rozpoczniemy działalność gospodarczą. Przed skarbówką i całym światem. No chyba, że mnie Vosiaki finansowo przekonają bym taką spółkę i jej know-how sprzedał. Mogę spokojnie to zrobić i skoncentrować się na fundacji. To tylko kwestia ceny. Czułem, że sukces życiowy jest w zasięgu ręki. Zaczynał się Maj.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Nie wiedziałem jednak, że kilka dni wcześniej, 26 kwietnia 2004 w wąskim gronie w siedzibie Vos Logistics Polska przy ul. Radziwie 13 w Warszawie i w wielkiej konspiracji przed głównym zainteresowanym, owa spółka komandytowa została mi UKRADZIONA!</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">To wąskie grono tworzyli: Grzegorz Bielowicki, Cezary Włodarczyk, Jacek Tokarski, Romuald Piątkowski i Pani <span style="color:black;">Irena Barbara Majorowicz</span><span style="color:lime;">… hmm..</span> – Notariusz z Warszawy.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Dopiero ponad 8 miesięcy później dotarło do mnie, że nie mam już spółki.</p>
<p class="MsoNormal">A ponad rok później – dowiedziałem się jak TO zrobili.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 4</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal">Maj 2004.</p>
<p class="MsoNormal">Nie zajmowałem się w tym miesiącu spółką komandytową. Kierowcy byli sukcesywnie przyjmowani przez Piątkowskiego wespół z Włodarczykiem. Proces rejestracji takiej ilości nowych wspólników w Krajowym Rejestrze Sądowym obliczałem wtedy na wiele miesięcy, a wiedziałem, że bez ujawnienia ich w Rejestrze spółka, zgodnie z prawem (art. 14,17,18 ustawy o KRS), ruszyć nie może. Do tego zaraz dojdzie senna dla sądownictwa przerwa wakacyjna. Słowem, oceniałem że tych 460 komandytariuszy zarejestrujemy gdzieś około października lub listopada. Uzbrajałem się więc w cierpliwość i zajmowałem innymi sprawami. Wziąłem udział w serii szkoleń dotyczących działalności non-profit (m.in. kapitalny 3 dniowy wyjazd do Sielpi) oraz imprezom plenerowym na temat bezpieczeństwa drogowego organizowanym przez moją Środkowopolską Fundację Pomocy Ofiarom Wypadków Komunikacyjnych. Znakomicie udał się festyn w Łowiczu. Odwiedził nas wtedy nawet Wojtek Olejniczak, ówczesny Minister Rolnictwa i późniejszy „telewizyjny” przewodniczący SLD. Te rodzinne „regaty na liściach sałaty” pochłonęły nas w tym miesiącu bez reszty.</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem w bólach krystalizowała się dużo potężniejsza organizacja i o precyzyjniejszym charakterze. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że Artur budując projekt wykazał szczyt profesjonalizmu a Renia (jak to Renia) włożyła w niego serce i duszę.</p>
<p class="MsoNormal">Na przełomie maja i czerwca był gotowy swoisty biznesplan organizacji społecznej o nazwie Fundacja „TRUCKER”, zawierający wzór statutu, struktury, szczegółowe cele i sposoby ich realizacji, wzory dokumentów korporacyjnych oraz harmonogramy rekrutacji kadry wolontariuszy i właściwego wykorzystania środków statutowych. Zrobiliśmy jeszcze jedną burzę mózgów i po niej, za kilka dni, miałem powołać aktem fundacyjnym tą organizację do życia. Niestety, w międzyczasie humor mi popsuł niezawodny Tokarski.</p>
<p class="MsoNormal">Będąc na zjeździe rodzinnym po Dniu Matki siostra wręczyła mi nienaruszoną kopertę.</p>
<p class="MsoNormal">- To do Ciebie Tomek. Odebrałam jakiś czas temu z poczty i zapomniałam Ci powiedzieć.</p>
<p class="MsoNormal">- szkoda, że zrobiłaś to bez upoważnienia. Trudno. To z Vosa. Może zaległe świadectwo pracy. Otworzymy komisyjnie.</p>
<p class="MsoNormal">Niestety, nie było to świadectwo pracy ale podpisane przez Mec. Tokarskiego przesądowe wezwanie do zapłaty tych „wirtualnych” 50-ciu tysięcy.</p>
<p class="MsoNormal">Zgłupiałem.</p>
<p class="MsoNormal">Co jest grane? Wzywać mnie w takiej sytuacji?</p>
<p class="MsoNormal">Tokarski sam się wygłupił czy coś kombinują? A może właśnie w ten sposób<span>  </span>zaczynają się rozmowy?</p>
<p class="MsoNormal">Myślałem o tym pół nocy. Wreszcie postanowiłem poradzić się znajomych prawników.</p>
<p class="MsoNormal">Po kilku godzinach rozmów z różnymi osobami, ktoś rzucił celną uwagę: <em>„Dałeś Włodarczykowi pełnomocnictwo do przyjmowania nowych wspólników. A co jeśli zamiast komandytariuszy Włodarczyk przyjmie kilku nowych komplementariuszy? Nie będziesz już jedyny do reprezentacji Spółki i podpisywania kontraktów w jej imieniu. W kilku, i z pomocą Vosa odsuną Cię na margines. Utracisz wszelką kontrolę nad INTER CAR PAROL i nikt nie będzie prowadził z Tobą żadnych negocjacji.”</em></p>
<p class="MsoNormal">Bardzo się zdenerwowałem.</p>
<p class="MsoNormal">Faktycznie. Treść pełnomocnictwa na to pozwalała. No kurwa mać! Trzeba działać.</p>
<p class="MsoNormal">Siła mojej pozycji negocjacyjnej nie polega na tym, że jestem komplementariuszem INTER CAR ale na tym, że jestem JEDYNYM komplementariuszem.</p>
<p class="MsoNormal">Byłem na siebie zły, że tego nie przewidziałem. To porażka lub o krok od porażki. Uśpiłem swoją czujność. Potrzebny mi był kop. Na coś ten cymbał Tokarski jednak się przydaje.</p>
<p class="MsoNormal">Trzeba jak najszybciej odwołać upoważnienie dla Cezarego Włodarczyka i migiem poinformować o tym zarówno jego jak i Vosa.</p>
<p class="MsoNormal">Niestety. Zaraz się okazało, że najwcześniej mogę umówić notariusza na 8-mego czerwca, czyli dopiero za kilka dni. Poleciałem po odpis KRS. Uff, wszystko w porządku. W spółce nic złego się nie działo.</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem postanowiłem odwrócić uwagę Vosa od <strong>takiej</strong> możliwości wysyłając do Prokurenta Vosa wezwanie do wydania świadectwa pracy. Niech się zajmą duperelami, zanim skutecznie cofnę to cholerne pełnomocnictwo.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Kilka dni później sprawa była wyprostowana. Oprócz aktu notarialnego o cofnięciu upoważnienia podpisałem decyzję finansową dotyczącą wydesygnowania środków z INTER CAR PAROL na działalność Fundacji „Trucker” co było tylko technicznym przelewem funduszy, które Vos obiecał wypłacić w formie przedpłat. Do tego dołączyłem pisma przewodnie z opisem sytuacji, stanem zaawansowania projektu fundacyjnego i swoistym zaproszeniem do rozmów ze mną jako jedynym reprezentantem spółki komandytowej. Tak przygotowany komplet informacyjny o odwołaniu Czarka Włodarczyka wysłałem poleconym do mojego byłego pełnomocnika i do Jerzego Juszkiewicza Prokurenta Vos Logistics. Jakoś tak się porobiło, że podświadomie wybrałem sobie akurat tego, najbardziej neutralnego człowieka, jako adresata mojej wszelkiej korespondencji. Animozje i antypatie jednak dalej dawały o sobie znać.</p>
<p class="MsoNormal">Dopiero na drugi dzień zacząłem się uspokajać. Mam w spółce już 200 kierowców i trzymam wszystkie sznurki. Nowych wspólników przyjmę kiedy zechcę i zarejestruję kiedy zechcę. Mogę tupnąc nogą i zadbać o siebie oraz dla kierowców. Zrobić coś szlachetnego.</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem Vos będzie miał za kilka miesięcy prawie pięćset nowych Tirów gotowych do drogi i cholerne ciśnienie by te zestawy obsadzić i wysłać do klientów. Znów mogę dyktować warunki.</p>
<p class="MsoNormal">Spodziewałem się co teraz będzie u moich przeciwników. Narady, prawnicy, wzajemne pretensje… Aż w końcu ktoś się przełamie (bo musi) i skontaktuje ze mną, by rozpocząć negocjacje w sprawie odkupienia ode mnie spółki komandytowej lub w sprawie warunków kontraktu na usługę kierowania pojazdami.</p>
<p class="MsoNormal">Miesiąc później, około połowy lipca zadzwonił do mnie Piątkowski bym pomógł osobistą interwencją &#8211; najlepiej wystawiając bezpośrednie pełnomocnictwo <strong>„in blanco”</strong><span style="color:red;"> </span>na Danutę Gordat – w sądowej rejestracji zgłoszonych teraz wspólników, przyjętych 1 kwietnia.</p>
<p class="MsoNormal">Prawidłowo.</p>
<p class="MsoNormal">Znaczy, że Włodarczyk i reszta otrzymali odwołanie pełnomocnictwa i przyjęli je do wiadomości.</p>
<p class="MsoNormal">Rozbawiła mnie przy tym, nonsensowna w tej sytuacji, propozycja wystawiania komukolwiek pełnomocnictwa bez jego wypełniania.</p>
<p class="MsoNormal">Swoją drogą. Dopiero w lipcu Sąd zaczął rozpatrywać wniosek dotyczący kierowców przyjętych na początku kwietnia?! A kiedy rejestracja?! Opóźnienie jest zatem znaczne.</p>
<p class="MsoNormal">Trzeba to sprawdzić.</p>
<p class="MsoNormal">Byłem wtedy na urlopie w Sopocie (wspaniała pogoda, fale i rybki smażone) mogłem więc jedynie wykonać telefon do Sądu Rejestrowego w Łodzi i spróbować dowiedzieć się czegoś od Pani z kancelarii. Nie było to łatwe. Opór machiny biurokratycznej straszny. W końcu potwierdziła – wniosek dotyczący wpisu kierowców przyjętych 1 kwietnia leży nierozpatrzony bo nie złożony przez osobę właściwie upoważnioną.</p>
<p class="MsoNormal">Wszystko się zgadzało, bo jedyna teraz osobą upoważnioną i zdolną do udzielania upoważnień jestem Ja. Hehe!</p>
<p class="MsoNormal">Jeśli Mec. Danuta Gordat chętna jest teraz do prowadzenia tej sprawy to niech ją prowadzi. Ja takiego szczegółowego pełnomocnictwa, do tej sprawy, mogę jej udzielić! Ale.. po urlopie;-))</p>
<p class="MsoNormal">Telefonicznie przekazałem tej Pani Mecenas moją negatywną opinię na temat udzielania jej pełnomocnictwa „in blanco” i kazałem cierpliwie czekać na pocztę ode mnie.</p>
<p class="MsoNormal">I od tej pory takie miały być porządki. Konkretna sprawa – konkretne pełnomocnictwo lub potwierdzenie udzielenia pełnomocnictwa. No chyba, że Sąd nie będzie tak się więcej czepiał.</p>
<p class="MsoNormal">Po powrocie z Sopotu dokument napisałem, podpisałem i wysłałem poleconym adwokatce z Łodzi.</p>
<p class="MsoNormal">Do września nastała cisza.</p>
<p class="MsoNormal">To znów mnie zaniepokoiło więc przekręciłem do Piątkowskiego.</p>
<p class="MsoNormal">- Jak sprawy?</p>
<p class="MsoNormal">- Witaj Tomku, bardzo dobrze. Nie dzwoniłem, bo znów się przedłuża w KRS i mamy poślizg w rejestracjach tych już dawno przyjętych. Ale nie ma obawy, dajemy sobie radę. Możesz spać spokojnie i czekać aż będzie komplet.</p>
<p class="MsoNormal">- Vos jeszcze się do mnie nie zgłosił. Dziwne. Nie chcą rozmawiać?</p>
<p class="MsoNormal">- Nic nie wiem na ten temat, tyle tylko, że mają swoje problemy bo Prezes się zmienia.</p>
<p class="MsoNormal">- TAAK? &#8211; nadstawiłem ucha – A kto ma zostać?</p>
<p class="MsoNormal">- Nic więcej nie wiem.<span>                                                                                         </span></p>
<p class="MsoNormal">- To dzięki, będziemy w kontakcie.</p>
<p class="MsoNormal">To była dobra wiadomość. Bielowicki odchodzi. Odpadnie więc emocjonalny problem w prowadzeniu wspólnego biznesu. Nie sztuka gwarancję uzyskać, sztuka wyegzekwować.</p>
<p class="MsoNormal">Artur też się ucieszy. Może raczej bez obaw rozwijać działalność naszej Fundacji.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Właśnie.</p>
<p class="MsoNormal">FUNDACJA!</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Od maja wiele się zmieniło.</p>
<p class="MsoNormal">Na podstawie projektu Artura Fundacja Trucker została powołana do życia aktem notarialnym w dniu … czerwca.</p>
<p class="MsoNormal">Prezesem została mianowana była Szefowa Biura Zarządu Izby Gospodarczej z branży logistycznej, która będzie odpowiadać za funkcjonowanie tej organizacji pozarządowej i realizację celów statutowych.</p>
<p class="MsoNormal">Artur jako I Wiceprezes ma się zajmować zagadnieniami technicznymi, pilnować finansów i pomagać mi w koordynacji działań ze spółką komandytową i firmami transportowymi.</p>
<p class="MsoNormal">O szefowanie księgowości zamierzałem poprosić Agnieszkę Piekarniak, najlepszą i najbardziej błyskotliwą księgową jaką znałem. Nie wyszło. Los jednak niestety zrobił mi psikusa.</p>
<p class="MsoNormal">Do kierowania sprawami sfinansowania projektów pomocowych z Unii Europejskiej przewidywałem mojego ówczesnego bliskiego kumpla Tomka Firczyka.</p>
<p class="MsoNormal">Do tego już podjęliśmy rozmowy z osobami, które będą pracować przy tych projektach.</p>
<p class="MsoNormal">Problem był w tym, że naszą politykę personalna musiałem przeprowadzić z pewna dyskrecją i delikatnością. Tomek Firczyk był zdolnym finansistą w Vosie a Agnieszka byłą księgową w tej firmie, wdrożeniowcem i dziewczyną Docenta. Zanim im coś zaproponuję, muszę albo mieć pewność, że nie będzie konfliktu interesów albo mieć żywą gotówkę na ich wynagrodzenie.</p>
<p class="MsoNormal">Co prawda, finanse na działalność Fundacji przekaże Spółka komandytowa, ale rzecz jasna dopiero jak już fundacja zostanie zarejestrowana.</p>
<p class="MsoNormal">A na początku środki będą przekazane w formie weksla, czeku lub innego papieru wartościowego. Zdolność działania będzie bowiem potrzebna już od razu, a gotówkę dopiero trzeba będzie wypracować. Tą kwadraturę koła musiałem jakoś rozwiązać. Zresztą, pewne dyskretne zabezpieczenia na rzecz powodzenia całości projektu, już wcześniej przedsięwziąłem.</p>
<p class="MsoNormal">Fundację trzeba zatem zarejestrować jak najszybciej, by była już odpowiednio rozkręcona i stała „w cuglach” gdy Spółka komandytowa nareszcie rozpocznie funkcjonować. Z założenia, każdy kierowca-wspólnik i jego rodzina, będą podopiecznymi i beneficjentami Fundacji, a także mogą się włączyć do jej pracy jako wolontariusze.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Po pewnym zamieszaniu personalnym związanym z obsadą władz Fundacji (o czym później) mieliśmy gotowe dokumenty do rejestracji podmiotu w sądzie.</p>
<p class="MsoNormal">Wniosek zgłoszeniowy poszedł do KRSu w Warszawie jeszcze w czerwcu. Na lipiec przewidziałem wakacje dla całej ekipy, by nabrali „poweru” bo nie wiadomo kiedy znowu będą mieli czas dla siebie. Praca szykowała się tytaniczna, gdyż dotyczyć miała obsługi ponad 1000 osób.</p>
<p class="MsoNormal">Biuro póki co zorganizowane zostało &#8222;ad hoc&#8221;, gościnnie, w siedzibie Fundacji komunikacyjnej.</p>
<p class="MsoNormal">11 sierpnia, nie bez problemów, KRS zarejestrował Fundację TRUCKER. Było to mistrzostwo świata w szybkości, gdyż osoby nie wprawne zazwyczaj musiały czekać na rejestrację fundacji od 6-ciu miesięcy do 1 roku. Ale ja już miałem za sobą doświadczenie w powoływaniu lub pomaganiu w rejestracji czterech innych tego typu organizacji. Praktyka czyni mistrza. Mistrz błędów nie popełnia. A jak popełni to nieistotne.</p>
<p class="MsoNormal">Już 12 sierpnia podpisałem z TRUCKEREM w imieniu Inter Car Parol umowę sponsoringu i przekazałem wekslem siedmiocyfrową kwotę. Moim zdaniem umowa by wystarczyła ale gadaliśmy wcześniej o wekslu i Artur się uparł. Było przy tym trochę zamieszania, bo ze względu na wagę sprawy Artur poradził się jakiejś znajomej kancelarii prawnej i wymógł na mnie jeszcze dostarczenie kompletu dokumentów INTER CAR PAROL i gwarancji Vosa. Sam zadbał o aktualny wypis Komandytowej z KRS. Wszystko musiało być załatwione na tip-top. Licho nie śpi. Według mnie po podpisaniu umowy i wypisaniu weksla już nic złego nie mogło się stać.</p>
<p class="MsoNormal">By jednak wszelka korespondencja w tej sprawie trafiała do mnie, Komplementariusza, z pominięciem formalnego i niepewnego adresu w Radomsku, ustaliliśmy, że założę na spółkę komandytową skrytkę pocztową w Warszawie.</p>
<p class="MsoNormal">O sporych kwotach trzeba rozmawiać dyskretnie.</p>
<p class="MsoNormal">Kwota wydawała się spora ale stanowiła i tak połowę tego co obiecał Vos, a miała sfinansować opiekę przez pięć lat nad poważną rzeszą ludzi. Spółka miała ruszyć przed końcem roku i wtedy też weksel powinien zostać przez Spółkę wykupiony.</p>
<p class="MsoNormal">Na wszelki jednak wypadek ostateczny termin wykupu weksla ustaliliśmy na 4 maja 2005 r..</p>
<p class="MsoNormal">Nie było wiec siły żeby się nie udało. Spółka już wtedy powinna być w rozkwicie. W takiej sytuacji i przy ciągłej współpracy z tak wielką korporacją transportową jak Vos, środki na socjal dla kierowców nie będą problemem. Zaplanowane przez zarząd Fundacji inwestycje, były gruntownie przemyślane i nie mogły zawieść:</p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">KASA ZAPOMOGOWO-POŻYCZKOWA DLA KIEROWCÓW, ratunek w sytuacjach losowych. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">SFINANSOWANIE KAŻDEMU KIEROWCY WRAZ Z RODZINĄ, CO NAJMNIEJ 2 TYGODNI URLOPU W ROKU (możliwe, że da się połączyć z nauką języków). Tym ludziom przecież najbardziej dokucza problem ciągłej rozłąki. Jest już nawet na oku miejsce pod ośrodek wczasowy i na organizowanie nieodpłatnych szkoleń.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">A UBEZPIECZENIA? Jedno z Towarzystw prawie ugadane na pakiet specjalny. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">OBSŁUGA PRAWNA I KONSULTACYJNA DOTYCZĄCA ZDARZEŃ ZA GRANICĄ. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">To były najważniejsze. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">A ilu osobom do obsługi projektów uda się już na początku dać zatrudnienie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">Z resztą, projektów w różnych fazach realizacji było naprawdę dużo. Niektóre tak oczywiste, że aż dziw, iż do tej pory nie powstała podobna do naszej organizacja w tej branży. Okazało się, że wiele problemów kierowców można rozwiązywać dosłownie dobrymi chęciami.</span></p>
<p class="MsoNormal">Z czasem, Fundacja miała zacząć zarabiać na siebie świadcząc usługi rekrutacji, weryfikacji i szkoleń, a także pozyskując środki pomocowe z Unii Europejskiej.</p>
<p class="MsoNormal">A wiadomo także było, że wolontariusze mogą mieć równie dobre pomysły.</p>
<p class="MsoNormal">Nie spaliśmy po nocach pracując i ciesząc się na to wszystko.</p>
<p class="MsoNormal">Jak dobrze to zorganizujemy, to nie tylko nie będzie niechcianej rotacji i ucieczek kierowców na zachód, ale Spółka będzie mogła wybierać wśród masy chętnych.</p>
<p class="MsoNormal">Obrót Spółki komandytowej przewidywałem za rok na 6-7 mln zł. miesięcznie, więc i z tej strony nie miałem obaw o środki. Nic złego się nie mogło stać. Vos inwestując w przedpłaty kierowcom pomoże a sam zarobi majątek.</p>
<p class="MsoNormal">Czas pokazał jak bardzo się myliłem zakładając racjonalność i uczciwość działania.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">I jesteśmy znowu we wrześniu 2004.</p>
<p class="MsoNormal">Przeprowadziłem wspomnianą rozmowę telefoniczną z Romkiem Piątkowskim na temat nowego prezesa i byłem jeszcze lepszej myśli na przyszłość.</p>
<p class="MsoNormal">Pisałem więc założenia projektów, wykorzystywałem maksymalnie Trust Mózgów i uporządkowywałem dokumentację. Gdy dodać do tego szereg uroczystości związanych z przekazywaniem strażakom sprzętu ratownictwa drogowego przez Fundację komunikacyjną (kapitalna uroczystość na Rynku w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą) to miałem wyjątkowo pracowitą końcówkę lata. W ramach porządkowania dokumentacji Artur wymógł na mnie dokonanie dla Fundacji poświadczenia notarialnego gwarancji Vosowskiej z 25 marca 2004.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie gniewaj się, ale jesteś zbyt wielkim bałaganiarzem. Na biurku masz wciąż syf a ja wolałbym się zabezpieczyć na wypadek, gdyby ten kwit ci się gdzieś zapodział, albo trafił przez pomyłkę do kosza. Poza tym, mówiąc poważnie, wolę mieć możliwość legitymowania się tym dokumentem w trakcie prowadzenia rozmów, zamiast wekslem. Ta kwota robi zbyt wielkie wrażenie i kusi. A ja nie chciałbym by mi ktoś łeb odstrzelił. Wolę świecić w oczy pieczątką notariusza.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie ma sprawy kuzynku, to zrozumiałe.</p>
<p class="MsoNormal">Trzeba dbać o wiarygodność w biznesie, bo to przynosi tylko profity.</p>
<p class="MsoNormal">Teraz tylko należało się wywiedzieć kto zastąpi Bielowickiego na stołku Prezesa Vos Logistics Polska. Słowem, z kim będę w przyszłości prowadził trudne rozmowy handlowe.</p>
<p class="MsoNormal">Postanowiłem sprawę wybadać u moich znajomych, którzy tam jeszcze pracują.</p>
<p class="MsoNormal">Wielu ich już nie miałem, bo trzy miesiące wcześniej, dwóch z nich próbowało przejąć kasę Fundacji komunikacyjnej, doszło do awantury i musiałem chłopakom podziękować nagle za współpracę. Przyjaźń prysła w nicość. Szkoda, że dostęp do pieniędzy potrafi tak ogłupić nawet fajnych ludzi.</p>
<p class="MsoNormal">Zostało jednak jeszcze kilku starych znajomych.</p>
<p class="MsoNormal">Rozmawiając właśnie z jednym z nich, aż krzyknąłem z radości. Już oficjalnie ogłoszono, że nowym Prezesem ma zostać Tadzio Gruba, mój dobry kolega, który mnie namówił do nauki jazdy na nartach („Tomek to jest lepsze od seksu”) i który wisi mi przysługę za pomoc prawną w prywatnych sprawach. Tadzio był jedną z tych sympatycznych osób, które w czasie lutowego konfliktu z Bielowickim trzymały skrycie moją stronę. Dzwonił wtedy podtrzymać mnie na duchu („Wierzę Ci Tomek. Mnie też wrobił Grzesiek w niezły kanał, bo kazał mi wysyłać kierowców i pracowników warsztatu do centrali w Holandii do pracy, ale nie powiedział, że to praca na czarno. Byłem o krok od wielkich kłopotów.”).</p>
<p class="MsoNormal">Byłem bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy.</p>
<p class="MsoNormal">Super! Palec boży czuwa i kontrakt widać będę podpisywał nie tylko z nowym ale i zaprzyjaźnionym ze mną Prezesem. Złożyłem Tadziowi gratulacje sms-em. Odpisał wesoło: „Dzięki Tomek. Ależ Ty masz szybkie informacje. NKWD czuwa <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> )”.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Dałem znać o tych<span>  </span>świetnych wiadomościach Arturowi. Wdrażał się szybko w temat i pod jego ręką sprawy fundacyjne zaszły już bardzo daleko<span style="color:lime;">.</span> Zbliżał się czas, kiedy powinien wystartować mój projekt w całości. Lecz do tej pory, Artur miał wyraźne obawy, czy z przyczyn personalnych te rozmowy nie okażą się bardzo trudne. Teraz ten problem przestał mieć znaczenie. Wprawdzie z październikowego wypisu z KRS wynikało, że przyjmowanie wspólników ugrzęzło na trzy miesiące i straciło impet, ale pocieszające było to, że i tak do grudnia będzie już 460 kierowców oraz doskonale przygotowane organizacje. Od grudnia natomiast rozpocznę z Vosem rozmowy o kontrakcie. A Vosem Polska będzie już wtedy rządził Tadzio.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/mafiavos.wordpress.com/9/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/mafiavos.wordpress.com/9/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mafiavos.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mafiavos.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mafiavos.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mafiavos.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mafiavos.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mafiavos.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mafiavos.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mafiavos.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mafiavos.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mafiavos.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mafiavos.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mafiavos.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mafiavos.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mafiavos.wordpress.com/9/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=9&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/081b3f79a7da1b9642ebebb2af0816ed?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">B. T. Parol</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>3</title>
		<link>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/3/</link>
		<comments>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/3/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2006 10:14:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomek1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/3/</guid>
		<description><![CDATA[Rozdział 5   Własny biznes to świetna sprawa, ale pod warunkiem, że idzie, że masz klientów na swój produkt. Prowadzenie fundacji jest jeszcze trudniejsze, bo musisz znaleźć ludzi o złotych sercach i źródła finansowania. Prowadzenie jednego i drugiego, a na dodatek według autorskiego projektu to rzadkość. A jeszcze większą rzadkością jest uzyskać sukces w takim [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=8&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p> <span style="font-size:14pt;"></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 5</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal">Własny biznes to świetna sprawa, ale pod warunkiem, że idzie, że masz klientów na swój produkt. Prowadzenie fundacji jest jeszcze trudniejsze, bo musisz znaleźć ludzi o złotych sercach i źródła finansowania. Prowadzenie jednego i drugiego, a na dodatek według autorskiego projektu to rzadkość. A jeszcze większą rzadkością jest uzyskać sukces w takim systemie. Ja byłem bardzo szczęśliwy ponieważ, byłem skazany na sukces. Sielankowy nastrój burzyła tylko przewidywana konieczność prowadzenia trudnej gry biznesowej w warunkach ostrego konfliktu z Prezesem Vos Logistics Polska. Teraz to miało się zmienić, więc warto było się wyciszyć, uspokoić i dać potoczyć sprawom zgodnie z ich własnym rytmem. Miałem spokojną głowę. Zacząłem bywać częściej w domu z moją Betty, widywać się częściej z synem i w ogóle uśmiechać się. Nawet, w ramach terapii odstresowującej, pojechałem z przyjaciółmi na kilkudniową wycieczkę do Nałęczowa. Było to na zaproszenie strażaków, którzy wdzięczni byli za kupienie sprzętu ratowniczego przez Fundację komunikacyjna. Spa w pełnym zakresie. Basen, leżenie w glince greckiej i hydromasaże. Do tego wycieczka do Kazimierza Dolnego połączona z szaleństwem gazikiem po wąwozach korzennych. O zwiedzaniu zamków i pałaców nie wspomnę. W taki sposób i przy takich perspektywach pracuje się naprawdę z przyjemnością. Sielankowo i spokojnie minęła jesień 2004. Przy tym gonitwa myśli: <strong>„jeśli zapewnimy kierowcom podobne spędzanie czasu wolnego, to który od nas odejdzie?”</strong></p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Niestety, pod koniec grudnia wszystko miało się nagle i radykalnie zmienić.</p>
<p class="MsoNormal">Bardzo przeżyłem awanturę ze stycznia i lutego. Głowa mi niemal spuchła od czerwcowego rozczarowania Docentem i Firczykiem w fundacji komunikacyjnej. Długo nie mogłem ich wtajemniczać w sprawy TRUCKERA i rozgrywek z Vosem. Pracowali tam wtedy, a nie chciałem ich narażać na intrygi i utratę tamtej pracy, nim się dogadam wiążąco na temat kontraktu z komandytową. Niestety moją skrytość i aktywność poza fundacją komunikacyjną odczytali chyba opatrznie. Zanim zdążyliśmy porozmawiać, chłopaki wypowiedzieli niszczącą wojnę o fundusze statutowe. Nagle było wiele emocji i krzywdzących słów. Odeszli z Fundacji komunikacyjnej urażeni i sami obrażając. Wielki zawód i koniec wieloletnich przyjaźni. Najgorsze, że moje plany rekrutacyjne dały też wtedy w łeb, a nie miałem ani innego finansisty na oku (zwłaszcza o takiej klasie), ani drugiej tak świetnej zaufanej księgowej. Na pomysły Docenta (którymi sypał zawsze jak z rękawa) i nocne z nim rozmowy, także liczyłem. Nie udało się. Pod tym jednym względem, lato było przykrą porażką. Nich to jasna cholera!</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Za to jesień mnie uspokoiła i dała nadzieję.</p>
<p class="MsoNormal">Początek zimy natomiast, zamiast pokoju i spokoju bożonarodzeniowego przyniósł WOJNĘ! Na początku była to wojna obronna przed szajką złodziei i oszustów.</p>
<p class="MsoNormal">Ta wojna trwa do dziś! Wojna z korporacją Vos Logistics. Która z czasem, ze względu na podejmowane środki, wykryte przestępstwa na dziesiątki milionów złotych, szkody i krzywdę kilku tysięcy osób – przekształciła się w WOJNĘ z MAFIĄ TRANSPORTOWĄ.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">26 grudnia są moje urodziny. To święto, choć w cieniu drugiego dnia Bożego Narodzenia, zawsze to było dla mnie o wiele ważniejsze od dyktowanych przez kalendarz imienin (powołanych dla dzieci, ze względu na dodatkową okazję do prezentów i dla dam, którym przykro się przyznawać do swojego wieku).</p>
<p class="MsoNormal">Ta data, którą przeklinałem w szczeniackich latach (jeden prezent gwiazdkowo-urodzinowy) miała jednak swoje zalety. Na urodziny zawsze miałem gości lub byłem w gościach. Gwarancja obchodów uroczystych i tłumnych.</p>
<p class="MsoNormal">26 grudnia 2004 r. skończyłem 35 lat. Jubileusz dosyć okrągły dlatego przyjechał Artur ze swoją narzeczoną. Przywiózł też ze sobą kilka dokumentów, bo mieliśmy wykorzystać okazję i omówić w kącie krótko nasze sprawy.</p>
<p class="MsoNormal">Artur przytargał także, pełny wypis KRS Spółki Inter Car Parol, który wziął w sądzie kilka dni wcześniej. Artur swoim zwyczajem, niezależnie obserwował proces przyjmowania wspólników, by w odpowiednim momencie przycisnąć mnie do rozpoczęcia negocjacji. „Przytargał” to dobre słowo, bo wypis KRS zawierający już kilkuset wspólników (w spółce osobowej musi zostać wymieniony każdy z imienia i nazwiska) to księga o grubości i ciężarze ryzy papieru. Na początku przeglądałem tą cegłę bardzo podniecony. Kierowców było już zarejestrowanych tylu ile trzeba! Niestety, gdy dobrnąłem do końca dokumentu doznałem szoku. Normalnie zdębiałem.</p>
<p class="MsoNormal">- A to kurwa co?!</p>
<p class="MsoNormal">- No właśnie – powiedział Artur – miałem się Ciebie zapytać co to jest za 8-ka przy Twoim nazwisku.</p>
<p class="MsoNormal">- Sęk w tym, że w tym miejscu, w tej rubryce, przy moim nazwisku nie ma prawa być żadnego numerka! Ósemki, szóstki czy kurwa pięćdziesiątki! – krzyczałem, zwracając na siebie uwagę.</p>
<p class="MsoNormal">- To znaczy, że co?</p>
<p class="MsoNormal">- To znaczy, kurwa, że w jakiejś pierdolonej ósmej operacji, ósmym jebanym aktem notarialnym zostałem z tej spółki WYKREŚLONY!!! Jakimś wysranym cudem albo oszustwem! Rozumiesz?! Z dniem 2 listopada 2004 wykreślili mnie chuje jakoś z mojej spółki, w-y-r-e-j-e-s-t-r-o-w-a-l-i, wprowadzając na moje miejsce innego komplementariusza!</p>
<p class="MsoNormal">- Czyli…- Artur zwiesił głos niepewnie.</p>
<p class="MsoNormal">- Czyli, ukradziono mi spółkę! Nie ma mnie tam! Nie będzie negocjacji kontraktu! I pewnie nie będzie, żadnych rozmów o Fundacji Trucker. – usiadłem zrezygnowany. &#8211; To gnoje, złodzieje i oszuści. Nie daruję im tego.</p>
<p class="MsoNormal">- Fundacja ma kasę w wekslu. Jak nie będą chcieli rozmawiać to ich zwindykujemy. Nie zostawię w tej sytuacji naszych beneficjentów bez kasy.</p>
<p class="MsoNormal">- Zrobicie co będziecie chcieli. Ja tymczasem nie mam już spółki! O…niedoczekanie! Nie odpuszczę tego! Nie daruję! Oddadzą albo zapłacą!</p>
<p class="MsoNormal">- A to można tak pozbyć się jedynego komplementariusza? Podpisywałeś im coś?</p>
<p class="MsoNormal">- Nic, co by im dało taką możliwość bez oszustwa czy fałszerstw.</p>
<p class="MsoNormal">- Może Ci coś podsunęli?</p>
<p class="MsoNormal">- A kiedy niby? Żartujesz? Zero możliwości.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie wiesz jak to mogli zrobić i kiedy?</p>
<p class="MsoNormal">- A skąd mam kurwa wiedzieć jak?! Co ja jasnowidz jestem?</p>
<p class="MsoNormal">- Ale kiedy?</p>
<p class="MsoNormal">- Mówiłem Ci, 2 listopada! – Zaczynał doprowadzać mnie do pasji swoim spokojem.</p>
<p class="MsoNormal">- 2 listopada to Sąd Rejestrowy Cię wykreślił na ich wniosek. Pytanie, kiedy oni podjęli takie działania. Musieli zwołać walne. Podpisać za Ciebie akt sprzedaży udziałów. Załatwić to wszystko aktem notarialnym. Otrząśnij się i myśl jak to sprawdzić.</p>
<p class="MsoNormal">- Faktycznie. Masz rację. Akt zmiany głównego komplementariusza musi być ujawniony w wypisie z KRS, bo skutkuje zmianą nazwy spółki komandytowej. Poczekaj… &#8211; zacząłem nerwowo kartkować „cegłę”. O! Jest! Operacja nr 8 &#8211; Akt notarialny z 26 kwietnia 2004 r.. Zobacz jak dawno. Wszystko było zaplanowane. Pierdolone chuje! Kutas Bielowicki! I ten sukinsyn Piątkowski, nawet pary z gęby nie puścił! A przecież bez niego było to niemożliwe.</p>
<p class="MsoNormal">Dogadał się skurwiel z nimi jakoś. Pełnomocnik kierowców a wystawił ich na pastwę Vosowi. Bez wsparcia silnej fundacji tych ludzi też oszwabią. Sprzeniewierzył się. Do dupy z takim pełnomocnikiem. Tak samo Włodarczyk. Drugi „godny zaufania”.</p>
<p class="MsoNormal">W tej chwili byłem tak wzburzony, że mogłem udowodnić każdemu, że można kląć przez pięć minut i się nie powtórzyć! (Kiedyś mi to udowodnił Dyrektor Tomek Brzozowski, opierniczając ze swojego pięterka, leniów na warsztacie).</p>
<p class="MsoNormal">Urodziny miałem zepsute dokumentnie! Goście lekko zdziwieni moją kwaśną miną i zachowaniem (A może nie?) dyskutowali jednak zawzięcie i jedli. Zerknąłem na Artura. Znosił to dużo spokojniej, a wyraz twarzy miał w stylu „a nie mówiłem?”. Orzeszku&#8230;! A ja głupi zawsze twierdziłem, że nic złego nie może się już zdarzyć. Mama przyniosła tort, odśpiewano „sto lat” i wypiliśmy toast. Przestałem być obecny na imprezie. Dochodziłem do siebie i wszystko zaczęło mi się po woli układać (ileż to już razy).</p>
<p class="MsoNormal">Przygotowywali się od początku. Przysłali na początku kwietnia gwarancję (5-ego lub 7-ego) podpisaną przez Bielowickiego bym się uspokoił, zajął fundacją i nie dociekał co się dzieje w spółce komandytowej. Wróciły szczegóły. Przysłali gwarancję tylko w jednym egzemplarzu i do podpisu przeze mnie, bo drugi egzemplarz ich nie interesował. To była tylko podpucha. I co mnie jeszcze zdziwiło? Zaraz, zaraz – przysłali to zwykłą pocztą a nie poleconą. By nie było parafy nadawcy i śladu na poczcie. By nie było winnego. Sprytnie. Śmierdzi mi tu Bielowickim lub Tokarskim na odległość.</p>
<p class="MsoNormal">A potem gdy byłem już spokojny i wziąłem się za fundację (może fiuty liczyli, że ją zarejestruję dopiero za rok) po cichutku zwołali Walne Zgromadzenie, na którym mnie wykreślili. Tylko jak? Musiał być przecież notariusz. Może go kupili albo sfałszowali dokumenty. Może Włodarczyk przekroczył pełnomocnictwo a notariusz i Piątkowski przymknęli tylko oczy? A może po prostu wszystko robił notariusz Remek J. – kumpel Bielowickiego? Znów gonitwa myśli! Dlatego Piątkowski tak mnie uspokajał. Bym się nie przyglądał i nie przeszkodził.</p>
<p class="MsoNormal">Z drugiej strony w maju przysłali wezwanie do zapłaty tych wirtualnych 50 tysięcy.</p>
<p class="MsoNormal">Przypomniałem sobie jak wysyłałem do Vosa upomnienie o świadectwo pracy by odwrócić ich uwagę. Oni też to po to zrobili. Ale nie tylko. Realizowali plan, by zastosować groźbę zlicytowania mnie, jakbym mimo wszystko jakoś się dowiedział. To miał być straszak. Już raz mnie przecież złamali. Raz odpuściłem. Dlaczego teraz też niemiałbym odpuścić mając taka pętlę na szyi? Wezwanie przyniosło jednak odwrotny skutek, ale co z tego. Co z tego, że cofnąłem pełnomocnictwo Włodarczykowi? Kurwa mać. A list o cofnięciu i o realizacji projektu fundacyjnego? Nigdy na niego nie odpisali. A co mieli niby odpisać, jak jeszcze mnie wtedy nie wyrejestrowali? Sorry Tomek ale już nie jesteś wspólnikiem? Albo „przyjmujemy do wiadomości i się zastosujemy”? W pierwszym przypadku wstrzymałbym proces w KRS. W drugim miałbym w ręku dowód, że mnie nie tylko nie powiadomili ale i oszukiwali. Zrobili więc najprostszą rzecz – przemilczeli, udali, że do nich nie dotarło. Firma wielka, mogło zginąć albo trafić do osoby niewtajemniczonej i odłożone ad acta. A Włodarczyk? A może on nie brał w tym udziału? A może, jednak nie do końca za późno cofnąłem mu pełnomocnictwo. Może TO właśnie było powodem wstrzymania spraw w KRS. Może to dlatego Gordatowa próbowała ode mnie wyłudzić pełnomocnictwo In blanco? Ale nie udało się. Zaraz, zaraz – coś tu nie gra. Na przełomie lipca i sierpnia sprawdzałem przecież telefonicznie sytuację w spółce. Żadnego wniosku o zmianę komplementariusza wtedy przecież nie było. Panienka z KRS w Łodzi czytała mi, że nierozpatrzony leży tylko ten wniosek dotyczący zmiany umowy spółki z 1 kwietnia, gdy dołożono kolejnych kilkudziesięciu wspólników. Z resztą zmiana w KRS powinna zostać zgłoszona w ciągu 7 dni. Praktycznie w maju już powinienem być z KRS-u wykreślony.</p>
<p class="MsoNormal">Coś tu nie gra. Umiem logicznie myśleć. Należałem do MENSY. I dla mnie wygląda to bardzo dziwnie. Nie mogli przecież przekupić panienki odbierającej telefony do Sądu Rejestrowego. Musieliby przekupić wszystkich na wszystkich piętrach i każdego uprzedzić, że „taki a taki” może dzwonić lub przyjść w „takiej a takiej” sprawie i wtedy należy mu przekonywująco na ściemniać. To nie ma sensu. Nie czekaliby też przecież do września by złożyć wniosek. Czym dłużej to trwa tym większe ryzyko, że Parol się dowie i zrobi w sądzie dym, odwracając proces lub wstrzymując go na kolejne miesiące lub lata.</p>
<p class="MsoNormal">Nie umiałem tego rozgryźć ni w ząb. Faktem jest, że coś lub ktoś wstrzymał proces zmiany wspólnika-komplementariusza. W końcu poradzili sobie jednak. Łapówka? To bogata firma i Gordatowa mogła znaleźć dojście do jakiegoś skorumpowanego sędziego. A może normalne fałszerstwo dokumentów lub inne szachrajstwo? Co za różnica. Byle Parola wykreślić jak najszybciej. A jak zacznie być dociekliwy, to dostanie komornika na kark lub wyciągnie się jakieś specjalne świstki (pamiętna groźba Tokarskiego) i zrobi z niego przestępcę. A kto by tam wierzył samotnemu przestępcy. Wszak firma jest wielka, bogata, działa w całej Europie, daje zatrudnienie setkom polaków i potrafi być bardzo przekonywująca. Do wyboru do koloru: odpowiednie dokumenty lub odpowiedni świadkowie.</p>
<p class="MsoNormal">Zrobiło mi się zimno i gorąco zarazem. Kuźwa, grają ostro. Ale przestępstwa jakieś musieli popełnić. Musieli też popełnić jakieś błędy. Poza tym nie jestem tak do końca sam. Mają konkurentów i wrogów na rynku. Najważniejsze teraz to dotrzeć do dokumentów. Korporacja nie działa przy pomocy duchów a ludzi z krwi i kości. Korporacja odpowiada za swoje przestępstwa jako podmiot zbiorowy i może zabulić do 10% rocznego obrotu. Ale to przecież nie wszystko. Każdy jeden pracownik lub współpracownik, który dla niej popełnił przestępstwo poniesie karę indywidualną z kodeksu karnego. Z karą więzienia włącznie, jeżeli strata jest poważna a przestępstwo umyślne. Ciekawe, jak będą śpiewać gdy oprócz dobierania się do Vos zacznę dobierać się do prywatnej dupy każdego takiego nieuczciwego nygusa. Konflikt interesów mi wtedy pomoże. Nikt nie podłoży łba za firmę, jeżeli firma nie będzie już miała możliwości ich wybronić. Mafia pieprzona! Trzeba zdobyć te dokumenty. Które szczegółowo wykażą, krok po kroku, jak to zrobili. Byłem wściekły na siebie za naiwność i brak nadzoru. Wszystko spierdoliłem. Nic się, kurwa, złego nie może stać?! A jednak się stało! A teraz Tomek myśl co dalej, bo przynajmniej do wojny trzeba się mądrze przygotować. To przestępcy z kasą i bez skrupułów. Jak wychylisz łeb bezmyślnie to Ci go zdepczą. Analizuj więc spokojnie, co dalej. Analizowałem.</p>
<p class="MsoNormal">Najlepiej znaleźć jakiegoś bystrego adwokata, który dyskretnie looknie w dokumenty w KRS w Łodzi. Ja nie mogę tam się pokazywać, licho nie śpi, jeszcze bym się na kogoś natknął podczas przeglądania akt i spalił temat. Nikt nie może wiedzieć, że węszę i że podjąłem działania wyjaśniające. Trzeba najpierw zebrać wszystkie możliwe informacje. Potem znaleźć dobrych prawników i sposób na skuteczne odzyskanie spółki. Wróć! Prawnicy nie mogą być tylko dobrzy, muszą być świetni, z górnej półki i tacy którzy nie przestraszą się wielkiej korporacji i nie sprzedadzą sprawy. Słowem, musi to być kancelaria renomowana, dbająca o swoją reputację i PR. Tymczasem do zbierania informacji wystarczy mi zwykły adwokat. Mam znajomych w tym środowisku w Łodzi i kilka pomysłów.</p>
<p class="MsoNormal">Odetchnąłem.</p>
<p class="MsoNormal">Jest plan.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem moja impreza urodzinowa, trwała w najlepsze.</p>
<p class="MsoNormal">Rozejrzałem się. Artur siedział z nosem na kwintę. Ktoś z gości coś do mnie mówił. Siostra się śmiała a ja… Ja wróciłem z dalekiej podróży.</p>
<p class="MsoNormal">Polałem wódeczki. Artur abstynent o dziwo też się napił. Zauważył wreszcie moją zmianę nastroju. Uśmiechnął się. Wiedział, że się pozbierałem. W jednym ułamku sekundy mobilizacja do wojny została ogłoszona.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Wieczorem, przy choince w naszym mieszkaniu w Warszawie na Wrzecionie, opowiedziałem Beatce co się stało. Bardzo się zdenerwowała.</p>
<p class="MsoNormal">- A to dupek ten Bielowicki. To jego sprawka. Uspokoił Cię w kwietniu byś zajął się powoływaniem fundacji a sam w tym czasie zrobił taki numer. Myśli, że jak ma kasę to wszystko mu ujdzie na sucho. Co teraz zrobisz?</p>
<p class="MsoNormal">- Zrobię jutro Trust Mózgów z Arturem. A Ty tymczasem zostaw tą informację dla siebie. Ani pary z buzi dziewczynom. Ani Reni ani Beacie arturowej. Wystarczy, że ja się martwię.</p>
<p class="MsoNormal">- A co z TRUCKEREM? Co z tymi waszymi kierowcami?</p>
<p class="MsoNormal">- Fundacja ma weksel. Nawet jak szybko nie uda mi się odzyskać spółki, a Ci złodzieje nie zechcą się wywiązać to po 4 maja 2005 r. może dochodzić pieniędzy sądownie</p>
<p class="MsoNormal">- Jestem pewna Tomciu, że sobie poradzisz. Jesteś mistrzuniem i najlepszym prawnikiem na świecie &#8211; Była ciepła i kochana jak zwykle.</p>
<p class="MsoNormal">- Dzięki Mała. Nie jestem najlepszym prawnikiem na świecie, ale takiego z pewnością znajdę. A poradzę sobie na pewno. I nie odpuszczę złodziejom.</p>
<p class="MsoNormal">- I nie odpuszczaj. Ja bym nie odpuściła. A Bielowicki powinien pójść siedzieć za to wszystko. Nadęty i pewny siebie gnojek!</p>
<p class="MsoNormal">- Raczej metroseksualna panienka – nie widziałaś jak cherubinkowato wygląda? Ale może i będzie siedział. Musieli popełnić przestępstwo. Ciekaw jestem, co zrobili i kto to zrobił personalnie. Być może nie tylko mnie skrzywdzili… &#8211; zawiesiłem głos, głośno myśląc &#8211; być może wsadzili na jakiegoś wrednego konia wszystkich kierowców. To się okaże z czasem.</p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">I nie martw się kochanie. Nie odpuszczę i sobie poradzę. Zapłacą za To co zrobili.</span><span style="color:lime;"> </span><span style="color:black;">Choćby</span> próbowali mnie podchodzić na tysiąc sposobów i zaszczuć! A dla Twojego bezpieczeństwa też nie będę Ci mówił szczegółów. Mniej wiesz mała – krócej zeznajesz hihi. Chodźmy już spać.</p>
<p class="MsoNormal">- Chodźmy… &#8211; i słodko się przytuliła.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Na drugi dzień w biurze zrobiłem z Arturem tajną naradę.</p>
<p class="MsoNormal">To wszystko nie wyglądało różowo. Szykowała się wojna z potężnym przeciwnikiem. Organizacją bez sumienia i zahamowań. Bogatą korporacją z rzeszą prawników na pstryknięcie i świadkami, którzy poświadczą wszystko co będzie trzeba w danym momencie. To wielka firma transportowa, dla której płacenie pod stołem za dziwne usługi to nie pierwszyzna. Wiem, bo przecież kiedyś byłem ich prawnikiem. Poza tym zamieszani w to są ludzie ambitni, ustosunkowani (nawet politycznie) i potrafiący kąsać zaciekle jak szczury przyparte do muru. A i chodzi przecież o konkretną kasę. Na szczęście, jako się rzekło wcześniej, niekoniecznie muszę być sam. Mają wszak tak samo silnych wrogów w środowisku transportowym. Za wcześnie jednak było na tego rodzaju deliberacje.</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem ustaliliśmy, że dziewczynom z Fundacji na razie ani słowa. One pracują z wolontariuszami nad projektami i rozmawiają z kierowcami. Muszą być pewne, że środki będą. Trzeba dbać o morale zespołu.</p>
<p class="MsoNormal">Postanowiliśmy też rozdzielić działania. W związku z nową sytuacją Fundacja miała swoje problemy a ja swoje. Niech każdy z nas pilnuje swojego poletka. Od dzisiaj przestaję współdziałać z TRUCKEREM jako doradca i fundator. To musi być niezależna organizacja ode mnie. By moje problemy nie wpływały na jej funkcjonowanie. Interesy fundacji nie muszą być wszak w przyszłości zbieżne z moimi. Nie możemy się blokować w działaniach. Każdy z nas powinien robić swoje według najwyższych standardów prawnych by nikt nami nawzajem nie miał możliwości pogrywać ani się przyczepić do naszego postępowania. Artur jako Członek Zarządu Fundacji ma obowiązek działać w jej interesie a nie moim. Zwłaszcza, że ja jeszcze długo mogę nie wiedzieć, co jest w moim interesie. Nikt też nie może mi zarzucić, że wpływam bądź wpływałem na decyzje Fundacji jako osoby prawnej. Niestety, przestajemy być w jednej bandzie i wymieniać się informacjami na bieżąco. Każdy z nas ma swoje sprawy do ugrania. No chyba, że pojawi się wspólne zagrożenie. Wtedy wrócimy do Trustów Mózgów i będziemy improwizować.</p>
<p class="MsoNormal">Niech to będzie jak Wielka Brytania i USA. Sojusznicy, którzy sobie pomagają, ale każde z tych mocarstw prowadzi grę we własnym interesie i nie zawsze MI6 musi mieć po drodze z CIA.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Po zawarciu tego „układu” zadzwoniłem do Jacka P. – znajomego adwokata z Łodzi, z którym kiedyś w akademiku wychyliłem niejedną wódkę.</p>
<p class="MsoNormal">Umówiliśmy się na rozmowę, na początek stycznia. Starałem się nie podawać żadnych szczegółów przez telefon.</p>
<p class="MsoNormal">Potem przygotowałem plan spraw do załatwienia.</p>
<p class="MsoNormal">Najważniejsze, żeby mój kontratak nastąpił z zaskoczenia, w najbardziej odpowiednim momencie, gdy będę miał wszystkie potrzebne informacje i kiedy pozyskam jakichś potężnych sojuszników.</p>
<p class="MsoNormal">Swoją drogą, wciąż mnie gryzło: jak te kutafony TO zrobiły?</p>
<p class="MsoNormal">Wykluczyć ze spółki komandytowej jedynego komplementariusza bez jego wiedzy i zgody to naprawdę niezły odjazd. To coś podobnego jak zmienić w jednoosobowej spółce z o.o. jej właściciela i jedynego prezesa zarazem. W końcu trzymałem wszystkie sznurki: tylko ja miałem wyłączne prawo do podpisywania czegokolwiek w imieniu INTER CAR PAROL i tylko ja odpowiadałem głową za funkcjonowanie tej spółki. Tylko? No, jeszcze Czarek Włodarczyk miał prawo do zmiany umowy spółki w zakresie przyjmowania i występowania wszystkich wspólników oraz w sprawie otworzenia konta w banku. Do niczego więcej. Żadnych kontraktów ani innych czynności zwykłego zarządu. Nawet substytucje, czyli dalsze pełnomocnictwa mógł udzielić tylko adwokatowi lub radcy prawnemu. Tymczasem poradzili sobie jakoś. Ale jazda. Bez pół litra nie rozbieriosz.</p>
<p class="MsoNormal">Muszę odreagować!</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 6</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal">W pierwszej dekadzie styczna 2005 pojechałem na umówione spotkanie z Jackiem P.. Mieliśmy wypić kawę u niego w kancelarii. Nie wiedziałem jednak człowieka prawie 10 lat, dlatego była spora szansa, że na tym się nie skończy i wieczorem wylądujemy w jakimś pubie.</p>
<p class="MsoNormal">Na wszelki wypadek, postanowiłem zostawić samochód pod domem a do Łodzi pojechać pociągiem. Ta decyzja miała jednak istotną wadę. Jadąc pociągiem nie mogłem zabrać ze sobą wszystkich ważnych dokumentów. Sam wypis KRS swoje ważył. Zebrałem zatem te najważniejsze kwity do tekturowej teczki i dorzuciłem do nich swój paszport. Nie mieścił się w portfelu, a nowego dowodu osobistego, od czasu kradzieży plecaka pod namiotem w 2003 r. jeszcze nie zdążyłem sobie wyrobić. Teczkę tekturową wziąłem do reklamówki a ryzę odpisu KRS wsunąłem do swojej pracowej teki skórkowej. Tak uzbrojony w przepastną, elegancką czarną teczkę i mniej elegancką reklamówkę dotarłem do Łodzi na spotkanie.</p>
<p class="MsoNormal">Rozmowa trwała ponad godzinę, lecz niestety nie skończyła się wódeczką ani nawet piwkiem. Jacek gdzieś się bardzo śpieszył. Wysłuchał mnie jednak uważnie, ale nie potrafił mi pomóc.</p>
<p class="MsoNormal">- Jestem adwokatem z urzędu. Biorę tylko sprawy karne. Najczęściej całe mnóstwo drobiazgu. Nawet nie wiem jak trzeba się zabrać za tą Twoją. Przepraszam Cię Tomek, ale nie znam się na tym, nie mam żadnych kontaktów w KRSie i przez ten miesiąc jestem cholernie zawalony robotą. A jak tyś się w to wpakował?</p>
<p class="MsoNormal">- Trafiłem na szefa któremu zaufałem i z którym się kolegowałem. Zapomniałem, że to człowiek który bez mrugnięcia okiem pozbywa się przyjaciół, partnerów w biznesie a nawet osób którym wiele zawdzięcza – wystarczy, że poczuje jakiś swój interes. A ja byłem tylko podwładnym. Potraktował mnie tak jak kilku innych wcześniej, nabrał, wkręcił, stworzył iluzję a potem zaczął niszczyć bez pardonu, wykorzystując swoje koneksje, siłę firmy i mając pełne poczucie bezkarności.</p>
<p class="MsoNormal">- Pociesz się, że nie ma ludzi bezkarnych. Kilku takich cwaniaków kiedyś broniłem. Ale w Twojej sprawie nie umiem Ci pomóc.</p>
<p class="MsoNormal">- A możesz polecić jakieś kontakty tu w Łodzi?</p>
<p class="MsoNormal">- Zastanawiam się właśnie. Dam Ci kilka namiarów na moich kolegów od spraw gospodarczych. Oni sobie pewnie poradzą z badaniem tego rodzaju dokumentacji. Mają też na pewno chody w Sądzie Rejestrowym. Ale głowy za żadnego z nich nie dam. Sam rozumiesz.</p>
<p class="MsoNormal">- Rozumiem. Ale podrzuć mi chociaż te namiary.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie ma sprawy. Poczekaj, zaraz zapiszę Ci kilka telefonów. I przepraszam stary, że dziś nigdzie nie pójdziemy. Może w lutym. Jak będziesz w Łodzi zadzwoń. Moja żona się ucieszy. Bardzo Cię miło wspomina z dawnych czasów.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Nie pozostało mi nic innego jak się pożegnać. Wyszedłem z zaludnionej niemiłosiernie kancelarii. Tłumy jak w przychodni. Specyfika pracy adwokata z urzędu od drobnych spraw karnych. Spojrzałem na zegarek. Ponad godzina do pociągu.</p>
<p class="MsoNormal">Po kilku minutach siedziałem przy stoliku w knajpce niedaleko Piotrkowskiej. Bo Łodzian największą troską, jest wszystko zmieścić na Piotrkowską – jak pisał Sztaudynger. Nie uśmiechało mi się za bardzo dzwonienie do nieznajomych. Wbrew moim nadziejom, Jacek nie okazał się za bardzo pomocny. Nie jego wina. Inna specjalizacja i inny segment rynku prawniczego. Przynajmniej, jak będę miał drobną sprawę karną to wiem gdzie się zgłoszę. Uśmiechnąłem się pod nosem. Marna pociecha.</p>
<p class="MsoNormal">Na razie wyjazd był klapą. Jacek nie pomógł. Wódeczki się nie napiliśmy, choć drzewiej bywało, że godzinami nie wstawaliśmy od stołu. O tempora, o mores. Trudno. Zamyśliłem się nad piwkiem coś za bardzo. Za chwilę musiałem gnać na autobus, by złapać swój pociąg na Widzewie. Do Fabrycznej na piechotę bym nie zdążył.</p>
<p class="MsoNormal">Ten pośpiech skończył się dla mnie fatalnie. Będąc w amoku spóźnialskiego, już w pociągu się zorientowałem, że zgubiłem, zostawiłem w autobusie, reklamówkę z tekturową teczką z dokumentami i paszportem. Nawet kląć mi się nie chciało na widok mojego pecha i głupoty.</p>
<p class="MsoNormal">Najgorsze, że nawet uczciwy znalazca (w przypadku paszportu w takiego nie wierzyłem) odeśle te dokumenty albo na adres komandytowej do Piątkowskiego, albo na adres Vosa. W bardziej beznadziejny sposób już nie mogłem postąpić. Nie dość, że nie wszystkie dokumenty są do odtworzenia to jeszcze uczciwy znalazca zakomunikuje moim wrogom, że Parol coś kombinuje. Beznadzieja. A ja jestem czasem rekordowo beznadziejny.</p>
<p class="MsoNormal">Do tego jeszcze ten zgryz, czy znajdę odpowiednich prawników dla wagi mojej sprawy?</p>
<p class="MsoNormal">Zamulona głowa bez szans na przewietrzenie w Warszawie. Trzeba brać Mikołaja i Betty i jechać na narty. Natychmiast!</p>
<p class="MsoNormal">Tak wracając pociągiem, bez większej refleksji gapiłem się w zimowy krajobraz uciekający za oknem. Tak, tylko narty mogą mnie uratować.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">- Co zrobiłeś? – Warknął Artur przez telefon.</p>
<p class="MsoNormal">- Zgubiłem dokumenty.</p>
<p class="MsoNormal">- Które?</p>
<p class="MsoNormal">- Nie pytaj…</p>
<p class="MsoNormal">- Tylko nie mów, że…</p>
<p class="MsoNormal">- Tak, te też.</p>
<p class="MsoNormal">- Kurwa mać, co Ty wyprawiasz?</p>
<p class="MsoNormal">- Nie mogę się pozbierać.</p>
<p class="MsoNormal">- Ale musisz. Musisz bo inaczej nie masz szans.</p>
<p class="MsoNormal">- Wiem, jadę na narty..</p>
<p class="MsoNormal">- I bardzo dobrze… tam nic nie popsujesz.</p>
<p class="MsoNormal">- Wypluj to słowo.</p>
<p class="MsoNormal">- Faktycznie. Jedź i złam nogę.</p>
<p class="MsoNormal">- No, nie dziękuję</p>
<p class="MsoNormal">- A idź do cholery. Czasem jesteś baranem do kwadratu</p>
<p class="MsoNormal">- Wiem.. wiem sam. Jeszcze jakieś uwagi?</p>
<p class="MsoNormal">- Nie, trudno, będziesz się bił tym, co Ci zostało.</p>
<p class="MsoNormal">- A Ty?</p>
<p class="MsoNormal">- Ja spróbuję z nimi pogadać.</p>
<p class="MsoNormal">- Dawno na to wpadłeś?</p>
<p class="MsoNormal">- Dawno. To już nie Twoja sprawa. Ale pogadam z nimi dopiero w kwietniu</p>
<p class="MsoNormal">- Bo..?</p>
<p class="MsoNormal">- Na 2-3 tygodnie przed terminem weksla</p>
<p class="MsoNormal">- Bo…?</p>
<p class="MsoNormal">- Bo jest kilka rzeczy do wyjaśnienia. Jedź na te narty.</p>
<p class="MsoNormal">- Pojadę. Za dwa tygodnie.</p>
<p class="MsoNormal">- No i dobrze. Idź na siłownię, zrzucić parę kilo.</p>
<p class="MsoNormal">- Ok. Mam zamiar. Trzym się kuzynie</p>
<p class="MsoNormal">- Trzym się, Ty.. gapo. Załamka. Dosłownie załamka…</p>
<p class="MsoNormal">- Wiem. Dojebałem jak amator.</p>
<p class="MsoNormal">- To mało powiedziane. Cześć</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Tego roku w Szklarskiej było jeszcze piękniej. Śniegu jak zwykle po pachy, ale słońca wręcz do znudzenia. Odpoczynek całkowity. Codziennie do 16-tej szus z przerwami na grzańca. A jakże. Wyścigi z Mikołajem i Beatą. Wieczorem piwko do upadłego i imprezy w firmowym namiocie Żywca. Przy tym nic zawodowo się nie działo. Nikt mnie nie niepokoił. Nie to, co rok temu. Nie chciało mi się wcale stamtąd wracać. Cóż, kiedy młodemu kończyły się ferie a Betty urlop. Ten koniec ich feriourlopu był dla mnie końcem relaksu i świętego spokoju.</p>
<p class="MsoNormal">A dzisiaj wiem, że i z nartami pożegnałem się wtedy na dłuższy czas niż zwykle.</p>
<p class="MsoNormal">Było też jeszcze jedno pożegnanie. O wiele smutniejsze. Ale nie uprzedzajmy faktów.</p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 7</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal">Po powrocie do Warszawy czekała mnie ciężka praca. Dalej nic nie wiedziałem i dalej nie miałem dostępu do dokumentów. Kontakty z Arturem się faktycznie poluźniły. Nie ma co ukrywać, Fundacja to jego kłopot, a spółka komandytowa to mój. Powiedziałem mu tylko: jeśli się tak zdarzy, że nie odzyskam szybko spółki, to pamiętaj, że masz żelazne podstawy do roszczeń sądowych. Musisz wziąć tylko bardzo dobrych prawników i zadbać by wasze postępowanie było dokładnie zgodne z prawem i zasadami zawartymi w umowie sponsoringu. Inaczej Cię zjedzą na śniadanie. Nosem wciągną.</p>
<p class="MsoNormal">Twoja siła w prawdzie, skrupulatności i samodzielności. Tak samo jak ja musisz być niemal bez skazy. Poza podejrzeniem. Wiarygodny do bólu. Pamiętaj, że oni mają kasę by kupić prawie każdego. Ty masz misję i dokumenty. Oni strukturę, lobbing i nieograniczony dostęp do fałszywych świadków. Jeżeli już posunęli się do przestępstw to zrobią wszystko by zniszczyć Ciebie, Fundację i mnie. A przynajmniej podkopać naszą reputację.</p>
<p class="MsoNormal">A jak oszukują kierowców na pieniądzach to zrobią wszystko by fundacja nie otrzymała wsparcia finansowego. Wszystko! Rozumiesz?</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Uff. Nie wiem jak Artura, ale mnie zmęczyła moja tyrada. Najgorsze, uświadomiłem sobie, że to wszystko prawda. Trzeba szukać świetnych prawników, bo nie ulega wątpliwości, że bez nich w tej wojence, nie mamy szans.</p>
<p class="MsoNormal">[Nie ulega wątpliwości - powiedziała stara niania – lepszy seks jest bez miłości, niźli miłość bez bzykania]</p>
<p class="MsoNormal">Sam Bielowicki ma większą kasę na pstryk. W nagrodę za m.in. „oszczędności” podatkowe, zrobione dla Vos dzięki „<span style="color:black;">małym i dyskretnym” zmianom w sposobie rozliczania kierowców przy pomocy diet w komandytowej, uzyskał</span> tak konkretne pieniądze, że stał się właśnie współwłaścicielem Funduszu Inwestycyjnego typy VC o nazwie Tar Heel Capital. Bawi się tera w milionera.</p>
<p class="MsoNormal">Zamyśliłem się.</p>
<p class="MsoNormal">Mam odłożone trochę grosza na dom. Coś jeszcze mogę pożyczyć od rodziców. Będzie razem jakieś 150 tysięcy. To prawie 50 tysięcy dolarów. Musi wystarczyć.</p>
<p class="MsoNormal">Gorzej, jak sobie poradzi TRUCKER. Niech Artur kombinuje. Musi sobie radzić.</p>
<p class="MsoNormal">Rozbicie naszego Trustu Mózgów miało jednak wiele wad. Martwiłem się tym. Uderzało w naszą sprawność i pewność siebie.</p>
<p class="MsoNormal">Ale nie było innego wyjścia. Nasze interesy mogły być często sprzeczne. A być może będziemy zmuszeni zeznawać kiedyś pod przysięgą. Wtedy ważne będzie, mówimy prawdę i działamy z czystym sumieniem, bez stosowania gierek i krętactw. Nie możemy dopuścić by korporacja przyłapała nas na jakiejś nieuczciwości lub tylko niekonsekwencji. Ich stać na świetnych prawników, którzy jak znajdą lukę to nas zaszczują i pogrążą. Nasza siła wspólna, a i każdego z nas osobna, że takich luk nie będzie. By mieć szansę wygrać z bandą sprytnych złodziei trzeba stawiać prawdę przeciwko plewom. I liczyć, że w ostatniej instancji lub w prokuraturze, prawda w końcu się obroni.</p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Był marzec 2005 r.. Minął już ponad rok od czasu gdy to wszystko się zaczęło.</p>
<p class="MsoNormal">Po Vosie spodziewałem się teraz wszystkiego najgorszego. Zerwałem na jakiś czas kontakt z siostrą. Miesiąc temu urodziła córkę. Potrzebuje ciszy i spokoju. A ja wciąż, bez przerwy od 1974 r., jestem u niej w mieszkaniu zameldowany na stałe, pomimo, że tam nie mieszkam już ponad 10 lat. Nie chciałem jednak, by ją i jej męża ktoś nachodził czy nękał.</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem, odtworzyłem te dokumenty, które dały się odtworzyć. M.in. wystąpiłem o nowy paszport. Wciąż spotykałem się z prawnikami. Zazwyczaj byli łasi na pieniądze i chętni do podjęcia tematu. Ale wciąż miałem wrażenie, że nie spotkałem jeszcze tych właściwych.</p>
<p class="MsoNormal">Nie mógł być to żaden samotnik choćby najlepszy. Za łatwy do nastraszenia lub przekonania w inny sposób do odpuszczenia sobie mojej sprawy lub jej położenia. Nie mogę też mieć żadnych podejrzeń co do powiązań z tymi ludźmi. Żadna lewica rządząca ani kręgi byłej Unii Wolności. Bielowicki był kiedyś prezesem ich młodzieżówki, asystentem byłego Posła RP Zbigniewa Janasa i robił jakieś interesy z Rosatim. Ustosunkowany gość i dlatego cholernie niebezpieczny. Potrzebowałem więc Kancelarii potężnej i prężnej, prowadzonej przez ludzi z doświadczeniem na zachodzie i nie starszych ode mnie więcej niż 5-6 lat. Tacy nie powinni mieć ukrytych powiązań. Do tego jeszcze o uznanej renomie i specjalizujący się w prawie spółek. Nie mógł to też być moloch jak te międzynarodowe korporacje prawnicze. Nie musze być dla nich największym ale muszę być znacznym klientem. O którego warto zabiegać.</p>
<p class="MsoNormal">Takich mecenasów jeszcze nie spotkałem a czas uciekał nieubłaganie. Nadszedł już kwiecień. Frustracja osiągała zenitu. Jedynym osiągnięciem, które wyniosłem z tylu spotkań to otrzaskanie w opisie mojej sprawy i w przedstawianiu oczekiwań. Jeden z adwokatów zagaił o wartości mojej sprawy.</p>
<p class="MsoNormal">- A ile by Pan chciał za tą spółkę?</p>
<p class="MsoNormal">- Jak to ile? Chcę ją odzyskać od złodziei i tyle.</p>
<p class="MsoNormal">- No dobrze, zapytam inaczej, Jakie wielkie chciałby Pan uzyskać odszkodowanie za zaprzestanie drążenia tematu i dochodzenia swoich praw? Jak Pan to wycenia?</p>
<p class="MsoNormal">- No … Nie zastanawiałem się jeszcze &#8211; zamyśliłem się…</p>
<p class="MsoNormal">- Przepraszam ale jeśli sprawa wygląda tak jak Pan ją opisuje, a zakładam, że tak jest bo nie oszukuje się swojego ewentualnego przyszłego mecenasa, to powinien Pan spróbować jakoś wycenić swoje roszczenia.</p>
<p class="MsoNormal">- Widzi Pan, ja do tej pory myślałem głównie o wyczyszczenie swojego dobrego imienia. Myślałem, że gdy nastanie nowy prezes to będzie umiał przyjść i powiedzieć „wiesz Tomek tak wyszło. Przepraszam. Spróbujmy razem odkręcić sprawę tak żebyś i Ty i firma wyszła z całej sprawy zadowolona”. Niestety chyba się na to nie zanosi a wręcz przeciwnie.</p>
<p class="MsoNormal">- Ja rozumiem Pana rozgoryczenie ale chyba zdaje Pan sobie sprawę, że w tej chwili zaczynają wchodzić w grę coraz większe pieniądze. Analizując dokumenty policzyłem, że mógłby pan się ubiegać o jakieś 2,5 mln EURO. A myślę, że im dłużej będzie trwał ten spór tym wartość potencjalnego roszczenia może jeszcze bardziej rosnąć.</p>
<p class="MsoNormal">- Aż tyle? Jak Pan to wycenił? Zresztą. Ma Pan rację mecenasie. Ja nie mam nic przeciwko pieniądzom ale chciałbym też odrobinę sprawiedliwości i satysfakcji. Ja wiem i oni wiedzą jak naprawdę było i równie ważne dla mnie jest żeby to przyznali i przeprosili. Przyznam się panu, że gdyby obecny prezes, Tadeusz Gruba wyciągnął do mnie rękę i załatwił sprawę jak należy to nie robiłbym ceregieli. Jak znam siebie to sprzedałbym spółkę lub odstąpił od roszczeń i to wcale nie drogo. Bardziej mi zależy na ochronie mojego dobrego imienia i poczuciu bezpieczeństwa.</p>
<p class="MsoNormal">- Ale z tego co tu widzę całkiem spore roszczenie ma i fundacja. To nie są małe pieniądze.</p>
<p class="MsoNormal">- Owszem. Tylko, że fundacja i tak te środki przeznaczy na kierowców z ich rodzinami. To kilka tysięcy osób. Zresztą myślę, że udałoby mi się wymediować rozsądne warunki dla obu stron. No ale to już przestaje być realnym rozwiązaniem. Widzę, że firma czuje się zbyt wielka i pewna siebie by usiąść do stolika. W tej chwili muszę się przygotować do konfrontacji przed sądem.</p>
<p class="MsoNormal">- Mi też się tak wydaje. Niestety taka walka z dużą, bogatą i bezwzględną korporacją to nie zabawa klockami. Zwłaszcza, że Ci co tam popełnili błędy musieli by za nie odpowiedzieć. Będą walczyć wbrew wszystkiemu. Ale moim zdanie sprawa jest warta zachodu. Naprawdę warta.</p>
<p class="MsoNormal">- Podjął by się Pan tego, Panie Mecenasie.</p>
<p class="MsoNormal">- Niestety nie. Jestem małą kancelarią i ta sprawa mnie przerasta. Jestem za krótki Panie Tomku i lubię spać spokojnie a widzę, że przy tego typu ludziach z tym snem może być różnie. Przepraszam. Ale gratuluję odwagi i szczerze życzę powodzenia.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Więc co z tego, że są perspektywy, gdy zostałem w punkcie wyjścia. Co za dziwna sytuacja. Postanowiłem zmienić sposób szukania prawników, bo ten który przyjąłem do tej pory nie przynosił efektów. A czas mijał.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem Artur podjął równie zdecydowane działania. Dowiedziałem się o tym w specyficzny i mało przyjemny sposób.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">- Cześć. Czego nie odbierasz ode mnie telefonów? Unikasz mnie?</p>
<p class="MsoNormal">- No co ty, Artur. Nie mogłem gadać byłem na spotkaniu.</p>
<p class="MsoNormal">- Słuchaj, w co Ty mnie kurwa wrabiasz?</p>
<p class="MsoNormal">- Wrabiam?</p>
<p class="MsoNormal">- Wrabiasz, do cholery, wrabiasz moim zdaniem.</p>
<p class="MsoNormal">- Pojebało ci się chyba coś. Nie gadaliśmy przecież od stu lat.</p>
<p class="MsoNormal">- Posłuchaj, gadałem z Vosem.</p>
<p class="MsoNormal">- Noi?</p>
<p class="MsoNormal">- I z komandytową.</p>
<p class="MsoNormal">- Noi?!</p>
<p class="MsoNormal">- W Vosie jakiś ważniak mnie wyśmiał. Kazał się wypchać i iść sobie do sądu.</p>
<p class="MsoNormal">- A Ty na co liczyłeś?</p>
<p class="MsoNormal">- Nie oto chodzi. Dał mi telefon do komandytowej bym tam sobie szukał obiecanych pieniędzy.</p>
<p class="MsoNormal">- A Tam obiecali, że ci wypłacą…</p>
<p class="MsoNormal">- Nie przerywaj. To nie jest śmieszne. W komandytowej mi powiedzieli oczywiście, że tam maja tylko księgowość a wszelkie władze są w Vosie i tam sobie mam dzwonić.</p>
<p class="MsoNormal">- Noo… A Ty myślałeś, że po to ukradli spółkę by wspierać fundację? Nie bądź śmieszny.</p>
<p class="MsoNormal">- NIE OTO CHODZI!!! W komandytowej powiedzieli mi, że tu jest sama księgowość od początku działania spółki, to jest od lutego tamtego roku!</p>
<p class="MsoNormal">Milczałem</p>
<p class="MsoNormal">- To ja się Ciebie pytam: w co Ty mnie do diabła wkręcasz?</p>
<p class="MsoNormal">- Dalej nie rozumiem.</p>
<p class="MsoNormal">- Posłuchaj, według Ciebie spółka miała ruszyć dopiero po zarejestrowaniu ok. 460 kierowców czyli mniej więcej od grudnia 2004. Tymczasem oni twierdzą, że komandytowa działa w najlepsze już od lutego 2004. A wtedy tylko ty mogłeś zgłosić ją do skarbowego. Wiedziałeś takie rzeczy i nie powiedziałeś. Wiesz jak to wygląda? Jaja sobie ze mnie robisz?</p>
<p class="MsoNormal">- To humbug! Pierdzielą trzy po trzy. To niemożliwe.</p>
<p class="MsoNormal">- Żaden humbug! Gadałem z kierowcami. Potwierdzili. Nie byłeś szczery. Ufałem Ci.</p>
<p class="MsoNormal">- Artur! Posłuchaj mnie bardzo uważnie. Nic o tym nie wiem. Ja działalności nie zgłaszałem. Nie podpisywałem kontraktów. Nie wystawiałem faktur. Nie oszukałem Cię do cholery!!</p>
<p class="MsoNormal">- To jak to wytłumaczysz? Kolejnym oszustwem? Już wtedy?</p>
<p class="MsoNormal">- Noo.. Tak. Tylko tak.</p>
<p class="MsoNormal">- Słuchaj. Chyba nie zdajesz sobie sprawy jakie konsekwencje przyniosłyby takie fałszerstwa. Tam są wspólnikami setki ludzi. Tylko idiota zrobiłby coś podobnego a oni nie są idiotami. Nie wiem co o tym myśleć. Szukam prawników i robię własne śledztwo. Wolałbym, żebyśmy od tej pory w ogóle się nie wtrącali w nasze wzajemne sprawy. Aż się wszystko wyjaśni. Mam nadzieję Tomek, że to Ty mówisz prawdę. Ale na razie nie będę już ci wierzył na słowo.</p>
<p class="MsoNormal">- No co Ty gadasz? Artur, powaliło Cię?</p>
<p class="MsoNormal">- Tomek, wyjaśnij to proszę. Jak najszybciej. Bo ja jestem bardzo zdezorientowany. Cześć</p>
<p class="MsoNormal">- Cześć.- Odparłem smutno.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Kłótnia z Arturem była najgorszą rzeczą jak mogła się zdarzyć teraz. Zero dokumentów. Zero informacji i zero prawników. Same porażki. A jeszcze kurwa TO!</p>
<p class="MsoNormal">Moim zdaniem Artura jednak oszukali. A kierowcy wcale nie musieli wiedzieć w jakim jeździli charakterze do tej pory. Po prostu. Dali pełnomocnictwa luty-marzec i myśleli że już jeżdżą w spółce komandytowej. Bo nie wierzę, by zgłoszono działalność za mnie. Zbyt wielkie ryzyko. Nie wyłudza się decyzji o NIP bo to by zawsze groziło podważeniem legalności spółki. Artur traci nerwy. Jest skołowany. A ja go nie przekonam bez prawników i dostępu do dokumentów. Zostaliśmy sami. Każdy sobie rzepkę skrobie. A tak naprawdę<span>  </span>to Artur ma Fundację, Zarząd, Kierowników projektów, wolontariuszy i gada z kierowcami.</p>
<p class="MsoNormal">A to JA zostałem SAM!</p>
<p class="MsoNormal">Nie wiedziałem co robić teraz.</p>
<p class="MsoNormal">Psychika mi siadła zupełnie. Byłem jednak bardzo zdeterminowany. Napoleon Hill mawiał, że tylko upór prowadzi do celu. Ja będę uparty. <span style="color:black;">Wydam wszystkie swoje oszczędności, ba zadłużę się, a nie odpuszczę!</span></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Ktoś powie, że alkohol to żaden ratunek. A jednak. Wyjechałem z Beatką na długi weekend majowy na kajaki do Krutyni. 4 dni piwka i wdychania wiosny. Opychaliśmy się swojskim jadłem na potęgę, łaziliśmy po lesie i całej okolicy, skąpaliśmy się w deszcz w dole młyna gdy wywróciłem kajak. Pokłóciliśmy się. Pogodziliśmy i pokochaliśmy. A wszystko to tfu, na psa urok, przy minimum 2 promilach we krwi. Po powrocie z Mazur świat znów wydawał się piękny. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.</p>
<p class="MsoNormal">Rzuciłem się w wir pracy Fundacji komunikacyjnej i wtedy los się zaczął po woli ale zdecydowanie odwracać.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Najpierw zgłosiła się do mnie o konsultacje wielka firma transportowa.<span style="color:lime;"> </span>Potrzebowali prawnika i PR-u. Ja jako były konsultant prawny Vos Logistics Polska i Prezes Fundacji Komunikacyjnej mogłem im dać jedno i drugie. A jako prawowity komplementariusz tysiąc osobowej INTER CAR PAROL<span>  </span>(która, przejściowo używała teraz nazwy „INTER CAR Biuro Organizacyjno-Finansowe Usług Transportowych SIMEX-SERVICE Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością” Spółka komandytowa) pomyślałem sobie, że spróbuję im zaproponować jeszcze więcej. Rozmowy toczyły się na początku na względnie niskim szczeblu. Dopiero sytuacja się zmieniła jak pojechałem na dłuższe szkolenie na platformę logistyczną w Hanowerze. Towarzystwo przyjechało tam do mnie w komplecie. Miałem okazję poznać cały <span style="color:black;">„zarząd”</span> tej firmy i przedstawić jej swoje pomysły. Dogadywaliśmy się znakomicie. Byłem podbudowany kulturą tych ludzi i uczciwością. Jednak pomimo niemal miesięcznych rozmów nie zgodziłem się na przejęcie przez nich kontroli nad odzyskiwaniem spółki komandytowej. Jeszcze 6 tygodni wcześniej wziąłbym oferowane pieniądze i stanowisko z pocałowaniem w rękę. Ale już nie teraz. Bo przed wyjazdem na szkolenie, pozyskałem w końcu kapitalnych prawników. 12ta w rankingu Kancelaria Prawna w Polsce to jest TO. Wolałem liczyć na mecenasów. W tej chwili mogłem pójść tylko na taki układ, że moi <span style="color:black;">„przyjaciele z Hanoweru”</span> mają prawo pierwokupu Spółki Komandytowej, kiedy już ją odzyskam i będę szukał kupca. Mają swoje rynkowe porachunki z Vosem i bardzo im zależy na wycięciu ich z Polski. Dla mnie zmodyfikowali nawet trochę plany swojej ekspansji w przyszłym roku. Za to pomogą mi we wszystkim, jeśli tylko uznam za konieczne się do nich zwrócić. A mogła być taka konieczność, chociażby, żeby ratować spółkę i znaleźć dobre zatrudnienie dla tworzących ja kierowców.</p>
<p class="MsoNormal">To była niezła wiadomość. Uczepiłem się tego i poczułem jeszcze pewniej.</p>
<p class="MsoNormal">Co to znaczy mieć wsparcie i plan B.</p>
<p class="MsoNormal">Teraz już nie bałem się niczego.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">A moich mecenasów poznałem w zasadzie w ostatnim momencie. Gdyby nie to, musiałbym pójść na dużo gorszy układ. Samemu się nie walczy o taką stawkę.</p>
<p class="MsoNormal">Niestety nie uzyskałem jeszcze zgody by nazwę kancelarii ujawnić w tej książce. Nie wątpię jednak, że z czasem to nastąpi.</p>
<p class="MsoNormal">Tak samo, jestem zmuszony okryć zasłoną milczenia rozmowy o naszej taktyce i strategii. Proszę czytelników o wybaczenie ale póki co niech strategia procesowa pozostanie w ukryciu. Nawalanka prawna wciąż jeszcze trwa.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Zbliżał się koniec czerwca. Wróciłem z nad rzeki Leine do Polski. Utyłem na tamtejszych fastfoodach. Ale byłem w euforii. Prawnicy pracowali badając sposób przejęcia spółki i przygotowując pozew o ustalenie wspólnika komplementariusza. Za kilka dni miał przyjechać do mnie Mikołaj. Od Artura niestety nie miałem żadnych wieści. Jakby zapadł się pod ziemię. Dopiero w naszym biurze na Ciołka, dowiedziałem się od Reni, że udało mu się właśnie pozyskać pewną, wysokiej klasy Kancelarię Adwokacką w Łodzi. Z pierwszej trójki<span>  </span>tym województwie. Wypas. Skorzystał przy tym podobno z jakiegoś mojego kontaktu. Jak to nie wiadomo kiedy co się przyda.</p>
<p class="MsoNormal">Wolałem jednak, póki co, raczej łba nie wychylać. By nie dotknąć niechcący, żadnej czułej struny i nie wejść w paradę. Przynajmniej zanim nie będę miał kompletu informacji, co namotano w INTER CAR i na jakich kwitach..</p>
<p class="MsoNormal">Dziwnym zbiegiem okoliczności, to Artur właśnie, tych najistotniejszych informacji mi udzielił.</p>
<p class="MsoNormal">Wtedy, niczym w kole fortuny znów odmieniła się nasza sytuacja.</p>
<p class="MsoNormal">Znów odbudowaliśmy Trust Mózgów.</p>
<p class="MsoNormal">Dopiero wtedy jednak, zrozumieliśmy pierwszy raz z kim mamy do czynienia.</p>
<p class="MsoNormal">Czas przygotowań i działań koncepcyjnych, miała niebawem zastąpić awantura większa niż wszystkie poprzednie razem wzięte. Sport ekstremalny dla prawdziwych mężczyzn! Tylko kto nas w to wpakował?</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rozdział 8</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal">W rzeczywistości, to miał być dopiero marny przedsmak późniejszego zgiełku.</p>
<p class="MsoNormal">Ale wtedy, w lipcu ocenialiśmy to zgoła inaczej.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Przyjechał do mnie Artur zburzyć mi doszczętnie moją sielankę z synem. Byliśmy na wsi i pamiętam ten dzień minuta po minucie.</p>
<p class="MsoNormal">Było strasznie upalnie a ja z uporem wariata chodziłem za kosiarką znęcając się nad trawnikiem.</p>
<p class="MsoNormal">Mój kuzyn pojawił się nagle jak duch i bez uprzedzenia.</p>
<p class="MsoNormal">- Tu masz dokumenty, z których wynika jak się Ciebie pozbyli ze spółki.</p>
<p class="MsoNormal">- Żartujesz!? Skąd je masz?</p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:black;">- Zdobyłem już wcześniej, ale niestety dopiero teraz przejrzałem. Nie było czasu. Zasuwałem jak głupi. Za dużo rzeczy do zorganizowania, przypilnowania i zrobienia. No i wolontariuszy trzeba było przeszkolić.<span>        </span></span></p>
<p class="MsoNormal">- Ale skąd je masz? Skąd się wzięły? I jakie kwiatki?</p>
<p class="MsoNormal">- Poszperałem tu i tam – uśmiechnął się – mamy teraz całkiem spore archiwum w fundacji. Zebrałem ile mogłem. Głównie z KRS ale nie tylko. Całkiem sporo wiedzą też kierowcy.</p>
<p class="MsoNormal">- No i?</p>
<p class="MsoNormal">- No i jestem by Ci coś pokazać i Cię przeprosić. To naprawdę oszuści.</p>
<p class="MsoNormal">- A te kwiatki?</p>
<p class="MsoNormal">- Musisz to sam zobaczyć. Zostaw to koszenie bo i tak lepszy z Ciebie prawnik niż rolnik.</p>
<p class="MsoNormal">I zaczęliśmy się strasznie śmiać. Sprawy między nami wracały na właściwy tor. Usiedliśmy na ławce pod winogronami.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Te „kwiatki” to podpisana przez Włodarczyka, w moim imieniu, <strong>darowizna</strong> udziałów w komandytowej na rzecz należącej do Vos Logistics Spółeczki SIMEX-SERVICE Spółka z o.o.. A kto się podpisał w imieniu SIMEXu? Rzecz jasna Bielowicki.</p>
<p class="MsoNormal">Darowiznę tą nazwano eufemistycznie POROZUMIENIEM. To na jej podstawie dokonano potem zmiany umowy spółki na walnym zgromadzeniu. I nie ważne było, że Włodarczyk nie miał upoważnienia do podpisywania takich kontraktów. Nie mówiąc już o oddawaniu moich udziałów za darmo.</p>
<p class="MsoNormal">Następną rzeczą, która robiła jeszcze większe wrażenie to fałszerstwo dokumentów złożonych w KRS. Pierwszy wniosek o wykreślenie mojej osoby ze spółki złożyli do Sądu już na początku czerwca 2004 r. Mniej więcej w tym samym czasie gdy otrzymałem od Tokarskiego wezwanie do zapłaty 50 tysięcy i przestraszony możliwością przyjęcia innych komplementariuszy, umawiałem notariusza by cofnąć Włodarczykowi pełnomocnictwo. Sąd jednak odmówił im wtedy wykreślenia, odmawiając im prawa do reprezentacji z pominięciem mojej osoby.</p>
<p class="MsoNormal">13 lipca KRS odrzucił wniosek. Musieli wpaść w panikę i próbowali wyłudzić pełnomocnictwo In blanco. To dlatego nie było (już) żadnego wniosku o wykreślenie mnie, gdy sprawdzałem dane telefonicznie w KRSie. Niestety podstęp się nie udał, bo wprawdzie wysłałem Gordatowej potwierdzenie pełnomocnictwa, ale do innej, konkretnej sprawy. Postanowili zatem spróbować jeszcze raz i złożyli drugi wniosek 30 sierpnia 2004. Niestety Sąd znowu zażądał mojego udziału wzywając do dostarczenia dokumentów podpisanych bezpośrednio przeze mnie. Takim dokumentem miał być tekst jednolity umowy spółki na stan z dnia podarowania udziałów, a więc z 26 kwietnia 2004. Tego nie potrafili przeskoczyć inaczej jak fałszując moje podpisy. By sąd wprowadzić w błąd, bo podpis przypominał raczej kulfony dziecka albo pisanie lewą ręką, adwokat Gordat wysłała w dniu 28 października pismo przewodnie, w którym poświadczyła, że jest to podpis złożony przez komplementariusza Bartłomieja Parola. <span style="color:black;">Później się okazało że ta pani jest w <strong>komisji etyki adwokackiej</strong> w Łodzi (nerwowy śmiech na sali).</span><span style="color:red;"></span></p>
<p class="MsoNormal">Posłużyła się zatem, sfałszowanym przez kogoś lub nią samą dokumentem by doprowadzić na siłę do wykreślenia mnie z rejestru wspólników. Po takim zaświadczeniu adwokata, Sąd Rejestrowy w Łodzi, na drugi dzień, 29 października, wydał postanowienie o zmianie komplementariusza. W ten oto sposób, z dniem 2 listopada 2004 (dzień wpisu zmiany) KRS wyrejestrował mnie a za mnie wpisał SIMEX-SERVICE Spółka z o.o.</p>
<p class="MsoNormal">Miał Artur rację. To oszuści. A ja dostałem w ręce dowody tego oszustwa. Moi prawnicy ich rozjadą.</p>
<p class="MsoNormal">Nie dziwota też, że takie dokumenty przekonały Artura ostatecznie, że to nie ja kręciłem i że nie brałem w tym wszystkim udziału.</p>
<p class="MsoNormal">W tej sytuacji, w zupełnie innym świetle stanęła też sprawa, ewentualnego wyłudzenia przez tych oszustów i złodziei decyzji Urzędu Skarbowego. Ci ludzie byli zdolni do wszystkiego w imię realizacji swoich celów finansowych. Pytanie tylko jak dyskretnie dotrzeć do dokumentów skarbowych. Pogadam z mecenasami gdy im zaniosę tą bombę.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">- A jak tam sprawy fundacyjne? Tyle czasu się nie odzywałeś</p>
<p class="MsoNormal">- Organizacja się rozrosła. To już kilkadziesiąt osób zaangażowanych. Projekty pomocowe napisane. Przymierzamy się przystąpić do EFSu Unii Europejskiej.</p>
<p class="MsoNormal">- Noo. To gratuluję. Wystarczy tylko spuścić was z oczu.</p>
<p class="MsoNormal">- Co z tego, kiedy nie mamy pieniędzy. Zaraz biuro trzeba będzie zawiesić. Samymi dobrymi chęciami wiele nie wskóramy. Możemy tylko pomagać kierowcom radami przez telefon i Internet. A mamy tych pytań i próśb o pomoc coraz więcej.</p>
<p class="MsoNormal">- Dacie radę. Vos zapłaci. Nie może bronić się długo przed wypłacaniem kierowcom socjałki, którą sam im obiecał, bo Ci zaczną uciekać od nich na Zachód i wszystko runie.</p>
<p class="MsoNormal">- I tak runie, jak całą firmę zbudowali na fałszerstwach i przekrętach. Musisz dotrzeć do wszystkich dokumentów, musisz wiedzieć co tam jeszcze jest za syf. Musisz zadbać o swoje i wspólników bezpieczeństwo skarbowe. Jak były fałszerstwa to zdemaskować. Znaleźć winnych. Wskazać ich jako osoba poszkodowana. Byś potem nie musiał w obrączkach, z Białołęki, udowadniać, że nie jesteś wielbłądem. To nawet ważniejsze niż ta kasa dla fundacji. A propos, może już za kilka dni będziemy mieć nakaz z weksla.</p>
<p class="MsoNormal">- Już?! – aż wstałem. – To wszystko załatwiłeś sam?</p>
<p class="MsoNormal">- No nie. Z prawnikami hihi. Teraz Ty się spraw.</p>
<p class="MsoNormal">- Sprawie się chłopie, dzięki Tobie trzymam ich za jaja.</p>
<p class="MsoNormal">- Faktycznie. Debile. Na Twoim miejscu zgłosiłbym to wszystko na Prokuraturę.</p>
<p class="MsoNormal">- Tak się skończy. Nie daruję dziadom.</p>
<p class="MsoNormal">- Wiem. Znam Cię. Wytłumacz mi coś Tomek. Bo jednego wciąż nie rozumiem.</p>
<p class="MsoNormal">- Acha?</p>
<p class="MsoNormal">- Po co oni to zrobili? Po co ukradli Ci spółkę?</p>
<p class="MsoNormal">- Jak to? Dla pieniędzy.</p>
<p class="MsoNormal">- Dla jakich pieniędzy?</p>
<p class="MsoNormal">- Wielkich, Artur, wielkich. Oszczędności na samych kosztach zatrudnienia 1000 kierowców – a pewnie już wiesz, że tylu jest wspólników &#8211; to miliony rocznie. Do tego, jak się ma pełną kontrolę, jak Vos teraz, takiego delikwenta łatwo się zatrudnia i łatwo się go pozbyć. Nie ma ryzyka zatrudnienia złego pracownika. Złemu się nie wypłaca kasy za przepały, lub pod pretekstem jakichś innych uszkodzeń lub obciążeń. Piątkowski w imieniu kierowcy wszystkie roszczenia Vosa uznaje. Nie ma kosztów okresu wypowiedzenia – każą wystąpić kierowcy, Piątkowski w jego imieniu natychmiast występuje<span style="color:red;">. </span><span style="color:black;">Tak wypaczyli cały projekt, że dziwne, iż ktoś w ogóle chce w tej spółce jeździć.</span></p>
<p class="MsoNormal">- Ale nie wygodniej by im było jakbyś został? Prawnik, logistyk i właściciel. Byliby kryci.</p>
<p class="MsoNormal">- Ty wciąż nic nie rozumiesz. Ja bym działał w interesie swoim i swojej spółki, czyli też kierowców. Nie godziłbym się na wszystko odpowiadając za spółkę głową. <span style="color:black;">Żadne przekręty finansowe też nie wchodziłyby w rachubę bo to obciążałoby mnie a nie jakąś spółeczkę Simex Service z o.o. Szanuję swój podpis i nigdy w Vosie, Euroadzie czy wcześniej złej sprawy</span> nie firmowałem. Poza tym, jakbym był ja musiała by być i Fundacja. A ona im niepotrzebna. Bo jeśli krzywdzą kierowców, rżną ich na kasie i wykorzystują, to Fundacja musiałaby się za kierowcami ująć. Pamiętaj, że fundacja miała na to obiecane środki. Mogła więc być trudnym przeciwnikiem.</p>
<p class="MsoNormal">- Ale tak kraść na chama? Fałszując dokumenty?</p>
<p class="MsoNormal">- A jeśli już wcześniej coś nafałszowali? Jeszcze nie wiem na pewno, ale głowę daję, a i Ty już jesteś pewien, że rejestracja w karbówce to też przekręt. Albo faktury. Albo coś jeszcze. Musieliby się z tego przede mną wytłumaczyć. A nie było legalnego sposobu by się pozbyć jedynego komplementariusza.</p>
<p class="MsoNormal">- Mogli kupić…</p>
<p class="MsoNormal">- Kupić? Owszem, mogli. Tylko, że Bielowicki nie kupuje niczego kiedy uważa, że może po prostu bezkarnie ukraść. Poza tym to ludzie chorzy z chciwości. Nie po to skaptowali Piątkowskiego, podstawili Włodarczyka i uspokoili mnie gwarancją żeby kupować. Normalnie, napalili się, nakręcili jak baby przy pierzu, że jak przejmą szybko spółkę to kontrakt podpiszą ze spółką jaki zachcą. Nie taki jak ze mną po stronie spółki. Walczyłbym, by wynagrodzenie było jak największe, żeby wspólnicy mieli czym się dzielić. Po przejęciu komandytowej kontrakt mogą mieć za minimalną kasę, bo po jednej stronie podpisze się Bielowicki za Vosa a po drugiej stronie podpisze się Bielowicki jako pełnomocnik spółki komandytowej<span style="color:black;">. Oni</span><span style="color:red;"> </span>walczą o kupę pieniędzy i dyktaturę nad kierowcami, by zapieprzali za pół darmo bez gadania i bywania w domu.</p>
<p class="MsoNormal">- Ale przecież jakbyś się wtedy dowiedział…</p>
<p class="MsoNormal">- Dlatego zrobili wszystko sprytnie i cichutko. I sfałszowali dokumenty właśnie też dlatego, bym się nie dowiedział póki sprawa w Sądzie KRS, bo bym przeszkodził.</p>
<p class="MsoNormal">- W głowie się nie mieści. Przecież zawsze jest ryzyko, że w końcu dowiesz się wszystkiego.</p>
<p class="MsoNormal">- W ich pojęciu już raz mnie złamali, więc złamią na pewno jeszcze raz. A jak podniosę głowę za mocno, to naślą na mnie komornika. 50 tyś długu, to 70 tyś do egzekucji komorniczej. To wystarczy zazwyczaj by przestraszyć normalnego człowieka. Do tego mogą wytrzepać świadków z rękawa i pójść z tym na policję.</p>
<p class="MsoNormal">- Po 1,5 roku? Wątpię.</p>
<p class="MsoNormal">- Pójdą z adwokatem, który jakoś wytłumaczy ten poślizg. Chcieli dać szansę poprawy i takie tam bla bla bla. Normalny szary człowiek odpuszcza walkę z korporacją, jeśli postraszyć go skutecznie utratą majątku i kryminałem.</p>
<p class="MsoNormal">- To mają pieprzonego pecha.</p>
<p class="MsoNormal">- Tak?</p>
<p class="MsoNormal">- Bo nie jesteś normalnym człowiekiem.</p>
<p class="MsoNormal">- Hehe. Chyba nie jestem.</p>
<p class="MsoNormal">- Tylko mam prośbę Tomek. Wariacie. – Tu przestał być taki wesoły. &#8211; Pamiętaj, że to mogą być bardzo niebezpieczni ludzie.</p>
<p class="MsoNormal">- Wiem. I dla mniejszej kasy, złodziejaszki zmieniają się w bandziorów. Zabezpieczę się. Opiszę wszystko, zdeponuje dokumenty, nic nie ucichnie nawet jak mnie wsadzą by ukręcić łeb sprawie.</p>
<p class="MsoNormal">- Właśnie, a sam mówiłeś, że Bielowicki ma żonę prokuratora.</p>
<p class="MsoNormal">- Spoko. Mój kontakt w Vosie doniósł, że właśnie się rozwodzą.</p>
<p class="MsoNormal">- Mimo wszystko. Wiesz jak jest.</p>
<p class="MsoNormal">- Wiem, wiem. Ty też bądź ostrożny.</p>
<p class="MsoNormal">- Ja też jestem korporacją. – Powiedział wesoło. &#8211; I mam po naszej stronie ich pracowników.</p>
<p class="MsoNormal">Zahałasował telefon.</p>
<p class="MsoNormal">- O, właśnie dzwoni jeden z podopiecznych – zaśmiał się Artur i odebrał. – Artur Parol. Fundacja TRUCKER. W czym mogę pomóc?</p>
<p class="MsoNormal">Zacząłem się z zainteresowaniem wsłuchiwać w dialog. Artur rozmawiał pewnie i z dużą dozą znajomości tematu. Co znaczy rok pracy i edukacji:</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">- …</p>
<p class="MsoNormal">- Proszę się nie denerwować. Nie jest Pan pierwszym który ma problem z dietami. Niestety tu nie ma żadnych ograniczeń do sumy 100 złotych. Co z tego że suma komandytowa. Oszukiwano Pana. To odpowiedzialności skarbowej nie dotyczy.</p>
<p class="MsoNormal">- ….</p>
<p class="MsoNormal">Muszę poznać więcej szczegółów Pana sprawy, więc dziś a najpóźniej jutro ktoś z fundacji się z Panem skontaktuje na ten nr. który mi się wyświetlił w telefonie.</p>
<p class="MsoNormal">- …</p>
<p class="MsoNormal">- Nie. Nasza pomoc nic Pana nie będzie kosztować. A nazwisk kierowców nie ujawniamy nikomu, chyba że za ich wyraźnym zezwoleniem.</p>
<p class="MsoNormal">- …</p>
<p class="MsoNormal">- Proszę Pana. Nie jest Pan wcale na przegranej pozycji i proszę nie wierzyć, że to tylko Pański problem i firmie nic do tego. Po pierwsze obsługę księgową prowadzi Panu licencjonowany doradca podatkowy z Radomska. Przecież Pan i inni kierowcy mu za to płacicie. Po drugie jest on Pana pełnomocnikiem i wszystkie decyzje w spółce komandytowej podejmował za Pana on – jak znam życie i firmę Vos &#8211; bez pytania Pana o zdanie. Po trzecie jest już wyrok NSA, który w podobnej sprawie wypowiedział się na korzyść kierowcy.</p>
<p class="MsoNormal">- …</p>
<p class="MsoNormal">- Niestety nie jest tak różowo. W Polsce nie ma prawa precedensowego i wyrok NSA nie załatwia tematu na 100 procent. Zwłaszcza, że przy podmiotach powiązanych ważne jest czy nie było przegięć. Skala ważna. Nie mamy takich informacji jeszcze.</p>
<p class="MsoNormal">- …</p>
<p class="MsoNormal">- Na razie, odpukać, jeszcze żaden kierowca, który się do nas zwrócił, nie zapłacił tego domiaru. Jeśli nic nie poskutkuje to pomożemy panu wystąpić do sądu o ustalenie stosunku pracy. Zresztą mamy podejrzenia, że przez zaniedbania firmy może się to okazać jedynym rozwiązaniem. Ale na razie to tylko podejrzenia i póki co zaczniemy standardowo.</p>
<p class="MsoNormal">-…</p>
<p class="MsoNormal">- To, że Pan rezygnuje z pracy dla Vosa nie ma dla fundacji żadnego znaczenia. Proszę się nie martwić. A za te „przepały” też spróbujemy odzyskać dla Pana pieniądze. Głowa do góry. Proszę czekać na telefon dziś lub jutro.</p>
<p class="MsoNormal">- …</p>
<p class="MsoNormal">- Tam jest niestety inny problem, diety dietami ale powtarzam, to podmioty powiązane osobą wiceprezesa. Walczymy by w tej sytuacji był pan ofiarą ewentualnych przekrętów podatkowych a nie osobą za nie odpowiedzialną. Otrzymywał Pan dostęp do pełnej dokumentacji? No właśnie. Proszę się nie denerwować. Mamy dobrych prawników.</p>
<p class="MsoNormal">- …</p>
<p class="MsoNormal">- Wszystko będzie dobrze. Życzę miłego dnia.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Po rozmowie skomentował:</p>
<p class="MsoNormal">- Słyszałeś. Oszukują kierowców, że jako komandytariusze odpowiadają tylko do sumy 100 zł. Może przed kontrahentem ale przecież nie przed Skarbem Państwa, zwłaszcza, kiedy by się okazało, że ich pełnomocnik dokonywał przestępstw skarbowych.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Po czym pożegnał się słodko-kwaśno i poszedł w kierunku samochodu.</p>
<p class="MsoNormal">Patrzyłem jak szedł do furtki. Artur się zmienił diametralnie. Odżył. Jego wątpliwości w stosunku do mojej osoby i całej tej sprawy prysnęły jak bańka mydlana. Wspaniale znów czuć, że jest się po jasnej stronie mocy.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Za kilka dni po rozmowach z mecenasami. 25 lipca 2005 roku złożyłem w Piotrkowie Trybunalskim zawiadomienie o przestępstwie kradzieży spółki INTER CAR PAROL przez zorganizowaną grupę przestępczą w skład, której wchodzili Romuald Piątkowski, Grzegorz Bielowicki i Cezary Włodarczyk. Tego samego dnia w Prokuraturze Rejonowej w Łodzi zawiadomiłem o sfałszowaniu dokumentu i posłużeniu się nim przed Sądem przez Adw. Danutę Gordat.</p>
<p class="MsoNormal">Parę dni później, moi mecenasi złożyli pozew do Sądu Gospodarczego o odzyskanie spółki INTER CAR PAROL Spółka komandytowa.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem, Fundacja TRUCKER uzyskała przeciwko Grupie Vos Logistics, Sądowy Nakaz Zapłaty, wraz z zabezpieczeniem, sumy 5 mln złotych, na swoje cele statutowe.</p>
<p class="MsoNormal">Oczywiście, plus odsetki ustawowe.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Wydawało się, że jesteśmy na finiszu.</p>
<p class="MsoNormal">Nawet nie podejrzewałem, jaka batalia mnie jeszcze czeka i jakich poważnych przestępstw, na wiele milionów złotych i szkodę paru tysięcy osób, dopuszczą się nasi przeciwnicy.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Mimo to, już wtedy w lipcu, rozmawiając z prawnikami nazwałem Vosa „mafią transportową”. Jakbym wykrakał.</p>
<p class="MsoNormal">Bo czas pokazał, że słowa te były prorocze. Gdyż Ja walcząc o swoje, a Fundacja walcząc o kierowców &#8211; trafiliśmy na ślad chyba największej afery gospodarczej w historii polskiego transportu.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ.</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">CDN….</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p style="border-color:windowtext 0;border-style:solid none;border-width:3pt medium;padding:1pt 0;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal">Szanowni Czytelnicy i osoby prywatnie zainteresowane tematem.</p>
<p class="MsoNormal">Niestety, ze względu na to, że dzisiaj, jest toczonych kilkanaście postępowań karnych i skarbowych w powyższej sprawie. A zwłaszcza, że właśnie czekamy na kolejne rozstrzygnięcia na salach sądowych, spraw założonych przeciwko Grupie Vos Logistics… Podjąłem decyzję, wstrzymania publikowania przez jakiś czas, niezbyt długi, drugiej części książki. Która to, w większości już jest napisana, a końcóweczka „pisze się” na bieżąco. Nie chcę ujawniać już teraz, naszych kolejnych atutów i tego co wiemy, oraz jak walczymy. Sami Państwo rozumiecie.</p>
<p class="MsoNormal"> </p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">Jednak z szacunku dla czytelnika, prezentuję poniżej, w krótkich i nie chronologicznych odcinkach, zwiastun tego, o czym dowiecie się Państwo niedługo z Drugiej Części książki Pt.: <strong>Moja walka z mafią transportową Vos Logistics. </strong></p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">A jak by to było po niemiecku? <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> ))</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">Zachęcam do czytania,</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">korespondencji e-mailowej</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">i do pisania komentarzy.</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;">B.T.Parol</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong> </strong></p>
<p><strong>***</strong></p>
<p class="MsoNormal">&nbsp;</p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"></span></p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/mafiavos.wordpress.com/8/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/mafiavos.wordpress.com/8/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mafiavos.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mafiavos.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mafiavos.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mafiavos.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mafiavos.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mafiavos.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mafiavos.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mafiavos.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mafiavos.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mafiavos.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mafiavos.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mafiavos.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mafiavos.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mafiavos.wordpress.com/8/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=8&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/081b3f79a7da1b9642ebebb2af0816ed?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">B. T. Parol</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>4</title>
		<link>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/4/</link>
		<comments>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/4/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2006 10:10:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomek1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/4/</guid>
		<description><![CDATA[W następnej części:   - Co Ty gadasz? - Naprawdę. Jerzy Juszkiewicz wziął mnie na bok i powiedział mi tak dosłownie: niech Pan im przekaże, że mamy pieniądze i stać nas by kupić każdego, nawet sędziego i prokuratora. Jak nie odpuszczą, wsadzimy ich do więzienia.     - Ty wiesz co masz w ręku? - [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=7&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><u><span style="font-size:14pt;">W następnej części:</span></u></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Co Ty gadasz?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Naprawdę. Jerzy Juszkiewicz wziął mnie na bok i powiedział mi tak dosłownie: niech Pan im przekaże, że mamy pieniądze i stać nas by kupić każdego, nawet sędziego i prokuratora. Jak nie odpuszczą, wsadzimy ich do więzienia.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Ty wiesz co masz w ręku?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Wiem, ale nie mogę w to uwierzyć. Fałszować TAKIE dokumenty skarbowe?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- To podważa legalność działania całej firmy.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Gorzej. To jak bomba atomowa. Zrujnuje półtora tysiąca kierowców z rodzinami. Masz Fundację i …</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Mam, ale może być za słaba. Tu chodzić może o szkodę na 200 milionów. Potrzebujemy kasy na wielu adwokatów. Tymczasem, to TY musisz pogadać z Izbą Skarbową i wskazać jej prawdziwych <span style="color:black;">winnych bo jeśli kontrolerzy sami się dopatrzą to nikogo nie przekonamy że ani Ty ani kierowcy nic nie wiedzieliście. Cholera. Jak ja mam powiedzieć tym ludziom, że</span> cały czas pracują na czarno?</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- To ten chłystek Cię straszył i Ci groził? A nie wygląda.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">Spojrzałem kontrolnie w kierunku poczekalni sądowej. – Być może nie wygląda. Ale to się pewnie nigdy nie wygląda.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- A może ja się spotkam z Tadeuszem Grubą, tym nowym prezesem? Mówiłeś, że to porządny chłop.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie jestem już taki pewien. Albo wpierdolił go na minę cwaniak Bielowicki a on teraz trzyma fason, albo współdziałał od początku. Wciąż mam nadzieję, że to pierwsze.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Więc co robić?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie wiem. Faktycznie, może spróbuj się z nim spotkać. Opisać co mamy, co wiemy i czym to kierowcom grozi.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie pójdzie. Będzie się bał, że go nagram.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Umówcie się w kawiarni, w Sądzie. Tam są bramki. Nikt nie przemyci dyktafonu w tajemnicy.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Chyba rzeczywiście zadzwonię.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">Piątkowski zmartwiał i spojrzał niepewnie na mnie oraz policjanta.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- No, jeśli uchylą NIP… to szkoda będzie większa.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Znów lecisz do Niemiec kochanie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Niestety, nie mogę wypaść z branży i muszę z czegoś żyć. Ale tym razem nie potrwa to długo.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- To pozdrów tam wszystkich.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Spoko. Pozdrowię pijaków.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- I co to jest to wasze marne kilka milionów? Tu mam mafię paliwową, od nas z Radomska. Przekręt na 45 dużych baniek.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- A jeśli mówimy o mafii transportowej? Przekręcie na 145 baniek? Dwóch tysiącach pokrzywdzonych?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Aaa… To co innego. Czy zawsze to ja muszę dostawać takie sprawy?</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- A najgorsze, że podpisywał to wszystko w imieniu kierowców ten młotek Piątkowski. Boże, chroń nas od takich doradców podatkowych. Ci ludzie go zlinczują.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Ale wcześniej zrobią zjazd na Warszawę. Jak już do nich dotrze. Wyobrażasz sobie 1000 tirów w Stolicy?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie wyobrażam i nie chcę wyobrażać. Kup sobie megafon.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Panie Tomku.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tak?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Niech Pan chodzi z ochroniarzem.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Chodzę.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Myślisz, że CBA zainteresuje się Walczakiem?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Musi. Przy takich nagraniach?</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">Urzędnik skarbowy złapał się za głowę.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie widziałem jeszcze czegoś takiego. Pan wie, jakie to może mieć konsekwencje dla spółki, wspólników i jej klientów?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;color:red;">- </span></strong><strong><span style="font-size:14pt;color:black;">Niestety wiem. I dlatego tu jestem by bronić moich wspólników i siebie. Myślę że to jedyna szansa dla mnie i kierowców. Dla Wydziału Kontroli powinno być jasne, że jeśli nawet ja &#8211; prawowity komplementariusz nie mogłem w porę zareagować na te przestępstwa to kierowcy komandytariusze nie mieli na to nawet najmniejszych szans. Zresztą wszystkie te „oszczędności” trafiają nie do kieszeni kierowców ale do Vosa a potem najprawdopodobniej wypływają do Holandii. W 2005 roku, przy przychodach prawie 450 mln (448 mln 274tys) Vos Logistics Polska zapłaciła tylko 92 tys. zł podatku. Dostaliście</span></strong><strong><span style="font-size:14pt;"> Państwo prezentację?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tak, coś przyszło. Jest w aktach.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tam jest opisany ratunek dla wspólników <span style="color:black;">spółki komandytowej.</span> Przestępców musicie wskazać palcem i złapać. Macie takie służby. Wtedy Holendrzy muszą za wszystko zapłacić odszkodowania mi i pokrzywdzonym kierowcom.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- A czy Ci pokrzywdzeni kierowcy zgłosili się na policję jako pokrzywdzeni?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Przecież oni jeszcze nic nie wiedzą że w ich imieniu doradca podatkowy wspólnie z Vosem okradają Skarb Państwa.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;">- To na co Pan czeka?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- Widziałeś?! Zacytował Cię Łysiak w „SALONIE”</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- Wiem. Kurczaczki. Na stronie 294. Miłe.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Co?! Myślisz, że to sama Główna Księgowa podłożyła głowę?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Rozalka Ciszewska? No pewnie. Ona tańczy jak jej zagrają.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Z taką kasą uciekać przed komornikiem? Czy ona nie rozumie, że ją wykorzystają i się jej pozbędą? Zwłaszcza Bielowicki<span style="color:black;">. I tak będzie miała szczęście jeśli nie będą jej zmuszać do fałszywych zeznań.</span><span style="color:red;"></span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tym bardziej, że wyjdą zaraz i przekręty na dietach, i bezprawne operacje finansowe, pranie brudnych pieniędzy…</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tak łatwo nie wyjdą.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie?! A niezadowoleni kierowcy co do nas przychodzą? Każdy ma w ręku Pity z dietami z firmy, która w zasadzie nigdy nie została zgłoszona w Urzędzie Skarbowym oraz potwierdzenie przelewu.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- O kurde. A na przelewie… Z jakiego konta dostają wypłatę? Z Vosa. Za pominięciem Inter Car, której są wspólnikami i która miała niby dzielić zysk. Każdy kierowca ma w ręku dowód i bat!? </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tak. To wystarczy i dla komornika, i dla prokuratora, i dla skarbówki, i PiPu oraz dla Fundacji, by mieć w razie czego roszczenie do samego Vosa.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"><span>  </span>Jako do gwaranta i trzeciodłużnika-przestępcy.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Ale to bardzo dobrze bo tym łatwiej uzyskamy uznanie stosunku pracy dla wszystkich kierowców od samego początku. Dla nich to chyba najlepsze wyjście.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Biedna Rozalka- Szczebiotka. Agnieszka, to nie śmiechy, nie rozlewaj piwa.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- No co Ty? Zrobią nam krzywdę?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Ależ nie. Chyba nie. Na wszelki wypadek jednak, zostańcie jeszcze nad morzem.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"><span> </span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tyle osób tak kłamie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- To mafia transportowa Panie Mecenasie. Dzięki temu przez ostatnie 2 lata wygrali przetarg a obsługę silo w Orlenie, zainwestowali w kolejne 100 cystern i zaczęli się bawić w ropę na bliskim wschodzie.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- I co?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Niska szkodliwość społeczna czynu. Niezły żart.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Piękna niska szkodliwość. Kilka tysięcy osób pójdzie z torbami.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Ale prokurator tego nie widzi albo się boi widzieć. W sumie ja mu się nie dziwię, że próbuje trochę odwlec w czasie ten bajzel.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Odwołaj się i powiadom Ministerstwo.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Odwołam się. Jak spojrzę w dokumenty.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- A jak doszli z walizką także tak wysoko i przegrasz?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- Sam już nie wiem co dla mnie lepsze: wygrać czy przegrać.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- ???</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Przecież tylko ja mam szansę, zatrzymać tę lawinę w skarbówce, którą sami wywołali i wyprostować wszystko. Tylko czy warto? Czy mnie ta powódź nie utopi? <span style="color:black;">A może lepszym ratunkiem dla mnie i kierowców jest nagłośnienie wszystkiego i znalezienie winnych? </span></span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;color:black;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">Cezary Włodarczyk, Szef Bazy Transportowej w Radomsku, stał i zeznawał dalej:</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><em><span style="font-size:14pt;">- Najpierw kierowcy pracowali na umowę o pracę. Od roku 2000 firma chciała zmienić formę zatrudnienia kierowców poprzez wprowadzenie samozatrudnienia. Ten system samozatrudnienia istniał do roku 2004. System samozatrudnienia nie sprawdził się, gdyż istniały wątpliwości rozliczania przez kierowców diet w ramach kosztów działalności gospodarczej.</span></em></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tia…</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><em><span style="font-size:14pt;">- Nie mówiło się jeszcze o spółce komandytowej. W pewnym momencie rozliczanie diet przybrało objawy niepokojącego zjawiska i zaszła konieczność podjęcia innych kroków by temu zaradzić.</span></em></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- Dlatego w spółce komandytowej nie miało być diet! Wspólnicy do nich nie mają prawa a nawet jeśli &#8211; to cholernie ryzykują. Mieliśmy za to oszczędzić na czym innym. Na organizacji. Co wyście cholera zrobili najlepszego? – Wycedziłem przez zęby. </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">Ale Włodarczyk już ciągnął dalej:</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><em><span style="font-size:14pt;">- Wysoki Sądzie. Słyszałem o koncepcji fundacji wymyślonej przez powoda, a kierowcy mieli być wolontariuszami, ale nie była to poważna koncepcja. Ta koncepcja fundacji nie dotyczyła wstępnego okresu zatrudnienia kierowców. Jesienią 2003 r. dowiedziałem się od Dyrektora Gruby o ogólnym zarysie.</span></em></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">Powód. Czyli Ja. Uśmiechnął się. </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">A Technik napraw i eksploatacji pojazdów jest oczywiście kompetentny by ocenić czy rozwiązanie prawne jest poważną koncepcją czy nie. – Pomyślałem.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">Trochę przeinaczył ale i prawdę jakąś przemycił. Sumienie?</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;">- Wiem! – Powiedział dziennikarz. – Niech Pan najpierw spróbuje dotrzeć przez Internet. A my to podchwycimy.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"><span> </span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Czytaj!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- <em>Prokuratura Rejonowa w Radomsku, postanowienie z dnia, <span> </span>w sprawie poświadczenia nieprawdy w złożonych w Urzędzie Skarbowym w Radomsku w dniu 18.02.2004 r. formularzach NIP-2, NIP-D i VAT-R dotyczących spółki „Inter Car Parol”</em> … bla bla bla… Co to jest?!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Czytaj niżej!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Gdzie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tu! – wskazałem paluchem.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- <em>Jednakże wyżej opisane zachowanie Ilony Wilczyńskiej wypełnia znamiona przestępstwa podrobienia dokumentu z art. 270§1 kk. Składając bowiem nieczytelne parafy w rubryce osoby upoważnionej do reprezentowania Spółki, którą faktycznie był wówczas pokrzywdzony Bartłomiej Parol, nadała tymże dokumentom pozór, iż zostały one podpisane przez tę osobę…</em></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Wystarczy! To było najważniejsze…</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Przecież to znaczy że …</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- To znaczy, że Organy Skarbowe muszą unieważnić teraz NIP Spółki komandytowej, gdyż ta decyzja została wyłudzona przez oszustkę z Biura Podatkowego Romualda Piątkowskiego, działającą na zlecenie Grzegorza Bielowickiego z Vos Logistics.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- O Jezu!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">-<span>  </span>Wygląda, że Spółka Komandytowa działała na czarno i służyła Vosowi jako pralnia mamony. A teraz prawie 2000 kierowców, obecnych i byłych komandytariuszy będzie musiało oddać wszystko, co wypracowali jeżdżąc dla Vosa i co pobierali jako diety oraz udział w zyskach.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">-<span>  </span>Ale wdepnęliśmy w gówno. Wszystko stanie. Kierowcy, firmy leasingowe i klienci ich zatłuką w całej Europie.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;">- I dziwisz się, że tak ostro grają żebyśmy odpuścili? Jeśli kierowcy mają wyjść cało to trzeba to nagłośnić. Mam kontakt w TVN i Superekspresie.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Szanowni Państwo. Kochani. Cała nasza Fundacja może mieć satysfakcję.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Mianowicie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">Artur poprawił krawat i zawiesił głos:</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Jak wiecie w związku z wielkim zagrożeniem dla prawie dwóch tyś ludzi wszelkie inne projekty zeszły na plan dalszy a my koncentrujemy się na tej<span>  </span>sprawie. Wszyscy wiedzą o czym mówię. Właśnie się dowiedziałem, że cały przestępczy Zarząd Vos Logistics Polska został usunięty. Księgowość zdaje się też przewietrzono.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- To super!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nareszcie!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- A to podobno nas mieli zaszczuć i powsadzać!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Jakbyśmy byli w czymś winni, to taki Zarząd Vos by nas powsadzał w 5 minut. A tymczasem idzie 2 rok i nic. To świadczy dobrze o nas. I odpowiednio o nich &#8211; przekręciarzach.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Spokojnie. Miejmy tylko nadzieję, że zamiast nich przyjdą ludzie myślący.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Muszą. Już pokazaliśmy, że nasza fundacja nie odpuści i podopiecznych nie zostawimy samych sobie. <span> </span>Jednocześnie dziękuję tym z kierowców, którzy aktywnie zaangażowali się w naszą misję. Ale pamiętajcie – to jest głównie walka o wasze „być albo nie być”.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Więc nie ma rady – musimy wygrać.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie damy sobie w kaszę dmuchać!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- I, jeśli chcą korzystać z naszej ciężkiej pracy – to niech do cholery płacą uczciwie. Bez uprawiania gangsterki.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Chwileczkę. Przestrzegam przed euforią. Mieliśmy trochę szczęścia. Przy Kaczorach prysły im układy. Jak chcecie, Tomek wam opowie szczegóły.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Nie wiem czy chcemy. Mniej wiesz – dalej dojdziesz…</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Mam jeszcze pytanie. Piszę z kierowcami pozwy. Można to info puścić w teren?</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Jak to, co mają robić? Niech naprawią wszystkie szkody i pozamykają winnych.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Tak czy owak, to koniec Vosa.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;">- Koniec „takiego” Vosa. Głupi ze sobą nie wygra. Idę siku.</span></strong></p>
<p style="border-color:0 0 windowtext;border-style:none none solid;border-width:medium medium 3pt;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;margin-left:9pt;text-indent:-9pt;padding:0;"><strong><span style="font-size:14pt;"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:9pt;text-indent:-9pt;"><strong><span style="font-size:14pt;"><span> </span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><strong><em><span style="font-size:14pt;">I co dalej z całą sprawą?</span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><strong><em><span style="font-size:14pt;">Dalej w zaparte i bez pomysłu?</span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><strong><em><span style="font-size:14pt;">Jakoś to będzie?</span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><strong><em><span style="font-size:14pt;">NIET!</span></em></strong></p>
<p><strong><em><span style="font-size:14pt;">Muzy niet. Veny niet. Został się… idiet. </span></em></strong><strong><em><span style="font-size:10pt;">(buchnięte o pewnej lidzi <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> )</span></em></strong></p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/mafiavos.wordpress.com/7/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/mafiavos.wordpress.com/7/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mafiavos.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mafiavos.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mafiavos.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mafiavos.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mafiavos.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mafiavos.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mafiavos.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mafiavos.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mafiavos.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mafiavos.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mafiavos.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mafiavos.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mafiavos.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mafiavos.wordpress.com/7/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=7&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/081b3f79a7da1b9642ebebb2af0816ed?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">B. T. Parol</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Aktualności</title>
		<link>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/6/</link>
		<comments>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/6/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2006 09:38:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomek1</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/6/</guid>
		<description><![CDATA[tekst został usunięty przez Vosa z forów: WPROST i dziennika Polska Europa Świat tekst do pobrania w formacie doc : Moja walka z mafia Vos<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=6&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>tekst został usunięty przez Vosa z forów:</p>
<p>WPROST  i dziennika Polska Europa Świat</p>
<p>tekst do pobrania w formacie doc : <a href="http://mafiavos.files.wordpress.com/2006/09/moja-walka-z-mafia-vos.doc" id="p5">Moja walka z mafia Vos</a></p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/mafiavos.wordpress.com/6/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/mafiavos.wordpress.com/6/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/mafiavos.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/mafiavos.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/mafiavos.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/mafiavos.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/mafiavos.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/mafiavos.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/mafiavos.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/mafiavos.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/mafiavos.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/mafiavos.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/mafiavos.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/mafiavos.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/mafiavos.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/mafiavos.wordpress.com/6/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=mafiavos.wordpress.com&amp;blog=437674&amp;post=6&amp;subd=mafiavos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mafiavos.wordpress.com/2006/09/26/6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/081b3f79a7da1b9642ebebb2af0816ed?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">B. T. Parol</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
